• English
  • Polski
Ewcyna
Banner
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
Tag:

Górski Karabach rowerem

    AzjaArmeniaJedwabny SzlakKaukaz

    Armenia i Górski Karabach rowerem – moje miejsce na ziemi

    by Ewcyna 15 listopad 2020
    written by Ewcyna

    – Co Pani robiła w Azerbejdżanie? Strażnik graniczny w Sadakhlo skrupulatnie kartkował mój paszport. Armenia nie wita z otwartymi ramionami osób, które były w Azerbejdżanie – to wiedziałam, ale tu autentycznie powiało chłodem. Strażnik był bardzo poważny, trzymał mnie przy okienku dość długo i dopiero ilość pieczątek w paszporcie przekonała go, że tak po prostu wyszło – Azerbejdżan był po drodze w trakcie mojej podróży z Chin do Europy a ja najprawdopodobniej nie jestem szpiegiem. Wjazd w odwrotnej kolejności – do Azerbejdżanu z pieczątką ormiańską podobno nie jest w ogóle możliwy. Wjazd do Azerbejdżanu ze śladem pobytu w Górskim Karabachu może oznaczać duże kłopoty. Dzięki temu, że moja podróż po Kaukazie odbywała się w tej, a nie innej kolejności (Azerbejdżan – Gruzja – Armenia – Gruzja) mogłam odwiedzić wszystkie trzy główne kraje regionu.

    chaczkary – przydrożne krzyże. Każdy inny

    Myślisz Armenia i co przychodzi Ci do głowy? – malutki kraj w centralnej części Kaukazu, wspaniałe górskie widoki i zapodziane gdzieś na ich zboczach stare klasztory. Jedne z najstarszych na świecie – niektóre pochodzą z X-XIII wieku. Ormianie na każdym kroku podkreślają, że są pierwszym na świecie krajem chrześcijańskim. Fakt, państwo przyjęło chrzest w 301 roku n.e. 

    Główna droga z Tbilisi do Armenii wiedzie przez wąwóz Debed. Wysokie na kilkaset metrów niemal pionowe ściany i wijącą się w dole rzeka o tej samej nazwie. Przez dwa dni jadę najpierw dołem, a potem za radą napotkanego Anglika Toma, który zna Armenię ja własną kieszeń i właśnie jeździ by zrobić aktualizację przewodnika Bradt (najlepsze i moje ulubione!) wspinam się serpentynami ponad 400 metrów w górę. To zdecydowanie dużo lepsza opcja – w przeciwieństwie do tej jadącej wzdłuż rzeki tu droga jest pusta a towarzyszący mi widok z góry na krawędzie wąwozu nieprawdopodobnie piękny.  Muszę powiedzieć, że wskazówki Johna okazaly się bezcenne przy układaniu trasy w następnych dniach i tygodniach.  

    wąwóz Debed

    Na dwie noce zatrzymuję się w Alaverdi – to pierwsze większe miasto po drodze, samo w sobie dość podupadłe, industrialne, ale w jego pobliżu znajdują się jedna z najpiękniejszych ormiańskich klasztorów, wpisane na listę UNESCO – Haghpat i Sanahin.

    Smutna spuścizna czasów Związku Radzieckiego

    Po kilku dniach i dwóch przełęczach dalej kieruje się na jezioro Sevan, największe  jezioro  na Kaukazie, leżące  na wysokości 1800  metrów npm, duma  Armenii. Prowadzi tam stroma i ruchliwa droga na przełęcz powyżej 2000 metrów.  Obieram jednak inny wariant trasy, który też polecił mi ów Anglik, dłuższy ale z łagodniejszym wjazdem „jedynie” 50 km pod górę.  A potem z wysokości 2200 m npm zjazd nad jezioro. Wyczekane spotkanie.

    Spotkanie z jeziorem Sewan

    Błękitna tafla, dookoła łańcuch ośnieżonych szczytów na horyzoncie. Spokój, choć jak będę tu ponownie za niecały miesiąc już aż tak spokojnie nie będzie. Sto tysięcy miejscówek na rozbicie namiotu. I oczywiście burza na horyzoncie bo dzień bez burzy to dzień stracony (codziennie od jednej do czterech).

    Na nieczynnym jeszcze kempingu, gdzie zaglądam z prośbą o wodę dostaje za free bungalow do własnej dyspozycji. Ze spokojem mogę wsłuchiwać się w grzmoty i błyskawice za oknem. Właściciel namawia mnie na wizytę w Górskim Karabachu, bo to w zasadzie rzut beretem… Terytorium, które oficjalnie leży w granicach Azerbejdżanu, ale jest od setek lat ziemią zamieszkiwaną przez Ormian. Wojna o Gorski Karabach wybuchła 30 lat temu, Ormianie zajęli tereny i stolicę Stepanakert, Azerowie uciekli, zostali wypędzeni edit. problem jest bardziej złożony, ale to nie miejsce, by o tym pisać. Górski Karabach to państwo nieuznawane. Wojna, choć nieco przycichła, wciąż trwa i to wzbudza moje obawy. . Nie wiem, nie wiem jeszcze jak zaplanować dalszą trasę, nie planowałam Górskiego Karabachu, ale apetyt rośnie w miarę jeżdżenia.  Ale tymczasem zdecydowałam się obrać inny kierunek – do stolicy, Erywania.

    Erywań

    Do stolicy Armenii przyjechałam z kilku powodów, nazwijmy je organizacyjno-zdrowotnych. Tak pierwsze jak i drugie zostały załatwione pozytywnie. Kinga, turystka z Polski wyhaczona na forum, dostarczyła mi paczkę z nowymi rzeczami a lekarz stwierdził, że będę żyła – na szczęście wszystko znów załatwione w ramach ubezpieczenia podróżnego. Jakoś na Kaukazie wykorzystałam limit z kilku lat.

    Erywań nie jest tak koszmarny, jak go czasem opisują – to miasto pełne życia a pokaz śpiewających fontann na placu Rewolucji nie mniej udany niż ten w Warszawie. Gdy deszcz przepędza zamglenia i smog, idąc ulicą aż zatrzymałam się z wrażenia. Ukazał się ON. Ośnieżony szczyt Ararat. Góra – wulkan, u stóp której stóp według Biblii osiadła Arka Noego. Ararat jest dla Ormian bardzo ważny, wciąż nawet znajduje się w godle kraju choć … obecnie leży na terenie Turcji, około 30 km kilometrów od granicy. Granicy, której przekroczyć się nie da.     

    widok na Ararat z Erywania
    Ararat gdzieś tam jest..

    Od początku wiedziałam, że nad jezioro Sewan chcę wrócić, niezbyt uśmiechał mi się jednak powrót tą samą drogą i wspinaczka 1000 metrów w pionie, ale ale! W sezonie przecież raz dziennie jeździ pociąg. Jadę tam pierwszym w sezonie kursem. Kupuję bilet, a wizytująca odpicowany czysty skład delegacja oficjeli w białych koszulach i krawatach kłania mi się w pas życząc udanej podróży. Dystans ponad 100 km kosztuje was 2 dolary a nie minimum 30 jak chcą taksówkarze.

    – Jeszcze mam rower, ile place?

    – Od was, Rosjan nie bierzemy

    – Ale ja jestem Polką!

    – A to tym bardziej!

    Jeszcze będąc w Erywaniu zdecydowałam, że pojadę do Górskiego Karabachu, choć Pan ambasador Polski w Armenii, z którym miałam przyjemność się spotkać ostrzegał, że jeśli coś to tam się wydarzy, to nie będą mogli mi pomóc. Wiadomo, to wciąż część Azerbejdżanu, oficjalnie zaanektowana przez Ormian. Dwa tygodnie wcześniej jechała tamtędy znajoma Niemka to mnie przekonało. A ponieważ wszystkie drogi (czyli z południa jedna) prowadzą do Erywania, zostawiłam tam też w hostelu część bagażu, bo i tak zamierzałam tam wrócić.

    – Ależ tu macie pięknie! Pokazuję napotkanemu mężczyźnie na cudowny widok na jezioro Sewan.

    – Pięknie to było tam, gdzie się urodziłem.

    – A gdzie się pan urodził?

    – W Ganja..

    Nie mówię nic. Tu się nic powiedzieć nie da. Ganja to jedno z największych miast Azerbejdżanu. Jesteśmy w Armenii. Wiadomo, że mój rozmówca do Ganja już nie wróci.

    W czerwcu w Armenii jest chyba najpiękniej

    Ashot zaprosił mnie do domu swojego syna. Szaleje następna burza i choć nastawiałam się na nocleg nad jeziorem chyba warto skorzystać. Po drodze zaczyna padać grad więc szybko wskakujemy na podwórko sąsiadów.

    – Jesteśmy z Baku słyszę przy szklance rozgrzewającej herbaty. Gospodyni ma 55 lat. Dom się ledwo kupy trzyma. W 1988 gdy zaczęły się prześladowania Ormian w Azerbejdżanie złapaliśmy co było pod ręką i cichutko o 5 rano opuściliśmy nasze rodzinne miasto. I siedzimy tutaj w wiosce od 30 lat. My, ludzie z miasta macha zrezygnowana ręką i miesza długo cukier w szklance.

    Brzmi jak fragment książki „Granice marzeń. O państwach nieuznawanych” Tomasza Grzywaczewskiego. Tu, nad jeziorem Sewan, mieszkali również Azerowie.  Musieli się wynieść, uciekać z dnia na dzień, podobnie jak tysiące Ormian z Azerbejdżanu. I jedni i drudzy tam, gdzie mieszkają obecnie nie czują się u siebie.

    Karawanseraj na przełęczy Selim

    Obrałam drogę na przełęcz Selim- 2440 metrów bo wiem, że zjazd serpentynami ponad 1000 metrów w dół jest jednym z najpiękniejszych w Armenii. Prawem Murphego nadeszła burza, jakieś 1-2 km przed szczytem. Dostałam porządnie gradem, ale na szczęście nie błyskawicą. Wiem, że gdzieś tam blisko szczytu jest stary caravanserai, który służył kupcom wędrującym Jedwabnym szlakiem od ponad 700 lat. Grzmoty nad głową, grad na policzkach ale w końcu – jest! Chowam się w wiekowym budynku i natychmiast stawiam wodę na herbatę. Po pół godzinie tęcza oznajmia koniec burzy. Spędzam noc na przełęczy. Rano ażnie chce mi się ruszać tak piękny roztacza się widok. A potem dłuuuugi zasłużony zjazd.

    nocleg na przełęczy Selim

    Powiadają spiesz się powoli, ale przecież wszyscy wiedzą, że ja się wcale nie spieszę! W mieście Goris robię ostatnie zakupy, śmiech i pogaduszki z taksówkarzami, gdy noga omyka mi się, zsuwa że stopnia i czuję jedynie ogromny ból. Wiem, że już dziś nie pojadę. W szpitalu okazuje się, że nie ma złamania, ale stopa napuchła i cóż. Skręcenie, opuchlizna, ból… jechać się nie da. Załamana turlam się do położonego w kotlinie centrum miasta i padam na łóżko w hostelu. Gdy w końcu wychodzę następnego dnia widzę, jak tu pięknie. Otaczające miasteczko krasowe skały wyglądają niezwykle zwłaszcza podczas zachodu słońca. W mieszczących się tam jaskiniach od średniowiecza zamieszkiwali ludzie. A samo miasteczko bardziej przypomina Toskanię niż Armenię – słynie ze stabilnych domow z kamienia bazaltowego, które miały za zadanie chronić przed częstymi trzęsieniami ziemi. I na szczęście nie straszą tu postsowieckie fabryki. Gdyby nie ta noga, nie zobaczyłabym tej perełki!

    widoki w Goris

    Z Goris już droga prosta – w zasadzie kręta do Górskiego Karabachu. Granica jest, ale po wizę, którą dostaje się na małej karteczce, której nie wklejają do paszportu dostaje się już w stolicy Arcachu – tak nazywają Górski Karabach Ormianie – Stepanakercie.  

    droga do Górskiego Karabachu
    na granicy
    Górski Karabach – nie kończące się serpentyny

    Decyzja o wjeździe do Górskiego Karabachu nie jest prosta. Do końca się waham. Jeszcze nocując w namiocie kilka kilometrów od granicy samozwańczej republiki myślę co zrobić. W nocy słyszę strzały.. nie, to nie polowanie na zwierzynę, to serie z karabinu. Ale nie chce wracać na drogę, która przyjechałam. Wokół jedynie góry. Obłędny krajobraz, doskonała ukończona niedawno droga i długi, długi podjazd. Moja stopa po kontuzji nie jest w najlepszej formie. Po 30 km podjazdu czas na zjazd i miejscowość Shushi.. Zamieszkała onegdaj przez ludność azerską, straszy pustymi blokami mieszkalnymi i dwoma meczetami które o dziwo przetrwały – co więcej, są odnawiane.

    Sklepikarz w przydrożnym sklepie narysował mi naprędce mapę Kaukazu, by przedstawić, jak się sprawy terytorialne mają. A wstąpiłam tam jedynie po chleb. Nie szczędzi przekleństw Azerom, nienawiść się wręcz wylewa. Uwielbiam Armenię i życzę obu krajom, Armenii i Azerbejdżanowi  jak najlepiej, przede wszystkim by doszły do porozumienia i nie chciały się powybijać wzajemnie.

    Papik i Tatik, symbol Arcachu

    W Górskim Karabachu mijam wioskę Khojali (Chodżały). To tu właśnie doszło do największej masakry ludności cywilnej, kilkuset Azerów, głównie cywilów, zginęło z rąk Ormian, gdy uciekali z wioski. W Azerbejdżanie pomniki poległych w Chodżałach są wszędzie.

    Stepanakert, stolica Górnego Karabachu to coś innego- centrum to wiele nowych budynków, place zabaw, karuzele.. życie się toczy jak wszędzie. I tylko obecność wojska świadczy o nietypowości miejsca. Samozwańczej republiki Ormian na terytorium Azerbejdżanu.

    Główny plac w Stepanakercie – stolicy Górskiego Karabachu

    Zjeżdżam z przełęczy prosto nad Sewan. Ta podróż to odkrywanie moich miejsc na ziemi a to obłędne jezioro jest jednym z nich. Stawiam namiot nad taflą wody i daje sobie na wstrzymanie. Zostaję na dwie noce a tak naprawdę bym tu chętnie zamieszkała. Noga musi odpocząć.

    Sewan. Moje miejsce na ziemii

    Potem powrót na chwilę do Erywania i kieruję się ponownie do Gruzji. Ponad miesiąc w Armenii, niby dużo a jednak wciąż mało, ale mam jeszcze tyle do zobaczenia.

    Jeszcze przystanek w Gyumri, które bardzo ucierpiało podczas trzęsienia ziemi w 1988 roku, a teraz jest pieczołowicie odbudowywane. Miasto podobne jak leżące na południu Armenii Goris zasługuje na większe zainteresowanie przyjezdnych –  XIX wieczną architekturę cechują wpływy rosyjskie, ciemny kamień przeplatany rdzawym, aż dziw bierze, że tak mało turystów tu dociera.

    W drodze do Gyumri jest się tuż przy granicy z Turcją, a z drugiej strony ruiny Ani, jednego z najstarszych miast Armenii
    ulice Gyumri

    Z Gyumri już tylko wspinaczka na przejście graniczne 2100 metrów, walka z wichura, ostatni rzut oka na ukwiecone łąki, które przybierają jednak już coraz częściej żółty, spaliny słońcem kolor i.. ponownie, po 5 tygodniach. Georgia is on my mind.

    15 listopad 2020 7 comments
    0 FacebookEmail
Ewa Świderska Ewcyna
Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Witaj na moim blogu! To strona o podróżowaniu solo rowerem w damskim wydaniu i życiu w drodze. Poznaję i opisuję świat, innych i siebie. Nieco więcej o mnie znajdziesz tutaj. Jeśli chcesz mi wirtualnie towarzyszyć - zapraszam!

Wesprzyj moją podróż

Lubisz moje wpisy, uważasz, że są przydatne i masz ochotę wesprzeć moją podróż? Z każdą złotówką mogę więcej. Postaw kawę lub kliknij guzik "donate". Dziękuję!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Częściej kręcę na fejsbuku – zajrzyj!

https://www.facebook.com/Ewcyna-217095148465193/

Gdzie jestem?

Click to open a larger map

Instagram

Feel like cycling the Italian seacoast? Let me tak Feel like cycling the Italian seacoast?
Let me take you to Riviera dei Fiori in Liguria - the Ciclabile dei Fiori is pure magic!.
This beautiful 27-kilometer cycle path overlooking the sea was built on an old railway track - it connects San Lorenzo al Mare and Ospedaletti, just by the French border, breathing new life into the historic railway route between Imperia and Ventimiglia.
There’s something incredibly calming about riding along a quiet, peaceful trail, with the sound of the sea on one side and the mountains on the other. No distractions—just you, the open road, and the warm Mediterranean breeze.
It's one of 2 real longer seacoast cycleways in Italy, know the other one?
.
.
.
.
.
#SoloTravel #BikeTravel #WomenWhoBike #bikeinspirations #RivieraDeiFiori #CyclingItaly #NomadLife #SunshineAndSea #WomenWhoExplore #ItalyByBike #CyclingAdventures #ciclabiledeifiori #MountainToSea #Wanderlust #CyclingNomad #liguria #rowerem #narowerze #outsideisfree
#PodróżeSolo #RoweremPoWłoszech #KobietaNaRowerze #RivieraDeiFiori #WłoskieMorze #SłońceIMorze #Nomadka #WłoskiePrzygody #RowerowaPodróż #PodróżBezPośpiechu #RoweremPoŚwiecie #bikeblogger
I would like the world to always look like it does I would like the world to always look like it does after the rain. It would have clear contours and vivid colors, maybe a cloud or two in the blue sky for decoration. A light breeze would cool my face, and my body would not have to pour out excess sweat. But this paradise, when it comes, usually ends around noon, when the clouds, collected from the humidity, slowly gather over the horizon and you are again gasping for air like a fish, sweat is pouring into your underwear. Then it's time to stop for a siesta.

I've spent 1,5 months in northern Italy this year, making loops and coming back.. saw just road bikers and ebike cyclists so my luggage, which as you know is my home, was a reason for some to stop me and chat.

What 's the most beautiful cycling route in Italy? The Lunga via delle Dolomiti – Great Dolomite Trail, without a doubt! 
It is one of the most rewarding two-wheeled crossings of the entire Alpine arc: you pedal surrounded by some of the peaks recognized by UNESCO as World Heritage Sites. The itinerary follows the route of the railway built during the First World War and decommissioned in the 60ies. 
Come after the rain for the best views!

If my way of life, information and photos inspire you, you might consider support me - the link in my bio. Thank you!
.
.
.
.
#veneto #dolomites #dolomiti #WomenWhoCycle #shetravels #cyclingitaly #bikeblogger #solotravel #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #biketouring #rowerem #roweremprzezświat #polskieblogipodroznicze #lifeontheroad #cyclingeurope #cyclingitaly #biketouring
The #Valsugana cycle path between #Trentino and Ve The #Valsugana cycle path between #Trentino and Veneto provinces was one of my favorites when cycling Italy this year. I came back there twice. It connects Lake Caldonazzo with Bassano del Grappa - it's mostly separated from traffic, 80 km long ciclovia along Brenta river, which originates right here from the lakes of Levico and Caldonazzo and then flows into the Venice lagoon after 175 km. It has always been an important communication route from the mountains to the sea, the Adriatic, the Via Claudia Augusta Altinate, a place of passage and meeting between the Germanic and Latin peoples. It forms one branch of #viaclaudiaaugusta cycle path. You can get there easily by local train but beware - the path is blocked close to Cismon by fallen rocks and the best way to pass is yes, taking a train. 
Due to great quality you can just speed up but the best is to stop and enjoy the small towns you pass by - like #Bassano del Grappa or #Valstagna. The views in the valley are breathing. 
.
.
.
.
#trentinodascoprire #bikelife #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solotraveller #biketouring #rowerem #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
This year I've spent 5 months exploring Italy by b This year I've spent 5 months exploring Italy by bicycle. Not bad, huh? Cycled partly or fully more than 30 routes in most provinces. It's hard to say which one I've enjoyed most.. definitely though the rule that it's the hills or mountains that do the job in the landscape (while you do the job pushing) applies everywhere. It was my first time in the Dolomites and the beauty around was breathtaking. 
While putting together the information from this journey I will be posting now here on Instagram some pictures.. tbc
.
.
.
.
#trentino #soprabolzano #trentinodascoprire #dolomiti #dolomity #trentinoaltoadige #travelnature #bikelife #cyclingitaly #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
When I thought nothing can beat Sicily (joke) I di When I thought nothing can beat Sicily (joke) I directed my two wheels to the Calabria mountains. I've had it in mind for a long time but attempted with a lot of worry if I manage to cycle (and push through) at least a bit of 545 km Ciclovia dei Parchi della Calabria - Calabria Parks Cycle Route that crosses 4 national parks on top of the hills. The reason is - I love nature and silence and even though the coast is spectacular, you share road with many cars. Not my thing at all. 
But The Parks Cycle Path is difficult. Requires lots of effort. More than 12000 metres of climbing but yes, descending too. Oh man!! 
But you know what.. I don't need to be quick. Most days I've cycled like 40 km a day. I've done some detours and completed some 70-80 % of the length - jeeeez, I don't remember when I pushed that hard. Rewarded with serene forests, plains, meadows, silence though. Great people that are both surprised and happy to see a foreigner in their villages. 
Met very few cyclists but maybe not a season yet. All of them bikepack, I have been the only one (very) fully loaded. Maybe the first Polish cyclist here? 
Today I will (most probably) cycle down to the coast but already planning detouring Inland of Italian boot when following north. That's when authenticity is. 
.
.
.
.
#cicloviaparchicalabria #calabria #travelnature #bikelife #parcoaspromonte #parcopollino #parcosila #offthebeatentrack #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoorwomen #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wpis na Instagramie – 18002816936577222 Wpis na Instagramie – 18002816936577222
Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and unbelievable beauty. Thank you God for places like this.
.
.
.
.
.
.
#siciliainbici #cicloturismo #offthebeatentrack #cyclingitaly #solo #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
#sipedala
..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying ..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying the peace and beauty that the landscapes of Western Sicily offer? the Marsala cycle path is what you are looking for!..
That's how the typical commercial would start but in this case I would second that. It wasn't even marked on my app (shame mapy.cz) so came with a surprise when I was cycling along the coast from Marsala to Trapani in western Sicily. The Stagnone cycle path is about 8 km long, but as it crosses the evocative landscape of the saline with its windmills, to multicolored tanks and the pretty islands of the Stagnone lagoon is to me one of the most beautiful cycling itineraries in Italy. And in April it was absolutely quiet. If it was a bit later in a year I would add a nice bath in the shallow water of lagoon having tens of flying kite's in view. Go there, especially at sunset!
.
.
.
.
.
#ciclabile #pistaciclabile #marsala #trapani #saline #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #goitaly #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze
Guess where was I the previous weekend?!! Yes! Guess where was I the previous weekend?!!  Yes!  - in Bologna, at the CYCLING TOURISM fair, i.e. Fiera del Cicloturismo!

I came there (flew) looking for Italian cycling inspirations, but also the desire to meet people who have a similar passion, take advantage of workshops and lectures.  I was very tempted to come here - for myself, but also for you. I don't know if I told you that I want to spend the next few weeks traveling around Italy to create a knowledge base about bicycle routes in this beautiful country?  So I say 🙃.

By a thousand coincidences I managed to get there and then I got lost seeing the endless options.. I've seen a lot in Italy, I've ridden many routes and beyond, but I didn't expect to see - on paper and virtually - such an offer for two-wheel travel enthusiasts.  Each region has several, a dozen, several dozen bicycle routes, of which I want to select the most important ones.  I also acquired some practical information  that will be useful to Poles.

Companies producing bicycles and organizing trips, as well as representatives of several foreign destinations, unfortunately without Poland, were also present at the fair.  What's more, probably the most important thing - lots of workshops on every topic you need, lectures, prizes - including separate prizes for women. 

See at least a little of it in the photos.  I would love to have a similar event in Poland!
Fiera del Cicloturismo - thank you for a great event.  It was worth it!
My bicycle and luggage was waiting for me near Marsala in Sicily, from where I went to traverse the island, but more about what happened earlier and later in the next episodes - usually on Ewcyna Facebook though. 
.
.
.
.
.
#fieradelcicloturismo #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #goitaly #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #cicloturismo #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wczytaj więcej... Obserwuj na Instagramie

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Wkrótce jadę do?

Polska!

Kategorie i tematy

Albania Armenia Azerbejdżan Azja Bez kategorii Bliski Wschód Bośnia Bułgaria Bułgaria rowerem Chiny Chorwacja Czarnogóra Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria Europa Filipiny Francja / Szwajcaria Grecja Gruzja Iran Japonia Jedwabny Szlak Kambodża Kaukaz Kirgistan Korea Południowa Laos Myanmar (Birma) Oman Polska Polska - Polska Wschodnia praktycznie PRZEMYŚLENIA Rumunia Serbia Tajlandia Turcja Ukraina Ukraina - Krym USA Uzbekistan Wietnam Węgry Włochy Włochy Zjednoczone Emiraty Arabskie

Ikony facebook, RSS, Mail

Archiwum

Zaglądam do

  • Bicycle.pl
  • WorldBiking.info
  • Cycling Duch Girl
  • Podróżerowerowe.info

Tagi

Azja rowerem Bałkany rowerem Birma Birma rowerem Burma by bike Chiny Chiny rowerem cycling Burma cycling Japan cycling Korea cycling Laos cycling Myanmar cycling Philippines ewcyna Filipiny rowerem Grecja rowerem Hokkaido Iran kobieta rowerem Iran rowerem Japan by bike Japonia Japonia rowerem Jedwabny Szlak Jedwabny Szlak rowerem Kambodża rowerem Kambodża rowerem. rowerem po Azji Kaukaz rowerem Korea rowerem Laos Laos by bike Laos rowerem Myanmar by bike not for speed Philippines by bike podróże rowerem Polska rowerem rowerem po Azji Tajlandia Tajlandia rowerem Urumczi USA rowerem Wietnam rowerem Włochy rowerem Xinjiang Yunnan

  • Facebook
  • Instagram
  • Email
  • Rss

@2019 - All Right Reserved. Created by WP Doctor


Back To Top
Ewcyna
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
 

Loading Comments...