• English
  • Polski
Ewcyna
Banner
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
Tag:

Cambodia by bike

    AzjaKambodża

    I am Cambodian! I am Polish!

    by Ewcyna 20 styczeń 2015
    written by Ewcyna

    Wiesz gdzie masz się zatrzymać w Phnom Penh? usłyszałam na odjezdnym w Sihanoukville.

    Jedź do SmallWorld. Oni tam bardzo lubią cyklistów. To jest gdzieś tutaj – pomieszkujący w kościele Tom z Kazachstanu zaczął rysować nogą w piachu zarys miasta. Tu jest lotnisko, potem skręcasz tutaj.. numer ulicy 604 czy 608. Gdzieś w tej okolicy to będzie. Mój przyjaciel powiedział mi kiedyś, ze tam chętnie nocują takich jak ty, co podróżują rowerem. On właśnie tak jeździł jak ty.

    Nie wiedziałam, dlaczego w SmallWorld bardzo lubią osobników na rowerach, ale dlaczego nie sprawdzić? I po kilku dniach, przejechawszy urokliwe drogi kambodżańskiego wybrzeża, posiedziawszy chwilę w klimatycznym postkolonialnym mieście Kampot i mniejszym Kep, w końcu przedarłszy się przez przedmieścia kambodżańskiej stolicy (zastanawiając ileż to trzeba mieć fantazji i poczucia humoru, żeby zakurzoną, dziurawą, piaszczysto-kamienistą, zapchaną trąbiącymi pojazdami drogę wjazdową do miasta nazwać Bulwarem) stanęłam przed bramą SmallWorld.

    A kto to jest Tom? mina zarządzającej tym miejscem dziewczyny nie pozostawiała złudzeń, że nie wie o co i kogo chodzi. Jakoś dziwnie założyłam, że oni wszyscy się znają, współpracują i generalnie wiedzą kto jest kto… To ja może sobie pójdę, nie ma problemu mówię, ale nie ma takiej potrzeby. Willa, w której mieści się ta organizacja NGO jest duża, ma w nadmiarze tarasu, a mi na dodatek może jeszcze dobrze patrzyło mi z oczu bo pozwolono mi na tym tarasie chwilę pomieszkać.

    Dnia następnego sprawa się jednak wyjaśniła J. Poprzedni właściciele tego miejsca, obcokrajowcy, byli bardzo rowerowi i użyczali go czasami podróżnikom rowerowym w ramach portalu Warmshowers. A do tego Tavry wraz z bratem prowadzi firmę, która organizuje wycieczki rowerowe po Kambodży zgodnie z zasadami odpowiedzialnej turystyki. Nie są one przewidziane na zaliczanie kilometrów, ale spotkanie z lokalną ludnością, poznanie jej zwyczajów, kuchni, dyskutowanie z nimi ich problemów. To lokalna inicjatywa, dzięki której ludzie mogą zarobić choć trochę grosza w obcokrajowiec wyjedzie z Kambodży trochę mądrzejszy. Niestety, widzę, że jak dla mnie ceny są zaporowe, ale klientami są głównie Amerykanie i Australijczycy. Samo SmallWorld to miejsce wspierające młodych mieszkańców Kambodży, którzy chcą rozkręcić własny biznes. Przed domem zawsze siedzi kilka osób i wpatruje się w ekrany komputera. Są jakieś darmowe szkolenia i zajęcia.

    Miło mi obserwować takie inicjatywy w państwie w którym jeszcze nie tak dawno nie sposób było pomyśleć o jakiejkolwiek turystyce, nie mówiąc już o turystyce odpowiedzialnej. Chora wizja Pol Pota, przywódcy organizacji Czerwonych Khmerów, aby stworzyć z Kambodży komunistyczny kraj – utopię sprawiła, że brat zabijał brata a w ciągu kilku lat wojny domowej w latach 1974-1979 wymordowano oraz zginęło z głodu ponad 1/3 ludności kraju. Na pierwszy ogień poszła inteligencja (analogicznie do Katynia), w ciągu jednego dnia z miast wysiedlono ludność na wieś by pracowała na roli. Tortury, jakie stosowano przypominają te, stosowane podczas Holocaustu w Europie. Po co teraz się przyjeżdża do Phnom Penh? Głównymi „atrakcjami” są niestety pola śmierci w Cheoung Ek i miejsce tortur – muzeum Tuol Sleng, które można porównać do warszawskiego Pawiaka. Odwiedzam je. Przerażające miejsca i historie.

    Kilka dni później miałam nieoczekiwanie do czynienia z inną społeczną inicjatywą. Ale po kolei.

    Każdy dzień w drodze to podobny rytuał. Pobudka przed świtem, bo jak tu spać, jak całe otoczenie już na nogach? Około piątej uaktywniają się świątynie i na dzień dobry serwują dawkę decybeli z jednostajnym dźwiękiem modlitw przeplatanych mnisią muzą. Mnisia muza do najdelikatniejszych nie należy. Ludzie odpalają skutery, toczą przed sobą stragany z jedzeniem, by zająć na czas najlepsze miejscówki przy drodze (najlepsza miejscówka znajduje się z reguły przy markecie, szkołach i przystanku busów). Psy ujadają w ciemności na toczących wózki ludzi. Koguty zdzierają zachrypnięte gardło – no, to jest ich moment dnia, kiedy, jak nie teraz można się wykazać?

    Około 6.30 robi się widno. Poranne, dość niespieszne obrządki i jestem w około ósmej jestem w drodze. Aha, czas na śniadanie. Na śniadanie serwuje się tu zestaw obiadowo-kolacyjny czyli coś kościsto-mięsnego z ryżem lub zupę kluskową. Jest jeszcze zupa ryżanka z mięsną wkładką zwana „bobo” i to lubię najbardziej. Zaliczam „bobo”, może jeszcze rozglądam się za jakąś przegryzką.. najlepsze są zawinięte w liście bananowców pieczone banany z klejącym ryżem czyi tzw. „sticky rice”. Dobra, mam wszystko – jedziemy!

    Na rozgrzewkę poranna dawka „helołów” i pozdrowień młodzieży szkolnej, która grupami i pojedynczo rowerami zmierza w stronę szkoły. Następna dawka nastąpi pomiędzy 11tą a 13tą, kiedy mają przerwę i największa po 16tej, kiedy po zajęciach jadą do domu. W międzyczasie pojedyncze „heloły” i „bajbaje” dla małych szkrabów, które nie są jeszcze w wieku szkolnym i kręcą się po podwórkach ganiając za kurami i bawiąc czym popadnie. Czasem też dla dorosłych.

    Kręcę zdrowo do godzin południowych, kiedy to następuje czas obiadu i sjesty. Choć nie tragicznie, ale jednak jest gorąco i dla własnego dobrostanu te godziny najlepiej przeleżeć w cieniu, tak jak większość azjatyckich nacji czyni najczęściej bujając się i drzemiąc w hamakach. Jeśli chce się coś o tej porze kupić często należy zacząć od obudzenia sprzedawcy. No, akurat tu w Kambodży znalezienie miejsca, gdzie można odpocząć, jakiejś wolnej ławki czy wiaty nie jest proste, jakiś nieurodzaj jest, ale przy odrobinie szczęścia się udaje.

    Aby coś znowu zjeść wzrokiem taksuję mijane czasem żarłodajnie. Na kambodżańskiej prowincji króluje system „garnkowo-stolikowy” czyli rząd garów z wystawionym przed knajpą jedzeniem. Co jest w garnkach dowiesz się podnosząc po kolei przykrywki i mieszając łychą. Gdy dana potrawa przejdzie test wzrokowo- węchowy wystarczy pokazać palcem i już jest na stole. I do tego dzban pysznej herbaty, to ewidentnie pozostałość francuskiego kolonializmu. Cena około 1,5 dolara. Szeroki uśmiech kucharki – zawsze gratis.

    Około 15tej odpalam ponownie rower i nagniatam do wieczora czyli około 18tej. W okolicach 17tej zaczynam rozglądać się za noclegiem.. Gdzie mnie dziś zaniesie? Namiot w polu, przy szkole, przy świątyni a może zwyczajnie guesthouse? To prawie zawsze wielka niewiadoma.

    Tym razem nie wiedziałam, dlaczego znalezienie noclegu szło mi wybitnie topornie. Odbiłam się od zamkniętej bramy szkoły, u mnichów tez mnie nie chcieli bo jestem kobietą. Potem była inna szkoła i pan, który machał jednoznacznie głową, że „nie, bo niebezpiecznie”.

    Nie ma nic bez przyczyny – pomyślałam. Znaczy się mam poszukać guesthousu.

    Znalazł się nawet dość szybko gdzieś w bocznej uliczce wioski. Nigdy bym go sama nie wypatrzyła Malutki, na 3 pokoje, prosty, ale schludny.

    Po jakimś czasie za drzwiami słyszę jakieś głosy, zamieszanie i w końcu rozlega się pukanie do drzwi.

    Hmmm. Jest prawie siódma wieczór ja zaległam już oczywiście w stroju wieczorowym i nie jest to suknia. Otwieram i widzę za drzwiami moją gospodynię w towarzystwie grupki dzieciaków. Pokazuje mi książkę do angielskiego, wskazuje na ich grupę, potem na mnie a potem na egipskie ciemności, które rozciągają się za naszymi plecami.

    Że co? Że uczycie się angielskiego gdzieś tam i mam iść z wami? Ale teraz o tej porze? Przecież jest tak ciemno! Szkoła już zamknięta!

    Nic z tego nie rozumiem, ale widzę, jak kilka par oczu wpatruje się we nie w napięciu. Czuję to napięcie, wisi gdzieś w powietrzu.

    Dobrze, pójdę z wami, tylko się przebiorę – odpowiadam a wszyscy z radości niemal skaczą do góry.

    O co tu chodzi??

    Bierzemy rowery i wyjeżdżamy na szutrową drogę za domem. Ciemność widzę, ciemność! Jedziemy i oprócz mnie nikt nie ma tu żadnego oświetlenie roweru, ale jak widać nikomu to nie przeszkadza.

    I nagle – jest budynek, pełne dzieci i młodzieży ławki. Na oko jakieś 30 osób. Wpatrują się we mnie jak w pozaziemskie zjawisko.

    Że co? Że ja mam tu niby uczyć??

    No propozycja w istocie nie do odrzucenia. Ale co oni umieją? W jakim są wieku?

    Nauczyciel wyjaśnia, że to wieczorne zajęcia angielskiego dla chętnych. Tak, w szkole też mają, ale nie za dużo. Te zajęcia są współfinansowane z organizacji NGO, ale i tak trzeba trochę zapłacić. Nie każdego jest stać. A on może tu uczyć tylko wieczorami, wcześniej nie ma czasu.

    Rozpiętość wiekowa jest bardzo duża, za duża. W grupie są sześcioletnie maluchy i kilkoro osiemnastoletnich podrostków. Jak tu nauczać? Ale wrzucam na luz i po chwili dzieci powtarzają chętnie za mną słowa, choć mam wątpliwości, czy robią to ze zrozumieniem. Powtarzanie grupowe to najczęstsza tutaj metoda nauczania, słyszę często te chóralne litanie jak mijam szkoły.

    „I am Cambodian”! krzyczą. „I am Polish!” pokazuję na siebie.

    “Many Cambodians and one Polish!” i wszyscy się śmieją.

    W drugiej ławce siedzi Pia. Ile masz lat? pytam. Dwanaście. I lubię pizzę! Odpowiada. Skąd jesteś i gdzie jedziesz? odważnie zadaje mi pytanie. Gdy kończymy to szkolne widowisko ze mną w roli głównej podchodzi, by jeszcze trochę porozmawiać. Mówi, że dużo się uczy. To widać.

    Niezła jest ta mała! Patrzę na dziewczynkę i widzę siebie w tym samym wieku. Pochłoniętą przyswajaniem nowych słówek i rozszyfrowywaniem prostych angielskojęzycznych tekstów. Jeżdżącą do pobliskiej Żelazowej Woli, jedynego miejsca gdzie mogłam posłuchać angielskiego na żywo. Potem jeżdżącą do Warszawy, aby wypożyczyć anglojęzyczne książki. Książka i wkuwanie do śniadania, obiadu, kolacji. To nie były czasy internetów i telewizjów, Ipodów, tabletów i leżącej półkach kiosków anglojęzycznej prasy. W końcu emigrującą by tych języków zacząć używać. Teraz znajomość języków obcych bardzo mi pomaga i wierzę, że w przypadku Pii będzie podobnie. Dobra, stop. Koniec tej pisaniny i tych przechwałek. Koniec czytania – marsz do książek! Uczyć się! Podróżować!

    ps. Prosze tylko nie jedźcie do SmallWorld na nocleg, bo wyślą za mną list gończy..

    20 styczeń 2015 3 comments
    0 FacebookEmail
  • AzjaKambodża

    Angkor o wielu obliczach

    by Ewcyna 8 luty 2015
    by Ewcyna 8 luty 2015

    Turystka z Chin z zadowoleniem łapie kamień i pozuje do zdjęcia. Po chwili to samo robią zataczając się ze śmiechu jej koleżanki. Kamień jest spory i wygląda na kawałek świątynnej rzeźby. Ubaw…

    0 FacebookEmail
Ewa Świderska Ewcyna
Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Witaj na moim blogu! To strona o podróżowaniu solo rowerem w damskim wydaniu i życiu w drodze. Poznaję i opisuję świat, innych i siebie. Nieco więcej o mnie znajdziesz tutaj. Jeśli chcesz mi wirtualnie towarzyszyć - zapraszam!

Wesprzyj moją podróż

Lubisz moje wpisy, uważasz, że są przydatne i masz ochotę wesprzeć moją podróż? Z każdą złotówką mogę więcej. Postaw kawę lub kliknij guzik "donate". Dziękuję!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Częściej kręcę na fejsbuku – zajrzyj!

https://www.facebook.com/Ewcyna-217095148465193/

Gdzie jestem?

Click to open a larger map

Instagram

Feel like cycling the Italian seacoast? Let me tak Feel like cycling the Italian seacoast?
Let me take you to Riviera dei Fiori in Liguria - the Ciclabile dei Fiori is pure magic!.
This beautiful 27-kilometer cycle path overlooking the sea was built on an old railway track - it connects San Lorenzo al Mare and Ospedaletti, just by the French border, breathing new life into the historic railway route between Imperia and Ventimiglia.
There’s something incredibly calming about riding along a quiet, peaceful trail, with the sound of the sea on one side and the mountains on the other. No distractions—just you, the open road, and the warm Mediterranean breeze.
It's one of 2 real longer seacoast cycleways in Italy, know the other one?
.
.
.
.
.
#SoloTravel #BikeTravel #WomenWhoBike #bikeinspirations #RivieraDeiFiori #CyclingItaly #NomadLife #SunshineAndSea #WomenWhoExplore #ItalyByBike #CyclingAdventures #ciclabiledeifiori #MountainToSea #Wanderlust #CyclingNomad #liguria #rowerem #narowerze #outsideisfree
#PodróżeSolo #RoweremPoWłoszech #KobietaNaRowerze #RivieraDeiFiori #WłoskieMorze #SłońceIMorze #Nomadka #WłoskiePrzygody #RowerowaPodróż #PodróżBezPośpiechu #RoweremPoŚwiecie #bikeblogger
I would like the world to always look like it does I would like the world to always look like it does after the rain. It would have clear contours and vivid colors, maybe a cloud or two in the blue sky for decoration. A light breeze would cool my face, and my body would not have to pour out excess sweat. But this paradise, when it comes, usually ends around noon, when the clouds, collected from the humidity, slowly gather over the horizon and you are again gasping for air like a fish, sweat is pouring into your underwear. Then it's time to stop for a siesta.

I've spent 1,5 months in northern Italy this year, making loops and coming back.. saw just road bikers and ebike cyclists so my luggage, which as you know is my home, was a reason for some to stop me and chat.

What 's the most beautiful cycling route in Italy? The Lunga via delle Dolomiti – Great Dolomite Trail, without a doubt! 
It is one of the most rewarding two-wheeled crossings of the entire Alpine arc: you pedal surrounded by some of the peaks recognized by UNESCO as World Heritage Sites. The itinerary follows the route of the railway built during the First World War and decommissioned in the 60ies. 
Come after the rain for the best views!

If my way of life, information and photos inspire you, you might consider support me - the link in my bio. Thank you!
.
.
.
.
#veneto #dolomites #dolomiti #WomenWhoCycle #shetravels #cyclingitaly #bikeblogger #solotravel #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #biketouring #rowerem #roweremprzezświat #polskieblogipodroznicze #lifeontheroad #cyclingeurope #cyclingitaly #biketouring
The #Valsugana cycle path between #Trentino and Ve The #Valsugana cycle path between #Trentino and Veneto provinces was one of my favorites when cycling Italy this year. I came back there twice. It connects Lake Caldonazzo with Bassano del Grappa - it's mostly separated from traffic, 80 km long ciclovia along Brenta river, which originates right here from the lakes of Levico and Caldonazzo and then flows into the Venice lagoon after 175 km. It has always been an important communication route from the mountains to the sea, the Adriatic, the Via Claudia Augusta Altinate, a place of passage and meeting between the Germanic and Latin peoples. It forms one branch of #viaclaudiaaugusta cycle path. You can get there easily by local train but beware - the path is blocked close to Cismon by fallen rocks and the best way to pass is yes, taking a train. 
Due to great quality you can just speed up but the best is to stop and enjoy the small towns you pass by - like #Bassano del Grappa or #Valstagna. The views in the valley are breathing. 
.
.
.
.
#trentinodascoprire #bikelife #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solotraveller #biketouring #rowerem #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
This year I've spent 5 months exploring Italy by b This year I've spent 5 months exploring Italy by bicycle. Not bad, huh? Cycled partly or fully more than 30 routes in most provinces. It's hard to say which one I've enjoyed most.. definitely though the rule that it's the hills or mountains that do the job in the landscape (while you do the job pushing) applies everywhere. It was my first time in the Dolomites and the beauty around was breathtaking. 
While putting together the information from this journey I will be posting now here on Instagram some pictures.. tbc
.
.
.
.
#trentino #soprabolzano #trentinodascoprire #dolomiti #dolomity #trentinoaltoadige #travelnature #bikelife #cyclingitaly #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
When I thought nothing can beat Sicily (joke) I di When I thought nothing can beat Sicily (joke) I directed my two wheels to the Calabria mountains. I've had it in mind for a long time but attempted with a lot of worry if I manage to cycle (and push through) at least a bit of 545 km Ciclovia dei Parchi della Calabria - Calabria Parks Cycle Route that crosses 4 national parks on top of the hills. The reason is - I love nature and silence and even though the coast is spectacular, you share road with many cars. Not my thing at all. 
But The Parks Cycle Path is difficult. Requires lots of effort. More than 12000 metres of climbing but yes, descending too. Oh man!! 
But you know what.. I don't need to be quick. Most days I've cycled like 40 km a day. I've done some detours and completed some 70-80 % of the length - jeeeez, I don't remember when I pushed that hard. Rewarded with serene forests, plains, meadows, silence though. Great people that are both surprised and happy to see a foreigner in their villages. 
Met very few cyclists but maybe not a season yet. All of them bikepack, I have been the only one (very) fully loaded. Maybe the first Polish cyclist here? 
Today I will (most probably) cycle down to the coast but already planning detouring Inland of Italian boot when following north. That's when authenticity is. 
.
.
.
.
#cicloviaparchicalabria #calabria #travelnature #bikelife #parcoaspromonte #parcopollino #parcosila #offthebeatentrack #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoorwomen #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wpis na Instagramie – 18002816936577222 Wpis na Instagramie – 18002816936577222
Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and unbelievable beauty. Thank you God for places like this.
.
.
.
.
.
.
#siciliainbici #cicloturismo #offthebeatentrack #cyclingitaly #solo #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
#sipedala
..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying ..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying the peace and beauty that the landscapes of Western Sicily offer? the Marsala cycle path is what you are looking for!..
That's how the typical commercial would start but in this case I would second that. It wasn't even marked on my app (shame mapy.cz) so came with a surprise when I was cycling along the coast from Marsala to Trapani in western Sicily. The Stagnone cycle path is about 8 km long, but as it crosses the evocative landscape of the saline with its windmills, to multicolored tanks and the pretty islands of the Stagnone lagoon is to me one of the most beautiful cycling itineraries in Italy. And in April it was absolutely quiet. If it was a bit later in a year I would add a nice bath in the shallow water of lagoon having tens of flying kite's in view. Go there, especially at sunset!
.
.
.
.
.
#ciclabile #pistaciclabile #marsala #trapani #saline #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #goitaly #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze
Guess where was I the previous weekend?!! Yes! Guess where was I the previous weekend?!!  Yes!  - in Bologna, at the CYCLING TOURISM fair, i.e. Fiera del Cicloturismo!

I came there (flew) looking for Italian cycling inspirations, but also the desire to meet people who have a similar passion, take advantage of workshops and lectures.  I was very tempted to come here - for myself, but also for you. I don't know if I told you that I want to spend the next few weeks traveling around Italy to create a knowledge base about bicycle routes in this beautiful country?  So I say 🙃.

By a thousand coincidences I managed to get there and then I got lost seeing the endless options.. I've seen a lot in Italy, I've ridden many routes and beyond, but I didn't expect to see - on paper and virtually - such an offer for two-wheel travel enthusiasts.  Each region has several, a dozen, several dozen bicycle routes, of which I want to select the most important ones.  I also acquired some practical information  that will be useful to Poles.

Companies producing bicycles and organizing trips, as well as representatives of several foreign destinations, unfortunately without Poland, were also present at the fair.  What's more, probably the most important thing - lots of workshops on every topic you need, lectures, prizes - including separate prizes for women. 

See at least a little of it in the photos.  I would love to have a similar event in Poland!
Fiera del Cicloturismo - thank you for a great event.  It was worth it!
My bicycle and luggage was waiting for me near Marsala in Sicily, from where I went to traverse the island, but more about what happened earlier and later in the next episodes - usually on Ewcyna Facebook though. 
.
.
.
.
.
#fieradelcicloturismo #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #goitaly #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #cicloturismo #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wczytaj więcej... Obserwuj na Instagramie

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Wkrótce jadę do?

Polska!

Kategorie i tematy

Albania Armenia Azerbejdżan Azja Bez kategorii Bliski Wschód Bośnia Bułgaria Bułgaria rowerem Chiny Chorwacja Czarnogóra Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria Europa Filipiny Francja / Szwajcaria Grecja Gruzja Iran Japonia Jedwabny Szlak Kambodża Kaukaz Kirgistan Korea Południowa Laos Myanmar (Birma) Oman Polska Polska - Polska Wschodnia praktycznie PRZEMYŚLENIA Rumunia Serbia Tajlandia Turcja Ukraina Ukraina - Krym USA Uzbekistan Wietnam Węgry Włochy Włochy Zjednoczone Emiraty Arabskie

Ikony facebook, RSS, Mail

Archiwum

Zaglądam do

  • Bicycle.pl
  • WorldBiking.info
  • Cycling Duch Girl
  • Podróżerowerowe.info

Tagi

Azja rowerem Birma Birma rowerem Burma by bike China by bike Chiny Chiny rowerem cycling Burma cycling Japan cycling Korea cycling Laos cycling Myanmar cycling Philippines cycling USA ewcyna Filipiny rowerem Grecja rowerem Hokkaido Japan by bike Japonia Japonia rowerem Jedwabny Szlak Jedwabny Szlak rowerem Kambodża rowerem Kambodża rowerem. rowerem po Azji Kaukaz rowerem Korea rowerem Laos Laos by bike Laos rowerem Myanmar by bike not for speed Philippines by bike podróże rowerem Polska rowerem rowerem po Azji samotna podróż rowerem Tajlandia Tajlandia rowerem Urumczi USA rowerem uzbekistan rowerem Wietnam rowerem Włochy rowerem Xinjiang

  • Facebook
  • Instagram
  • Email
  • Rss

@2019 - All Right Reserved. Created by WP Doctor


Back To Top
Ewcyna
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA