Rok w drodze – 30 nieuleczalnych podróżniczych symptomów

Tagi: ,

 

Filipiny

Od ponad roku szwendam rowerem po azjatyckich drogach, najwyższy zatem czas spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się jakich to dorobiłam się podróżniczych symptomów. Wyszło mi trzydzieści, ale być może jest ich więcej?

Oto one:

1. Myślę, że rower bez sakw zachowuje się dziwnie i niestabilnie

2. Każdego dnia przeklinam ilość i wagę swojego bagażu, ale wciąż uważam, że wszystko co wiozę jest niezbędne

3. Wiem, że jazda o wschodzie słońca, gdy jest chłodno jest najprzyjemniejsza, ale z reguły wyruszam trzy godziny po świcie, gdy zaczyna się największy upał

4. Tyle razy dziennie mówię „hello”, że kiedy odkrywam, że to tylko ktoś odebrał telefon czuję się nieswojo

5. Przestałam bać się ciemności – przeciwnie – uważam ją za swojego sprzymierzeńca, bo pozwala mi się ukryć

6. W ciągu dnia wciąż nie mogę oprzeć się wyszukiwaniu wzrokiem miejscówek na rozbicie namiotu a na widok doskonałego miejsca na camping wzdycham „choroba, dlaczego jest dopiero południe?!”

7.Twierdze, że uwielbiam jeździć rowerem po górach do czasu, kiedy się tam znajdę. Gdy jadę po płaskim wzdycham „błe, ale tu nudno”

8. Zastanawiam się dlaczego kilka razy dziennie ludzie wmawiają mi, ze to co robię jest takie niebezpieczne

9. Wiem już jak „rozmawiać” z psami i jak je odstraszyć, ale nawet na pudla czy chiuaua patrzę podejrzliwie

10. Zasypiając jak dziecko w przeróżnych dziurach zastanawiam się po co kiedyś potrzebowałam łóżka i w zasadzie po co są hotele i dlaczego tyle kosztują

11. Wykorzystuję niemal każdy dostęp do wody jako okazję od umycia się lub przeprania czegoś, w związku z tym na mnie tudzież rowerze ciągle się coś suszy

12. Opanowałam do perfekcji sztukę mycia w kubku wody a gąbka to jeden z moich niezbędnych podróżniczych gadżetów

13. Zmieniałam plany już tyle razy, że najbardziej pewną rzeczą w podróży pozostaje to, że od czasu do czasu muszę coś zjeść i gdzieś spać, a gdzie to będzie to już najmniej istotne

14. Po tygodniu w drodze odpuściłam ochronę antymalaryczną – gdy już po całym dniu uda mi się umyć ostatnią rzeczą o jakiej marzę jest żeby się ponownie czymś popsiukać czy posmarować

15. Przestaję Cię dziwić, że nowo poznani ludzie chętnie goszczą mnie u siebie, zostawiając klucze do mieszkania i pełną lodówkę

16. Gdy zauważam swoją wymarzoną bluzkę na rower w przydrożnym straganie okazuje się, ze to niestragan, tylko ktoś suszy pranie przed domem

17. Nie dziwi mnie, że na prośbę o przyniesienie przedłużacza, aby podłączyć telewizor w pokoju właściciel przynosi nowy telewizor z dłuższym kablem

18. Sztukę szukania gniazdek do prądu opanowałam do perfekcji

19. Słysząc jeden z najpopularniejszych porannych azjatyckich dźwięków tj. szmer zamiatania miotłą zastanawiam się po co oni tak zawzięcie zgarniają te kilka spadłych listków zamiast czasem ogarnąć łazienki jakimś detergentem

20. Staram się omijać wzrokiem lustro i nie patrzeć na te wszystkie plamy na twarzy od słońca bo i tak wiem, ze nie znikną a ja już dawno przestałam przypominać kobietę

21. Spanie raz na jakiś czas w klimatyzowanym pomieszczeniu pozwala mi docenić, jak to milo jest się czasem czymś przykryć

22. Tyle razy się zawiodłam oglądając je, że czytając o lokalnych atrakcjach pytam się siebie 10 razy „czy na pewno chcę tam pojechać?” i najczęściej odpuszczam

23. Wspominając sterty ciuchów, które od kilku lat leżą nietknięte w szafie i piwnicy klnę w duchu po co do diabła wydałam na to tyle pieniędzy i ile za to mogłabym teraz podróżować

24. Od momentu wizyty u fryzjera, który z wyraźnym obrzydzeniem zajmował się kupą siana na mojej głowie robię sobie postrzyżyny sama

25. Nie zwracam uwagi jak wygląda przydrożna żarłodajnia – jak inni się tam nie potruli, to jest szansa, że ja nie umrę a jeszcze większa, że zjem tam posiłek życia

26. Karaluchy i szczury nie robią na mnie większego wrażenia (ale lepiej, żeby mi nie łaziły po twarzy czy nogach)

27. Mam ochotę wysłać na miesiąc jazdy rowerem po wietrznej pustyni osoby, które określają dystans w minutach jazdy samochodem i nie są w stanie określić nawet w przybliżeniu, ile to może być kilometrów („do sklepu? 20 minut samochodem”)

28. Po pokonaniu wybitnie uciążliwego odcinka postanawiam, że z rowerem koniec na tydzień a po dwóch dniach nie mogę już usiedzieć na miejscu

29. Wiem już, co oznacza określenie „good for two” odnośnie pokoju lub jedzenia – jest to dokładnie w moim przypadku „good for one”

30. Wiem już, żeby zadawać pytania otwarte np. „którędy do Bangkoku?” bo na zamknięte odpowiedź zawsze brzmi „yes” (np. „czy do Bangkoku należy skręcić w prawo”? – odpowiedz brzmi „yes”. Po chwili pytasz „czy do Bangkoku należy skręcić w lewo?” odpowiedź brzmi „yes”)

 

Ktoś też tak ma? Obawiam się, że są nieuleczalne..

 

Dodano 10 myśli na temat “Rok w drodze – 30 nieuleczalnych podróżniczych symptomów

  1. CYKLOZA – choroba , na którą zapadłaś , jest chyba jedyną chorobą , która daje niesamowitą radość życia chorującemu na nią….podobno nie można się z niej wyleczyć a tylko zaleczyć….

  2. very well written! Just number 7 doesn’t work for me. I love cycling in the mountains even when I am there! i would replace it with this disease: When I enter a supermarket or other place where are other people, I suddenly realize I haven’t have a shower for 2 weeks. Before I never thought about it.

    1. Peter, feel free to adapt the list according to your experience.
      As for me – I would never forget I did not wash, that is one of the most annoying things actually 😉

  3. Interesujące wnioski, ale z tym 20 to się zdecydowanie nie zgadzam, i nie mam na myśli plam słonecznych. Zdrowych, nie za gorących Świąt, satysfakcji ze zdobytych podjazdów i w ogóle wszystkiego naj…naj..

  4. Fajnie było Cię doświadczyć tutaj Ewcyna, choćby tak tylko online, ale pewnie się spotkamy gdzieś kiedyś w drodze, jeśli się spotkać mamy 🙂

    Dużo uśmiechów towarzyszyło mi podczas lektury tegoż tekstu, mogąc przeczytać o pewnych symptomach, które i u mnie występują 🙂

    Ja dodałbym np:

    – Gdy Cię pytają – gdzie mieszkasz_ – lekko rozbawiony, z zachowaniem jednakże należytej pytaniu powagi, odpowiadasz pytaniem: „Ale wczoraj, dziś czy jutro”? 🙂

    Pozdrawiam!

    1. 🙂
      Miło mi Gawor. Będę się rozglądać po drodze, pomachaj jakby co, bo nie kazdy cyklista skory do rozmów.

      Ja dodałabym jeszcze taki:

      – ile już przejechałaś/eś?
      – tu pada odpowiedź 3000/ 5000 / 15000/ 25 000 km
      – a dokąd jedziesz?
      – 30 km, do XYZ
      – co???? to tak daleko!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *