Duszny dzień i zbierające się wieczorem chmury za dobrze nie wróżyły, choć Zocha zawsze twierdzi, ze trzeba być optymistą. Ja byłam jednak pewna, że coś z tego będzie. W nocy przeszedł front.…
Pierwszy dzień na rowerze minął w sielskiej atmosferze, ochom i achom na temat niemal wszystkiego.. nadmorskiego krajobrazu z czynnym wulkanem Sakurajima i palmami w tle, uprzejmości Japończyków, która jest wręcz trudna do…
na poczatek kilka zdjec – moczenie nog w goracych zrodlach, popych prosty pod gore, na wulkanie Sakurajima, nadmorskie widoczki, nasi uczniowie angielskiego i Totsuke, namiot na polu ryzowym i plywajace pomarancze…
..bo niejaka koleżanka moja zaufana Zofia (mozliwa odmiana – Zosia lub Zocha) z Wrocławia spytała, czy ja do tej Japonii tak na koniecznie sama chcę jechać, bo może ona by się jakoś machnęła ze…
Bilety kupione. Do Japonii na sakurę – czyli czas kwitnienia wiśni, z południowej wyspy Kiusiu na północną Hokkaido.. w 3 miesiące. Powinno wystarczyć. 2 kwietnia odpalam wrotki i Yokoso Japan!
Zjeżdżałam z przełęczy już wcale nie we mgle – co za ulga. Miało się ku wieczorowi więc rozglądałam się za miejscem noclegowym choć w duszy marzyło mi się jakieś suche lokum. No…