• English
  • Polski
Ewcyna
Banner
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
Tag:

Greece by bike

    Grecja

    Grecja. Tu mieszkają boginie

    by Ewcyna 9 styczeń 2016
    written by Ewcyna
    nad morzem Jońskim
    poranny tłok na drodze
    most łączący stały lad z pólwyspem Peloponez
    koscioły są trochę inne
    Ateny w sylwestra

    – Przepraszam, proszę pani, ja już dłużej nie mogę pilnować pani roweru. Muszę iść.

    Moje oczy zrobiły się okrągłe jak talerzyki a szczęka zawisła nad butem, który miałam w ręku. Była końcówka lata a ja od mniej więcej pól godziny przymierzałam sandały w sklepie obuwniczym na Anielewicza. Kupić-nie-kupić-w-sumie-chciałam-taki-model-ale-czy-się-zaraz-nie-rozlecą-bo-pewnie-chińskie-ale-inne-trzy-razy-droższe-kupić-nie-kupić-w-sumie-fajne-i-mój-rozmiar-ale-ten-kolor-granatowy-do-niczego-mi-nie-pasuje-to-przymierze-raz-jeszcze-przejde-się-znowu-po-sklepie.. (niech mnie ktoś spróbuje przekonać, że dla kobiety kolor nawet wypłowiałego podkoszulka na pustyni Atacama jest nieważny..)

    – Ale przecież mój rower stoi przypięty przed sklepem…?

    Ogarniało mnie zaniepokojenie i trochę zrobiło mi się gorąco.

    – To niech Pani sama zobaczy, czy jest przypięty.

    Zaniepokojenie przeszło w lekką panikę, porzuciłam sandał, którego kolor nie zaprzątał mi głowy i jak strzała wybiegłam ze sklepu.

    Jest! Uffff. Stoi. Owszem stoi, ale OBOK metalowej barierki od której MIAŁ być przypięty. Przypięłam rower spinając ramę z .. ramą. Czyli zawiesiłam zapięcie na rowerze, nic więcej. „Brawo”!!!
    Dziękowałam starszemu panu gnąc się w ukłonach jak rasowy Japończyk i prawie-prawie bym go w mankiet ucałowała. Co za człowiek! No a ta ulica.. Anielewicza, nie lubię tego miejsca. Sto metrów dalej na rogu jest sklep rowerowy i to sprzed niego właśnie kilka lat temu ukradli mi rower. Zostawiłam go w drzwiach bo jakos nie smiałam wejść z nim do środka a nie było go do czego przypiać.. weszłam tylko kupić gazetę, stałam 3 metry dalej przy kasie i zerkając co chwila w stronę drzwi. Za którymś razem jednak roweru już tam nie było. Gdy wybiegłam widziałam tylko migającą z tyłu lampkę i jakiegoś szczyla, który się na nim z prędkością światła oddalał. Nie dogoniłam. Nie życzę nikomu takiego uczucia, gdy wiesz, że straciłeś dwukołowego towarzysza. Od tamtej pory zawsze wchodzę z rowerem do każdego sklepu rowerowego, a jak mi każą wyjść to wyjdę, ale już nie wrócę. Choć tak się nie zdarzyło. (A obsługa sklepu na Anielewicza, przed którym nota bene do dziś nie ma do czego przypiąć roweru wzruszyła tylko ramionami. )

    – Co pani robi, tak zostawiać rower!!! Widziałem – nie przypięła go Pani!

    Tym razem rzecz dzieje się w Grecji Anno Domini 2015. To był pierwszy od tygodnia supermarket, na jaki trafiłam na tej ziemi. Z podniecenia, że nareszcie może kupię coś taniej, bo ceny generalnie tu zabijają, a może tez z bezmyślności i niewiary, że takiemu kolosowi ktoś dałby radę (oprócz mnie rzecz jasna) i go ruszyć z miejsca zostawiłam go przed sklepem nawet nie blokując tylnego koła, co zazwyczaj robię i poszłam zwiedzać półki.

    Przede mną stał kierowca zaparkowanej nieopodal ciężarówki.

    – Proszę tak nie robić! Chwila, moment i rower zniknie!
    Wspomógł się odpowiednim gestem.

    – Tak, tak, ma pan rację, oczywiście…

    Był już trochę bardziej udobruchany.
    – Skąd jesteś?
    – Z Polski
    – Z Polski przyjechałaś na rowerze?
    – No tak
    – A gdzie teraz jedziesz?
    – Do Aten na święta
    – Dzielna dziewczyna. Tym bardziej dbaj, żeby Ci go nie ukradli. W Grecji są niestety złodzieje. Zawsze zapinaj rower przed sklepem, wszędzie, nie zostawiaj go tak jak teraz. I uważaj na siebie. No. Powodzenia! I wesołych świąt!

    Zatrąbił jeszcze na odjezdnym.

    Wjeżdżając do Grecji trochę poczułam ulgę. Lubię ten kraj. Lubię ten język i ludzi. Nie wiem czy to syndrom starzenia się, ale od czasu do czasu też mam ochotę na kraj bardziej poukładany. Tak nie do końca ułożony jak „ordnung-must-zein” Niemcy, ale taki, gdzie wiem mniej więcej czego się spodziewać a rzeczywistość jest w miarę ogarnięta.

    OK – MNIEJ WIĘCEJ. Takich cen się nie spodziewałam – poszaleli! To zdecydowanie największy mankament podróży. Chyba nawet w Japonii czy Korei tak długo nie stałam przed pólkami w markecie zastanawiając się na co mnie stać. Dopiero jak zaczęły się Lidle i inne Kerfury, których z zasady nie odwiedzam wspierając lokalne sklepiki – tu niestety musiałam zacząć. Tam ceny są jeszcze znośne.

    Znów przekraczam granicę pod wieczór i spieszę się, żeby za dnia znaleźć jakieś miejsce do spania. Jak na zamówienie znajduję nieczynne pole namiotowe – przy plaży stoi kilka zamkniętych przyczep kempingowych, rozbijam namiot między nimi. Jest ciepły jak na grudniowe warunki wieczór, rozpalam ognisko i gotuję na kolację ostatnio nieśmiertelną, acz wciąż mi smakującą zupę z soczewicy na rosołku. Jakoś nie mam obaw o to ognisko na plazy, że ktoś może widzieć, że coś, żeby nie dać się zobaczyć. Czuję się bezpiecznie nawet gdy widzę, jak na plażę skręca z głównej drogi samochód. Swiatło reflektorow omiata mój namiot po czym pojazd wycofuje się i zatrzymuje nieco dalej. Z wozu wychodzi dwóch mężczyzn po czym znikają na godzinę czy dwie – chyba jest tam jakaś łódka, nie wiem. Ufam swojej intuicji, która mówi mi, że można zostać i tak właśnie jest, bo po jakimś czasie mężczyżni wracają, samochód odjeżdża a ja śpię spokojnie. Dzień żegna obłędny zachód słońca a nazajutrz takowy wschód.

    P1140890

    P1140894

    To, co nieustająco mnie zachwyca to takt, że choć czasem jest zimno, to niemal codziennie świeci słońce a niebo jest błękitne. I dobrze – przydaje się ono do pokrzepienia serc Greków. Kraj nie wyszedł z kryzysu, a ludzie zanim zostawią w sklepie jakiś grosz czy innego centa oglądają go z każdej strony. Pracy nie ma, zarobki skurczyły się czasem nawet połowę. To nieustający temat rozmów. Pieniądze. Oszczędzanie. Pieniądze. Nie ma. Za drogo.

    „Nie da się żyć samym słońcem”, to opinia jednej z napotkanych w drodze osób, gdy zachwycam się panującą aurą. To prawda, nie da się. Trzeba z czegoś opłacić rachunki, z żyć czegoś trzeba po prostu. Ale nikt chyba nie zaprzeczy, że ze słońcem żyje się lepiej, a trudności znosi łatwiej. Słońce ogrzewa duszę, krzepi umysł, tchnie optymizmem. Kocham Polskę za wiele rzeczy, za polskie krajobrazy kocham, ale w kraju przez pól roku niebo jest szarobure i życie traci koloryt. Dlatego postanowiłam uciekać do słońca właśnie i .. nawet mi się to udaje 🙂

    Wybrzeże morza Jońskiego poza sezonem, za to w bożonarodzeniowej otoczce to puste malownicze drogi, zielononiebieska przejrzysta woda, wyludnione miasteczka, zamknięte knajpy i sklepy. Drogi nareszcie o odpowiednim stopniu nachylenia. Domy przystrojone setkami migających światełek, kolorowe choinki pełne kolorowych ozdób i czerwone płaszcze Mikołajów. Wesoło, kolorowo, świątecznie. Pusto, czasem tylko śpiący na schodach kot czy pies podniesie głowę z nadzieją, że mu rzucę jakiś kąsek. Dziesiątki plaż – malutkich i kamienistych oraz dużych i piaszczystych oraz setki zamkniętych hoteli sugerują, ze w lecie dużo się tu dzieje. Jakoś za tym nie tęsknię i dobrze mi tak, jak jest. Wszędzie gaje pomarańczowe, mandarynkowe, oliwki… Sady ciągną się po horyzont. And all that I could see was just another orange tree.. Trwają zbiory, jak sama sobie spod nóg nie pozbieram owoców to i tak ktoś podaruje. Cytryny jeszcze dojrzewają.

    P1140945

    bożonarodzeniowo..

    bożonarodzeniowo..

    P1140941

    P1140903

    Ożywiam się, gdy trafia się otwarty kemping. O-TWA-RTY! Nie potrzebuję kempingowej trawy, żeby przenocować, ale myśl o gorącym prysznicu jest kusząca. Odhaczam kolejne punkty za i przeciw: gorąca woda – jest. Wifi – jest. Czas – jest. Cena – 5 EURO (w cenniku bodajże 12). Wszystko „za” – zostaję. Nikt oprócz właścicieli tam nie przebywa, jest za to miła pani, Albanka w białej chustce jak to Albanki często noszą no i kilka kotów. Rano postanawiam zostać na drugą noc – poprać, zrobić wpis na blogu, pogrzebać w necie, takie tam. Mam jednak wrażenie, że jakimś problemem jest fakt, że przeprałam te 3 koszulki. I ten, że ładuję sprzęt. Ale dopiero jak grzeję grzałką wodę na herbatę przychodzi pani-Albanka, która już nie jest tak miła jak na początku i każe grzałkę wyłączyć, bo to kosztuje.

    No tak, w sumie tak, niby rozumiem, ale ja tylko korzystam z infrastruktury kempingowej.

    Kryzys. Nie ma pieniędzy. Oszczędzamy.

    Słońce nie opuszcza tej części Europy, ale wichry cyklicznie wracają. Któregoś dnia do południa czekam w namiocie zastanawiając się jak go złożyć samej, żeby wiatr go nie porwał. Na koniec przychodzi mi do głowy głupi pomysł, aby zrobić sobie zdjęcie. Podmuch wiatru, aparat fotograficzny spada i ..koniec. Był i nie go nie ma. Zdjęć nie będzie, jakieś substytuty z telefonu tylko.

    P1150036

    Rzeczy maja to do siebie, że się psują, bo są tylko rzeczami, ale czasem to boli bardziej. Bardziej od popsutego czytnika, zdechłej maty, którą muszę co dwie godziny dopompowywać w nocy bo leżę na gołej ziemi. Nie mogę znaleźć dziury a powietrze uchodzi jak złoto. Kocham robić zdjęcia i choć marzy mi się aparat z prawdziwego zdarzenia to ten tez dobrze służył.

    Nie mogę dalej jechać bez sprzętu.

    W przeddzień świąt u Iwony, koleżanki ze szkolnej ławy, która serdecznie przyjmuje mnie z rodziną w święta zgodnie z obietnicą lepię pierogi. Harvey, ich wszędobylski pies jak zwykle wciska się do kuchni i łazi pod nogami, siada, stawia uszy których zakrzywione końcówki wyrażają wybitne zainteresowanie zawartością misek. Generalnie ta czarna bestia jest zawsze zainteresowana jedzeniem i przybiega nawet na najmniejszy szelest papierka, a w międzyczasie wynosi kapcie i szaliki. Nie ma mowy, Harvey -nic nie dostaniesz! Iwona z rodziną też nie dostają wigilijnych pierogów w przeddzień Wigilii na obiad. Jemy w Wigilię, taki terror! Jestem naprawdę wdzięczna koleżance, bo świąt Bożego Narodzenia nie spędzałam od kilku lat, a szczególnie w polskim gronie.

    Rodzime szeregi zasila koleżanka Marzena, z którą onegdaj wspólnie rowerowałyśmy po krajach nadbałtyckich, potem ślad po niej zaginął, a potem okazało się, ze od dawna rezyduje w Grecji. Jest tu tez kościół polski a ja tak tradycyjne polskie kolędy, choć najlepiej rzecz jasna, brzmią na Podhalu.

    Po świętach przenoszę się do Marzeny i jej kota Charliego. Jestem wdzięczna za tą możliwość i oznajmiam wszem i wobec, ze w Grecji mieszkają nie tylko bogowie, ale też boginie. Z Polski.

    No a teraz.. ogarniam rzeczywistość. To znaczy staram się. Dużo piszę. Leniuchuję. Spaceruje – na niedalekich skałkach jest piękny widok na Ateny i wybrzeże. Niestety rzeczy się popsuły w miejscu, gdzie o pracę tu trudno, a w zasadzie to raczej niemożliwe. Zdrowie tez się trochę popsuło.

    Pireus, największy port w Grecji jest tuż tuż – pojadę kilka kilometrów wzdłuż morza i już, mogę kupić bilet i wsiąść na prom do Turcji czy gdzie indziej.

    Proszę wybaczyć, że nie spełnię jeszcze tego życzenia. Głównie mojego własnego, bo aż mnie nosi bez życia w podróży i roweru, a pewnie tez trochę czyjegoś, bo „jak nie jedziesz to Cię nie ma” – czyż nie?. Na razie nie kupię tego biletu.

    Jeszcze nie.

    Tymczasem posiedzę jakiś czas z Charlim.

    Co by nie było – to też ciężka robota!

    DSC_0088[1]

    9 styczeń 2016 8 comments
    0 FacebookEmail
Ewa Świderska Ewcyna
Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Witaj na moim blogu! To strona o podróżowaniu solo rowerem w damskim wydaniu i życiu w drodze. Poznaję i opisuję świat, innych i siebie. Nieco więcej o mnie znajdziesz tutaj. Jeśli chcesz mi wirtualnie towarzyszyć - zapraszam!

Wesprzyj moją podróż

Lubisz moje wpisy, uważasz, że są przydatne i masz ochotę wesprzeć moją podróż? Z każdą złotówką mogę więcej. Postaw kawę lub kliknij guzik "donate". Dziękuję!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Częściej kręcę na fejsbuku – zajrzyj!

https://www.facebook.com/Ewcyna-217095148465193/

Gdzie jestem?

Click to open a larger map

Instagram

Feel like cycling the Italian seacoast? Let me tak Feel like cycling the Italian seacoast?
Let me take you to Riviera dei Fiori in Liguria - the Ciclabile dei Fiori is pure magic!.
This beautiful 27-kilometer cycle path overlooking the sea was built on an old railway track - it connects San Lorenzo al Mare and Ospedaletti, just by the French border, breathing new life into the historic railway route between Imperia and Ventimiglia.
There’s something incredibly calming about riding along a quiet, peaceful trail, with the sound of the sea on one side and the mountains on the other. No distractions—just you, the open road, and the warm Mediterranean breeze.
It's one of 2 real longer seacoast cycleways in Italy, know the other one?
.
.
.
.
.
#SoloTravel #BikeTravel #WomenWhoBike #bikeinspirations #RivieraDeiFiori #CyclingItaly #NomadLife #SunshineAndSea #WomenWhoExplore #ItalyByBike #CyclingAdventures #ciclabiledeifiori #MountainToSea #Wanderlust #CyclingNomad #liguria #rowerem #narowerze #outsideisfree
#PodróżeSolo #RoweremPoWłoszech #KobietaNaRowerze #RivieraDeiFiori #WłoskieMorze #SłońceIMorze #Nomadka #WłoskiePrzygody #RowerowaPodróż #PodróżBezPośpiechu #RoweremPoŚwiecie #bikeblogger
I would like the world to always look like it does I would like the world to always look like it does after the rain. It would have clear contours and vivid colors, maybe a cloud or two in the blue sky for decoration. A light breeze would cool my face, and my body would not have to pour out excess sweat. But this paradise, when it comes, usually ends around noon, when the clouds, collected from the humidity, slowly gather over the horizon and you are again gasping for air like a fish, sweat is pouring into your underwear. Then it's time to stop for a siesta.

I've spent 1,5 months in northern Italy this year, making loops and coming back.. saw just road bikers and ebike cyclists so my luggage, which as you know is my home, was a reason for some to stop me and chat.

What 's the most beautiful cycling route in Italy? The Lunga via delle Dolomiti – Great Dolomite Trail, without a doubt! 
It is one of the most rewarding two-wheeled crossings of the entire Alpine arc: you pedal surrounded by some of the peaks recognized by UNESCO as World Heritage Sites. The itinerary follows the route of the railway built during the First World War and decommissioned in the 60ies. 
Come after the rain for the best views!

If my way of life, information and photos inspire you, you might consider support me - the link in my bio. Thank you!
.
.
.
.
#veneto #dolomites #dolomiti #WomenWhoCycle #shetravels #cyclingitaly #bikeblogger #solotravel #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #biketouring #rowerem #roweremprzezświat #polskieblogipodroznicze #lifeontheroad #cyclingeurope #cyclingitaly #biketouring
The #Valsugana cycle path between #Trentino and Ve The #Valsugana cycle path between #Trentino and Veneto provinces was one of my favorites when cycling Italy this year. I came back there twice. It connects Lake Caldonazzo with Bassano del Grappa - it's mostly separated from traffic, 80 km long ciclovia along Brenta river, which originates right here from the lakes of Levico and Caldonazzo and then flows into the Venice lagoon after 175 km. It has always been an important communication route from the mountains to the sea, the Adriatic, the Via Claudia Augusta Altinate, a place of passage and meeting between the Germanic and Latin peoples. It forms one branch of #viaclaudiaaugusta cycle path. You can get there easily by local train but beware - the path is blocked close to Cismon by fallen rocks and the best way to pass is yes, taking a train. 
Due to great quality you can just speed up but the best is to stop and enjoy the small towns you pass by - like #Bassano del Grappa or #Valstagna. The views in the valley are breathing. 
.
.
.
.
#trentinodascoprire #bikelife #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solotraveller #biketouring #rowerem #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
This year I've spent 5 months exploring Italy by b This year I've spent 5 months exploring Italy by bicycle. Not bad, huh? Cycled partly or fully more than 30 routes in most provinces. It's hard to say which one I've enjoyed most.. definitely though the rule that it's the hills or mountains that do the job in the landscape (while you do the job pushing) applies everywhere. It was my first time in the Dolomites and the beauty around was breathtaking. 
While putting together the information from this journey I will be posting now here on Instagram some pictures.. tbc
.
.
.
.
#trentino #soprabolzano #trentinodascoprire #dolomiti #dolomity #trentinoaltoadige #travelnature #bikelife #cyclingitaly #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
When I thought nothing can beat Sicily (joke) I di When I thought nothing can beat Sicily (joke) I directed my two wheels to the Calabria mountains. I've had it in mind for a long time but attempted with a lot of worry if I manage to cycle (and push through) at least a bit of 545 km Ciclovia dei Parchi della Calabria - Calabria Parks Cycle Route that crosses 4 national parks on top of the hills. The reason is - I love nature and silence and even though the coast is spectacular, you share road with many cars. Not my thing at all. 
But The Parks Cycle Path is difficult. Requires lots of effort. More than 12000 metres of climbing but yes, descending too. Oh man!! 
But you know what.. I don't need to be quick. Most days I've cycled like 40 km a day. I've done some detours and completed some 70-80 % of the length - jeeeez, I don't remember when I pushed that hard. Rewarded with serene forests, plains, meadows, silence though. Great people that are both surprised and happy to see a foreigner in their villages. 
Met very few cyclists but maybe not a season yet. All of them bikepack, I have been the only one (very) fully loaded. Maybe the first Polish cyclist here? 
Today I will (most probably) cycle down to the coast but already planning detouring Inland of Italian boot when following north. That's when authenticity is. 
.
.
.
.
#cicloviaparchicalabria #calabria #travelnature #bikelife #parcoaspromonte #parcopollino #parcosila #offthebeatentrack #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoorwomen #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wpis na Instagramie – 18002816936577222 Wpis na Instagramie – 18002816936577222
Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and unbelievable beauty. Thank you God for places like this.
.
.
.
.
.
.
#siciliainbici #cicloturismo #offthebeatentrack #cyclingitaly #solo #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
#sipedala
..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying ..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying the peace and beauty that the landscapes of Western Sicily offer? the Marsala cycle path is what you are looking for!..
That's how the typical commercial would start but in this case I would second that. It wasn't even marked on my app (shame mapy.cz) so came with a surprise when I was cycling along the coast from Marsala to Trapani in western Sicily. The Stagnone cycle path is about 8 km long, but as it crosses the evocative landscape of the saline with its windmills, to multicolored tanks and the pretty islands of the Stagnone lagoon is to me one of the most beautiful cycling itineraries in Italy. And in April it was absolutely quiet. If it was a bit later in a year I would add a nice bath in the shallow water of lagoon having tens of flying kite's in view. Go there, especially at sunset!
.
.
.
.
.
#ciclabile #pistaciclabile #marsala #trapani #saline #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #goitaly #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze
Guess where was I the previous weekend?!! Yes! Guess where was I the previous weekend?!!  Yes!  - in Bologna, at the CYCLING TOURISM fair, i.e. Fiera del Cicloturismo!

I came there (flew) looking for Italian cycling inspirations, but also the desire to meet people who have a similar passion, take advantage of workshops and lectures.  I was very tempted to come here - for myself, but also for you. I don't know if I told you that I want to spend the next few weeks traveling around Italy to create a knowledge base about bicycle routes in this beautiful country?  So I say 🙃.

By a thousand coincidences I managed to get there and then I got lost seeing the endless options.. I've seen a lot in Italy, I've ridden many routes and beyond, but I didn't expect to see - on paper and virtually - such an offer for two-wheel travel enthusiasts.  Each region has several, a dozen, several dozen bicycle routes, of which I want to select the most important ones.  I also acquired some practical information  that will be useful to Poles.

Companies producing bicycles and organizing trips, as well as representatives of several foreign destinations, unfortunately without Poland, were also present at the fair.  What's more, probably the most important thing - lots of workshops on every topic you need, lectures, prizes - including separate prizes for women. 

See at least a little of it in the photos.  I would love to have a similar event in Poland!
Fiera del Cicloturismo - thank you for a great event.  It was worth it!
My bicycle and luggage was waiting for me near Marsala in Sicily, from where I went to traverse the island, but more about what happened earlier and later in the next episodes - usually on Ewcyna Facebook though. 
.
.
.
.
.
#fieradelcicloturismo #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #goitaly #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #cicloturismo #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wczytaj więcej... Obserwuj na Instagramie

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Wkrótce jadę do?

Polska!

Kategorie i tematy

Albania Armenia Azerbejdżan Azja Bez kategorii Bliski Wschód Bośnia Bułgaria Bułgaria rowerem Chiny Chorwacja Czarnogóra Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria Europa Filipiny Francja / Szwajcaria Grecja Gruzja Iran Japonia Jedwabny Szlak Kambodża Kaukaz Kirgistan Korea Południowa Laos Myanmar (Birma) Oman Polska Polska - Polska Wschodnia praktycznie PRZEMYŚLENIA Rumunia Serbia Tajlandia Turcja Ukraina Ukraina - Krym USA Uzbekistan Wietnam Węgry Włochy Włochy Zjednoczone Emiraty Arabskie

Ikony facebook, RSS, Mail

Archiwum

Zaglądam do

  • Bicycle.pl
  • WorldBiking.info
  • Cycling Duch Girl
  • Podróżerowerowe.info

Tagi

Azja rowerem Bałkany rowerem Birma Birma rowerem Burma by bike Chiny Chiny rowerem cycling Burma cycling Japan cycling Korea cycling Laos cycling Myanmar cycling Philippines ewcyna Filipiny rowerem Grecja rowerem Hokkaido Iran kobieta rowerem Iran rowerem Japan by bike Japonia Japonia rowerem Jedwabny Szlak Jedwabny Szlak rowerem Kambodża rowerem Kambodża rowerem. rowerem po Azji Kaukaz rowerem Korea rowerem Laos Laos by bike Laos rowerem Myanmar by bike not for speed Philippines by bike podróże rowerem Polska rowerem rowerem po Azji Tajlandia Tajlandia rowerem Urumczi USA rowerem Wietnam rowerem Włochy rowerem Xinjiang Yunnan

  • Facebook
  • Instagram
  • Email
  • Rss

@2019 - All Right Reserved. Created by WP Doctor


Back To Top
Ewcyna
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
 

Loading Comments...