• English
  • Polski
Ewcyna
Banner
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
Tag:

Bośnia rowerem

    ChorwacjaCzarnogóraCzarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria

    Spokojnie, to tylko Jugo

    by Ewcyna 28 listopad 2015
    written by Ewcyna

    Droga znad Adriatyku do Sarajewa wspina się raz mniej, raz bardziej, ale systematycznie przez ponad 100 km. Wiedzie wzdłuż rzeki Neretwa, której przejrzysta woda o zielonkawym odcieniu czasem wcina się pomiędzy białe tworzące kanion skały torując sobie drogę, czasem szeroko rozlewa, ale krajobraz niezmiennie zachwyca. Te piękne widoki są z pewnością nutką pocieszenia dla nagniatającego na pedały cyklisty.

    P1140372

    P1140576

    Z tym, że tym razem ja nie potrzebowałam pocieszeń – jechałam w odwrotnym kierunku :)!

    Pod wieczór tuż przed spotkaniem z morzem w Chorwacji droga zaczęła się wspinać a ja ciągle nie mogłam znaleźć miejsca na nocleg. Zapadły egipskie ciemności, drogę rozświetlały jedynie światła jadących co jakiś czas samochodów, ale burcząc coś tam na swój temat pod nosem pchałam się dalej i wyżej – no, w sumie nie było wyjścia. Po jakimś czasie zołądek zaczął domagać się paliwa zatem stanęłam w jakiejś zatoczce zagryzając chleb z pasztetem. Nie trwało to długo – na tle ciemniejszego od ciemności zbocza górskiego pojawił się i zaparkował nieopodal samochód, potem drugi i trzeci. Raczej nikt nie zwracał na mnie uwagi, ale postanowiłam się zwinąć. Przejeżdżając obok nich zobaczyłam światła czerwonych zniczy. Wiele czerwonych zniczy rozświetlało zbocze a ludzie zapalali ich jeszcze więcej. Takie znicze zobaczyłam dnia następnego w wielu miejscach, stały wzdłuż ulic Dubrownika, a na placyku w malej miejscowości pod pomnikiem „Ofiarom agresji serbsko – czarnogórskiej w latach 1991 – 1995” ułożono z nich napis – VUKOVAR. Vukovar to miasto w północnej Chorwacji, gdzie podczas ostatniej wojny miała miejsce rzeź głównie chorwackich cywilów, a teraz przypada właśnie rocznica tego smutnego wydarzenia. Na tych ziemiach nie ma narodu, który by nie poniósł strat i który by nie obchodził wielu smutnych rocznic.

    P1140585

    Wcześniej, jeszcze w Bośni i Hercegowinie, kraju który ucierpiał w tym konflikcie najbardziej widzę ogrom zniszczeń. Nie mogę patrzeć na opuszczone, zburzone, popalone domy, do których nikt nie wraca, czasem całe wsie których nikt nie odbudowuje. Raz nawet w takim otoczeniu zastała mnie noc i tym razem rozstawiając namiot czuję się nieswojo. Serce tak boli, że nie chcę nawet wyciągać aparatu, robię to może raz czy dwa. Jeszcze większy kontrast widzę w większym mieście jakim jest Mostar. Brzegi przepływającej przez miasto rzeki Neretwa w Mostarze od wielu wieków łączył piękny, wysoki, biały kamienny most. Po jednej stronie rzeki mieszkają muzułmanie, po drugiej katolicy. W czasie walk w latach 90-tych most wysadzono, kilka lat temu z pomocą organizacji UNESCO most odbudowano, jednakże tuż tuż w jego okolicy tak jak i w całym mieście straszą od 20 lat podziurawione od kul fasady i wypalone wnętrza. A w tym wszystkim tu i ówdzie pobudowano nowoczesne luksusowe hotele, nie przystające zupełnie do tego co widać wokół. Gdzieś z boku namalowany na kamieniu napis „DON’T FORGET” prosi – „Nie zapomnij”.

    P1140382

    P1140380

    P1140379

    P1140580

    Do domu Ivanki w Dubrowniku na południowym skrawku Chorwacji docieram kilkanaście godzin przed wichurą. To dlatego nie dałam sobie więcej czasu w innych miejscach – chcąc wykorzystać piękną jesienną aurę pchałam się dalej chcąc za wszelka cenę dotrzeć nad Adriatyk, choć miejsc do zobaczenia jest w tym regionie mnóstwo a i zaproszeń też.

    Ludzie, i wiecie co – dotarłam! To zamyka pewien etap mojej podróży. Oferta przydrożnych stoisk oraz sadów wywołała uśmiech na mojej twarzy. Jak tez podaje Wikipedia „Roślinność klimatu środziemnomorskiego tworzą m.in. drzewa oliwne, cytrusowe, eukaliptusy, cyprysy, pistacje oraz winna latorośl..” Wszystko się zgadza! Dodałabym, że w krajobrazie dominuje Adriatyk i białe domy z kamienia z czerwonymi dachówkami.

    P1140578

    P1140584

    Ivanka, koleżanka znajomej, która przyjmuje mnie u siebie w domu i matkuje mi przez trzy dni widząc moje przerażenie w reakcji na siłę wiatru komentuje krótko „Jugo, mówiłam Ci. Jak wieje, nie można podejmować żadnych decyzji. Boli głowa i nic się nie udaje. Trzeba przeczekać, po nim zawsze przychodzi deszcz. Za kilka dni będzie lepiej”.

    Przeczekiwałam zatem trzy dni ledwo wychodząc z łózka, bo dotarłam do Dubrownika w nocy padając na twarz (ach, te nadmorskie serpentyny). Gdy wiatr nieco ustaje, spaceruję po Dubrowniku. Lśniące, jakby wypolerowane chodniki, domy, pałace, koscioły z białego kamienia otoczone wysokimi murami twierdzy. To miasto jak z bajki. Mury otaczające stare miasto pamiętam dobrze z poprzedniej wizyty – przy wejściu na nie pokłóciłam się kiedyś z moim chłopakiem tak mocno, że każde z nas poszło w inną stronę – spotkalismy się zatem idąc z przeciwnych kierunków w połowie trasy i wtedy już nam przeszło..

    P1140547

    P1140470

    P1140587

    Gdy robi się okno pogodowe pakuję manatki i wyjeżdżam z Dubrownika, wjeżdżając do Czarnogóry. Radość z pedałowania trwa jednak zaledwie dwa dni – gdy wjeżdżam do Czarnogóry – maleńkiego, uroczego państwa, które rowerowo odwiedzam drugi raz nie mam wątpliwości, że nie da się jechać. Jugo, sprawca całego zamieszania, wiatr znad północnej Afryki, który zmienia się w tej części Europy w wichurę by zakończyć się deszczem ponownie daje o sobie znać. Rozstawiony poprzedniego dnia namiot dzielnie się trzyma, ale mam wątpliwości, czy udałoby mi się go złożyć. Poprzedniego dnia po bezskutecznym szukaniu pokoju w zamkniętej na wszystkie spusty miejscowości nadmorskiej rozbiłam namiot na porośniętym drzewami cypelku, jakieś 100 metrów od ulicy, jak zwykle tak, by mnie nie było widać. Przespałam spokojnie, ale rozszalała wichura w nocy nie ustala w dzień. Postanawiam zostać, ale pod wieczór muszę wyjść po wodę i coś do zjedzenia. Gdy wracam jest jeszcze szarówka, ale tym razem nie czekam aż przejadą wszystkie samochody tak, aby nie było mnie widać (być wieczorem niewidocznym to jedna z moich głównych zasad) i skręcam do zagajnika gdzie jest mój namiot. Kręcę się jeszcze przy nim chwilę, przypinam rower i .. widzę zarys zakapturzonej postaci, faceta, który stoi nieopodal i mi się przygląda. Kurde, nie jest dobrze. Nie ma wątpliwości, że krąży – przeszedł między rowerem a namiotem i znowu stanął, zrobił kilka kroków i znowu odwraca się i patrzy. Poszedł. Wiem już, ze pomimo zacinającego deszczu i nocy muszę się zwinąć i zżymam się na własną głupotę. Baterie w latarce na domiar złego wysiadły, zapadła zupełna ciemność, rozświetlana czasem jadącymi samochodami, w pobliżu żadnego światła. Po spakowaniu polegającym na wrzucaniu rzeczy bezładnie w sakwy wyglądam z namiotu i tym razem blisko mnie stoi na wyłączonych światłach samochód i te facet znów tam jest. Poważnie, nie wiem po co miałby tam stać, zatoczka była 100 m dalej a to była prowadząca ze skarpy kamienna ścieżka. Teraz już trzęsę się ze strachu. Chwytam dwie sakwy idę w stronę ulicy nie widząc nawet ścieżki modląc się, żeby coś jechało. Zaczynam machać jadące samochody, zastanawiając się jak mam wrócić po resztę i rower w ten ciemny las. Może uda się ściągnać policję, myślę.

    Po jakimś czasie widzę z ogromną ulgą, że samochód odjeżdża, a ja biegnę po resztę bagaży, szamocę się z namiotem, odpinam rower, pakuję się i jadę przed siebie pomimo ciemności i paskudnej pogody dziękując Opatrzności za pomoc. Postanawiam rozbijać się bardzej przy ludziach, choć proszenie mi z reguły nie leży.

    Podróż poza sezonem ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Te pierwsze są dość oczywiste – brak tłumów turystów, kolejek, ceny spadają, na drodze jest dużo spokojniej. Są też „plusy” ujemne.

    Najbardziej brakuje mi .. dnia!. Brakuje mi kilku godzin światła, chociażby i dwóch-trzech. Zanim człowiek wystartuje rano między 9-10 tą rano już około 16-tej robi się ciemno i trzeba rozglądać się za noclegiem. Ale – jest tez ciąg dalszy logistycznych zapętleń. No bo w sytuacji, że się już się gdzieś ulokuję i oporządzę, jest godzina 17ta, w porywie 18-ta i spać się aż tak nie chce. Mam też taką zasadę, że jak śpię na dziko to światła nie palę w ogóle, czyli – co tu robić? Rozmyślam oczywiście aż mnie głowa boli, ale jako mol książkowy zazwyczaj brałam jeszcze czytnik książek kindle i starałam się poczytać nakrywając śpiworem, ale .. niestety, ku mojej rozpaczy uszkodził się ekran i prawie od miesiąca wojuję z tematem. Nie jest już na gwarancji, naprawić w tych krajach gdzie jestem się nie da, kupić innego praktycznie tez nie – nawet nie wiedza co to. Mam już pewien plan, ale smuteczek nie ukrywam jest duży. Kindle – wróć!

    Brakuje mi wieczornego polegiwania w otwartym namiocie (choć potem się zastanawiam skąd się w nim biorą pająki). Słuchania cykad. Patrzę na niebiesko-zieloną morską wodę i żałuję, że nie mogę do niej wskoczyć. Mijam nadmorskie miejscowości, gdzie wszystko jest pozamykane na wszystkie spusty, czasem trudno znaleźć jakiś sklep. I takie tam.

    Ale grzechem byłoby narzekać. Noc, podczas której nocując w namiocie zdjęłam skarpetki bo było mi za gorąco i nie musiałam przykrywać się jak dotychczas dodatkowo (oprócz zakopania w puchowym śpiworze) torbą rowerową i kurtką mogę uznać za przełomową. Jeśli jednak ktoś myśli, że moje policzki głaszcze ciepły zefirek to się grubo myli niestety. Czas upałów dawno minął, wiatr jest całkiem ostry i chłodny, ale noce są dużo cieplejsze.

    Ewa, pedałuj szybciej, przyjeżdżaj na święta, będzie barszczyk, pierogi, sernik, zamiast karpia zrobię ośmiornicę ha ha!- Iwona, mieszkająca od lat w Atenach koleżanka ze szkolnej ławy, którą namierzam przez fejsbuka wysyła mi zaproszenie. Iwonka, dziękuję serdecznie, bardzo chętnie bo od dwóch lat nie miałam świąt a to jest czas szczególny. Mam zatem następny „deadline” – do Aten na święta. W końcu zobowiązałam się polepić pierogi i upiec sernik, nie ma to-tamto!

    Niech tylko ten Jugo odpuści.

    28 listopad 2015 8 comments
    0 FacebookEmail
  • BośniaEuropaSerbia

    Bałkany – gościna, historia i łyczek rakiji

    by Ewcyna 13 listopad 2015
    by Ewcyna 13 listopad 2015

    Niestety nie mogę Ci dziś towarzyszyć, cały dzień będę robić rakiję powiedziała Vesna, która przygarnęła mnie do domu w mieście Nowy Sad w Serbii (dodając, że mogę zostać u niej ile chcę).…

    0 FacebookEmail
Ewa Świderska Ewcyna
Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Witaj na moim blogu! To strona o podróżowaniu solo rowerem w damskim wydaniu i życiu w drodze. Poznaję i opisuję świat, innych i siebie. Nieco więcej o mnie znajdziesz tutaj. Jeśli chcesz mi wirtualnie towarzyszyć - zapraszam!

Wesprzyj moją podróż

Lubisz moje wpisy, uważasz, że są przydatne i masz ochotę wesprzeć moją podróż? Z każdą złotówką mogę więcej. Postaw kawę lub kliknij guzik "donate". Dziękuję!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Częściej kręcę na fejsbuku – zajrzyj!

https://www.facebook.com/Ewcyna-217095148465193/

Gdzie jestem?

Click to open a larger map

Instagram

Feel like cycling the Italian seacoast? Let me tak Feel like cycling the Italian seacoast?
Let me take you to Riviera dei Fiori in Liguria - the Ciclabile dei Fiori is pure magic!.
This beautiful 27-kilometer cycle path overlooking the sea was built on an old railway track - it connects San Lorenzo al Mare and Ospedaletti, just by the French border, breathing new life into the historic railway route between Imperia and Ventimiglia.
There’s something incredibly calming about riding along a quiet, peaceful trail, with the sound of the sea on one side and the mountains on the other. No distractions—just you, the open road, and the warm Mediterranean breeze.
It's one of 2 real longer seacoast cycleways in Italy, know the other one?
.
.
.
.
.
#SoloTravel #BikeTravel #WomenWhoBike #bikeinspirations #RivieraDeiFiori #CyclingItaly #NomadLife #SunshineAndSea #WomenWhoExplore #ItalyByBike #CyclingAdventures #ciclabiledeifiori #MountainToSea #Wanderlust #CyclingNomad #liguria #rowerem #narowerze #outsideisfree
#PodróżeSolo #RoweremPoWłoszech #KobietaNaRowerze #RivieraDeiFiori #WłoskieMorze #SłońceIMorze #Nomadka #WłoskiePrzygody #RowerowaPodróż #PodróżBezPośpiechu #RoweremPoŚwiecie #bikeblogger
I would like the world to always look like it does I would like the world to always look like it does after the rain. It would have clear contours and vivid colors, maybe a cloud or two in the blue sky for decoration. A light breeze would cool my face, and my body would not have to pour out excess sweat. But this paradise, when it comes, usually ends around noon, when the clouds, collected from the humidity, slowly gather over the horizon and you are again gasping for air like a fish, sweat is pouring into your underwear. Then it's time to stop for a siesta.

I've spent 1,5 months in northern Italy this year, making loops and coming back.. saw just road bikers and ebike cyclists so my luggage, which as you know is my home, was a reason for some to stop me and chat.

What 's the most beautiful cycling route in Italy? The Lunga via delle Dolomiti – Great Dolomite Trail, without a doubt! 
It is one of the most rewarding two-wheeled crossings of the entire Alpine arc: you pedal surrounded by some of the peaks recognized by UNESCO as World Heritage Sites. The itinerary follows the route of the railway built during the First World War and decommissioned in the 60ies. 
Come after the rain for the best views!

If my way of life, information and photos inspire you, you might consider support me - the link in my bio. Thank you!
.
.
.
.
#veneto #dolomites #dolomiti #WomenWhoCycle #shetravels #cyclingitaly #bikeblogger #solotravel #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #biketouring #rowerem #roweremprzezświat #polskieblogipodroznicze #lifeontheroad #cyclingeurope #cyclingitaly #biketouring
The #Valsugana cycle path between #Trentino and Ve The #Valsugana cycle path between #Trentino and Veneto provinces was one of my favorites when cycling Italy this year. I came back there twice. It connects Lake Caldonazzo with Bassano del Grappa - it's mostly separated from traffic, 80 km long ciclovia along Brenta river, which originates right here from the lakes of Levico and Caldonazzo and then flows into the Venice lagoon after 175 km. It has always been an important communication route from the mountains to the sea, the Adriatic, the Via Claudia Augusta Altinate, a place of passage and meeting between the Germanic and Latin peoples. It forms one branch of #viaclaudiaaugusta cycle path. You can get there easily by local train but beware - the path is blocked close to Cismon by fallen rocks and the best way to pass is yes, taking a train. 
Due to great quality you can just speed up but the best is to stop and enjoy the small towns you pass by - like #Bassano del Grappa or #Valstagna. The views in the valley are breathing. 
.
.
.
.
#trentinodascoprire #bikelife #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solotraveller #biketouring #rowerem #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
This year I've spent 5 months exploring Italy by b This year I've spent 5 months exploring Italy by bicycle. Not bad, huh? Cycled partly or fully more than 30 routes in most provinces. It's hard to say which one I've enjoyed most.. definitely though the rule that it's the hills or mountains that do the job in the landscape (while you do the job pushing) applies everywhere. It was my first time in the Dolomites and the beauty around was breathtaking. 
While putting together the information from this journey I will be posting now here on Instagram some pictures.. tbc
.
.
.
.
#trentino #soprabolzano #trentinodascoprire #dolomiti #dolomity #trentinoaltoadige #travelnature #bikelife #cyclingitaly #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
When I thought nothing can beat Sicily (joke) I di When I thought nothing can beat Sicily (joke) I directed my two wheels to the Calabria mountains. I've had it in mind for a long time but attempted with a lot of worry if I manage to cycle (and push through) at least a bit of 545 km Ciclovia dei Parchi della Calabria - Calabria Parks Cycle Route that crosses 4 national parks on top of the hills. The reason is - I love nature and silence and even though the coast is spectacular, you share road with many cars. Not my thing at all. 
But The Parks Cycle Path is difficult. Requires lots of effort. More than 12000 metres of climbing but yes, descending too. Oh man!! 
But you know what.. I don't need to be quick. Most days I've cycled like 40 km a day. I've done some detours and completed some 70-80 % of the length - jeeeez, I don't remember when I pushed that hard. Rewarded with serene forests, plains, meadows, silence though. Great people that are both surprised and happy to see a foreigner in their villages. 
Met very few cyclists but maybe not a season yet. All of them bikepack, I have been the only one (very) fully loaded. Maybe the first Polish cyclist here? 
Today I will (most probably) cycle down to the coast but already planning detouring Inland of Italian boot when following north. That's when authenticity is. 
.
.
.
.
#cicloviaparchicalabria #calabria #travelnature #bikelife #parcoaspromonte #parcopollino #parcosila #offthebeatentrack #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoorwomen #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wpis na Instagramie – 18002816936577222 Wpis na Instagramie – 18002816936577222
Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and unbelievable beauty. Thank you God for places like this.
.
.
.
.
.
.
#siciliainbici #cicloturismo #offthebeatentrack #cyclingitaly #solo #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
#sipedala
..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying ..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying the peace and beauty that the landscapes of Western Sicily offer? the Marsala cycle path is what you are looking for!..
That's how the typical commercial would start but in this case I would second that. It wasn't even marked on my app (shame mapy.cz) so came with a surprise when I was cycling along the coast from Marsala to Trapani in western Sicily. The Stagnone cycle path is about 8 km long, but as it crosses the evocative landscape of the saline with its windmills, to multicolored tanks and the pretty islands of the Stagnone lagoon is to me one of the most beautiful cycling itineraries in Italy. And in April it was absolutely quiet. If it was a bit later in a year I would add a nice bath in the shallow water of lagoon having tens of flying kite's in view. Go there, especially at sunset!
.
.
.
.
.
#ciclabile #pistaciclabile #marsala #trapani #saline #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #goitaly #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze
Guess where was I the previous weekend?!! Yes! Guess where was I the previous weekend?!!  Yes!  - in Bologna, at the CYCLING TOURISM fair, i.e. Fiera del Cicloturismo!

I came there (flew) looking for Italian cycling inspirations, but also the desire to meet people who have a similar passion, take advantage of workshops and lectures.  I was very tempted to come here - for myself, but also for you. I don't know if I told you that I want to spend the next few weeks traveling around Italy to create a knowledge base about bicycle routes in this beautiful country?  So I say 🙃.

By a thousand coincidences I managed to get there and then I got lost seeing the endless options.. I've seen a lot in Italy, I've ridden many routes and beyond, but I didn't expect to see - on paper and virtually - such an offer for two-wheel travel enthusiasts.  Each region has several, a dozen, several dozen bicycle routes, of which I want to select the most important ones.  I also acquired some practical information  that will be useful to Poles.

Companies producing bicycles and organizing trips, as well as representatives of several foreign destinations, unfortunately without Poland, were also present at the fair.  What's more, probably the most important thing - lots of workshops on every topic you need, lectures, prizes - including separate prizes for women. 

See at least a little of it in the photos.  I would love to have a similar event in Poland!
Fiera del Cicloturismo - thank you for a great event.  It was worth it!
My bicycle and luggage was waiting for me near Marsala in Sicily, from where I went to traverse the island, but more about what happened earlier and later in the next episodes - usually on Ewcyna Facebook though. 
.
.
.
.
.
#fieradelcicloturismo #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #goitaly #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #cicloturismo #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wczytaj więcej... Obserwuj na Instagramie

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Wkrótce jadę do?

Polska!

Kategorie i tematy

Albania Armenia Azerbejdżan Azja Bez kategorii Bliski Wschód Bośnia Bułgaria Bułgaria rowerem Chiny Chorwacja Czarnogóra Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria Europa Filipiny Francja / Szwajcaria Grecja Gruzja Iran Japonia Jedwabny Szlak Kambodża Kaukaz Kirgistan Korea Południowa Laos Myanmar (Birma) Oman Polska Polska - Polska Wschodnia praktycznie PRZEMYŚLENIA Rumunia Serbia Tajlandia Turcja Ukraina Ukraina - Krym USA Uzbekistan Wietnam Węgry Włochy Włochy Zjednoczone Emiraty Arabskie

Ikony facebook, RSS, Mail

Archiwum

Zaglądam do

  • Bicycle.pl
  • WorldBiking.info
  • Cycling Duch Girl
  • Podróżerowerowe.info

Tagi

Azja rowerem Birma Birma rowerem Burma by bike China by bike Chiny Chiny rowerem cycling Burma cycling Japan cycling Korea cycling Laos cycling Myanmar cycling Philippines cycling USA ewcyna Filipiny rowerem Grecja rowerem Hokkaido Japan by bike Japonia Japonia rowerem Jedwabny Szlak Jedwabny Szlak rowerem Kambodża rowerem Kambodża rowerem. rowerem po Azji Kaukaz rowerem Korea rowerem Laos Laos by bike Laos rowerem Myanmar by bike not for speed Philippines by bike podróże rowerem Polska rowerem rowerem po Azji samotna podróż rowerem Tajlandia Tajlandia rowerem Urumczi USA rowerem uzbekistan rowerem Wietnam rowerem Włochy rowerem Xinjiang

  • Facebook
  • Instagram
  • Email
  • Rss

@2019 - All Right Reserved. Created by WP Doctor


Back To Top
Ewcyna
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
 

Loading Comments...