Przystanek Polska, przystanek Korea

Tagi: , , ,

 

„Podróże” do Leroya, wizyty w Praktikerze, zwiedzanie Ikei … choć to głównie wypełniało mój kalendarz przez ostatnie dwa miesiące, starczyło na szczęście czasu na wiele miłych spotkań i wizyt, wypad do Boruszyna na Plener Podróżniczy czy też wdepnięcie na podróżnicki Wachlarz. Wycieczkę do lasu i małe grzybobranie. Wylegiwanie się na trawie i podziwianie polskich okoliczności przyrody. Polska jest piękna, czysta i cicha. Teraz widzę to i doceniam jeszcze bardziej.

Panele, płytki, terakoty, gresy, kleje, farby, transport, sprzątanie, pucowanie. Niedoszacowanie czasu zaowocowało totalnym stresem i – co ze wstydem przyznaję – zupełnym nieprzygotowaniem w kwestiach turystyczno-praktycznych do dalszej podróży. Bilet powrotny do Azji był nieodwołalnie niezmienialny i nie mam żadnego konkretnego planu, ale co najważniejsze – wyrobiłam się!

Wracam do mojego życia w drodze.

Tymczasem mówię stop walce o przetrwanie i podróż kontyunuuję w Korei Południowej. Liczę na odkrycie drugiej Japonii – chcę przejechać się siecią nowo wybudowanych ścieżek rowerowych biegnących przez kraj. Przysiąść na niezliczonych ławeczkach na zadbanych skwerach. Przycupnąć przy drodze i pokimać w przydrożnej wiacie. Przenocować na doskonale utrzymanych, często bezpłatnych kempingach. Napić kranówy i umyć w czystej toalecie wyposażonej w papier toaletowy. Popatrzeć jak lotne brygady sprzątające w białych kombinezonach atakują przestrzeń publiczną w poszukiwaniu nieistniejących śmieci.

Przyleciałam do Korei, aby odpocząć.

Dodano 7 myśli na temat “Przystanek Polska, przystanek Korea

  1. Ewo, powodzenia, będę śledzić Twoje przygody i nieśmiało proszę o jak najwięcej zdjęć jedzenia – w Korei Poludniowej na pewno dobrze sobie pojesz 😉 pozdrawiam serdecznie z Wrocławia 🙂 Ewa

  2. Ewo, dziękuję! Z jedzeniem to muszę powiedzieć dziś się trochę załamałam.. za długo byłam w innym rejonie Azji i już zapomniałam jak mogą boleć ceny.. Auć! Auć! Dokonałam 4 okrążeń po ulicy zanim coś nabyłam.. może to zdziwić, ale jakoś nie odpowiada mi tutejsza kuchnia.. zobaczymy jak będzie dalej. Ale dokumentację oczywiście już czynię.

    1. Witaj Amused Observer,

      Trochę faktycznie za wcześnie na tak radykalne stwierdzenia po 3 dniach pobytu, ale już widzę, że zostałam rozpieszczona przez kuchnię chińską.. Cenowo i smakowo. Dziś sytuacja powtórzyła się, byliśmy w kilka osób na lokalnym targu, siedzieliśmy w knajpie na koreańskim barbecue no i.. no bez fajerwerków. Nie lubię kimchi, a ten smak powtarza się wszędzie. Za to pierwszego wieczoru jedliśmy japońskie kluski udon w sosie teryaki i było to PRZEPYSZNE! Zobaczymy jak będzie dalej, no w końcu coś muszę jeść.

  3. Powodzenia w podróży, już mi było tęskno za Twoimi zapiskami. Przyjemnie tak siedzieć w fotelu i czytać o ciekawych podróżach. Nogi nie bolą, pupa nie boli, łóżko wygodne…Tylko trochę zazdrość nęka

  4. Mam nadzieję,że coś dobrego znajdziesz – polecam japchae (makaron z warzywami i mięskiem) i samgak kimbab i w ogóle kimbap – coś podobnego do sushi – to nie ma smaku kimchi :))))
    pozdrawiam Cię serdecznie:)

Leave a Reply