• English
  • Polski
Ewcyna
Banner
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
Tag:

Albania rowerem

    AlbaniaBez kategorii

    Albania rowerem – dwa koła, dwie nogi i 10%

    by Ewcyna 13 grudzień 2015
    written by Ewcyna

    Pierdut! Światło zgasło i nie było widać już nic – ani stacji benzynowej, na której przysiadłam sprawdzając mapy, ani sporego hotelu tuż obok a w nim wypasionej nowoczesnej restauracji z raczej zamożną męską klientelą. Samochody jak gdyby nigdy nic toczyły się po głównej jakieś drodze jakieś 30 km od Tirany, która prawem Murphego z szerokiej, równej i raczej pustej zmieniła się pod koniec dnia w wąską i dziurawą, co nie sprzyja nigdy żadnej jeździe rowerem, nie mówiąc już o takiej po zmroku. Po kilku minutach wycie potężnego generatora obwieściło powrót jaśniejszej rzeczywistości i życie odżyło.
    W zasadzie to wciąż toczyło się dalej. Generalnie po zmroku w Albanii niewiele widać, bo państwowego oświetlenia ulic tu na lekarstwo i domostwa zasilane są z własnych generatorów, co odnoszę wrażenie nie przeszkadza ludziom normalnie funkcjonować.

    Powitanie z albańską ciemnością nastąpiło dzień wcześniej, kiedy to chcąc nie chcąc (bo pojawiła się na mojej drodze wcześniej niż myślałam) przekroczyłam granicę tuż przed zmrokiem. Domy w Albanii najczęściej otacza wysoki mur, ogrodzenie potężne i zamknięta na cztery spusty brama, co przypomniało mi podobne obrazki z Kosowa, gdzie byłam kilka lat temu. Po mojej niezbyt przyjemnej noclegowej przygodzie kilka dni wcześniej w Czarnogórze obiecałam sobie, ze częściej będę pukać do ludzkich drzwi coby rozbić się na podwórku, ale cóż – te pozamykane bramy nie dawały możliwości spytania się o cokolwiek. Hmmm.

    Przetaczałam się bodajże przez trzecią już wioskę, gdy nagle – jest, kościół katolicki! Pełen ludzi, głównie jak widze dzieci i młodzieży, siostry zakonne, ksiądz – jest niedziela, w środku trwa msza święta. Wcale nie spodziewałam się tu katolickiego kościoła, choć jak się potem okazało mój umysł wciąż jeszcze funkcjonował dość stereotypowo czyli – Albania to muzułmanie. Owszem – trzy czwarte narodu wyznaje islam, ale tak jest głównie w głębi kraju, w górach. Jadąc potem wzdłuż albańskiego wybrzeża widziałam niemal wyłącznie kościoły katolickie lub grekokatolickie. Wszak Matka Teresa była Albanką.

    Siostro, czy mogłaby mi siostra pomóc z noclegiem? Nie widzę tu żadnej możliwości wynajęcia pokoju, a jest już ciemno, trochę boję się jechać dalej. Szkoder, (czyli najbliższe miasto) to jeszcze jakieś 10 km.
    W czasie, kiedy siostra rozmawiała z drugą otoczył mnie tabun dzieci i młodzieży, które wypatrzyły mnie już okien kościoła i wybiegły po mszy napierając na mnie i mój rower. Wszystko dotknąć, obejrzeć, przybić piątkę.. niby nieszkodliwe, ale wzrastał we mnie niepokój.

    Przenocujesz u nas, w Szkodrze. Będziemy jechać wolno samochodem, a ty za nami, dobrze?
    Choć nie uśmiechało mi się jechać po ciemku z ulgą i wdzięcznością przyjęłam tą ofertę jak z zadowoleniem fakt, że siostra tak jak i jak się potem okazało większość ludzi na albańskim wybrzeżu mówiła choć trochę po włosku. Jak mi potem powiedziano włoskiego uczą tez w szkołach no i kiedyś w telewizji oprócz jedynego kanału albańskiego można było odbierać wyłącznie te z Italii.

    Ostatecznie stanęło na tym, że pojadę swoim tempem a spotkamy się pod kościołem na wjeździe do miasta.

    Czy masz pieniądze? Tu niedaleko jest hotel, kosztuje tylko 10 EURO. Wiesz, nie możemy tak na Ciebie czekać i czekać, mamy swoje obowiązki a mieszkamy po drugiej stronie miasta powiedziała siostra, gdy spotkaliśmy się w umówionym miejscu już w mieście.

    Tak, tak, mam.. dobrze. Rozumiem. Do widzenia. Uhm.

    Odjechałam może 10 metrów i najzwyczajniej w świecie popłakałam się. W zasadzie trudno określić dlaczego – byłam już w oświetlonym mieście, znalezienie noclegu nie stanowiło problemu, sytuacja nie była jakaś podbramkowa i trudna, bywałam w duzo gorszych.. Chyba zrobiło mi się może po prostu trochę smutno i przykro.

    Czuję, ze ktoś bierze mnie za ramię. Siostra wróciła się. Przeprasza. Po stokroć przeprasza. Ze mam jechać, spędzimy razem wieczór, każdy wszak popełnia błędy. Nie chce tam jechać, absolutnie teraz już nie chcę, ale nie chcę tez strzelać focha wiec OK. Dajcie mi adres, znajdę was.

    Gdy z pomocą lokalsów docieram na miejsce gromadzi się wianuszek sióstr, w tym chyba ich przełożona.
    Gdzie jadę, co ja tu robię? Jak się nazywa mój projekt? Tak sobie jadę, naprawdę? To niemożliwe, każdy ma jakiś cel, wszystko robi się o coś, zatem jaki to projekt? Skąd mam pieniądze? My pomagamy potrzebującym, biednym, ale jak ktoś tak sobie przyjeżdża.. Podobno rozpłakała się Pani ..no przyjmiemy. Radzi sobie Pani jak widać w podróży przez tyle czasu, a tu nagle płacz?

    Nie trzeba być magistrem psychologii, żeby wiedzieć, że emocje się rodzą z jakiegoś powodu i nie bardzo mamy na to wpływ. Pojawiają się bo coś. Nie zawsze wiemy od razu dlaczego, czasem trzeba pogrzebać w sobie dłużej a i tak trudno dociec. Cieszysz się? Smucisz się? Nie podważajmy czyiś uczuć i emocji. Tak, jestem dużą dziewczynką i popłakałam się, wcale mi nie wstyd.

    Ale to poniekąd prawda z tą pomocą. Pół nocy myślę, wraca do mnie zresztą ostatnio często ta myśl czy przypadkiem nie przekroczyłam gdzieś granicy, czy korzystanie z pomocy i gościny nie jest nadużyciem – ze strony ludzi i szczególnie ze strony kościoła, choć od kilku miesięcy zapukałam doń chyba dwa razy. Że kościół to nie hotel, że nikt nie ma obowiązku mi pomagać, bo w przeciwnym razie połowa podróżujących kierowała by tam swoje kroki.

    Zostaję zakwaterowana w ambulatorium i zamknięta na klucz. Jest ciepły prysznic i wygodne łózko a nawet ogrzewanie, wysypiam się. Rano siostry są już zupełnie inne, otwarte, radosne, gdzieś znikł ten cień podejrzeń.

    Przepraszam Cię bardzo za wczoraj – powiedziała siostra przełożona rano. Wiesz, teraz świat jest taki niebezpieczny, szczególnie Albania. Wiesz, nie wiemy kim jesteś, to tutaj bardzo niespotykane, taka podróż, a dopiero co były te straszne zamachy w Paryżu, boimy się. Jeszcze raz Cię przepraszam, nie miej nam za złe. Uważaj na siebie, w ubiegłym roku zabili w górach dwie podróżujace na rowerach osoby.(?!?)

    Nie mam za złe i z ulgą przyjmuję to wyjaśnienie, ale słuchanie po raz kolejny o niebezpiecznej Albanii jakoś nie wpływa pozytywnie na początek mojej drogi przez ten kraj.

    Po wyjechaniu ze stacji benzynowej trafiam na hotelik. Cena z 25 EUR spada do 15 co tez przyjmuję z ciężkim sercem, ale raz kiedyś.. ok. Rower już wstawiony do komórki, idziemy na pokoje. Trochę przygnębiający Ci to widok. Tu nie działa telewizor (co ja bym zrobiła bez tego jednego kanału?), tu ogrzewanie, wreszcie jest – tu wszystko działa. W ostatniej chwili sprawdzam łazienkę. A, nie ma ciepłej wody? W ogóle nie ma wody? A to dziękuję. Chciał nie chciał wytaszczam się znowu w otchłanie drogowej ciemności. Ale innym razem, kiedy biorę pokój wszystko jest nowe i czyste. Loteria.

    Z premedytacją wybrałam jazdę wybrzeżem, bo nad morzem zwyczajnie jest cieplej. Przez pierwsze dni droga jednak prowadzi z dala od wybrzeża, przez dość podmokłe tereny. Płasko – na jakiś czas dobrze. Podmokłe jednak z powiązaniu z niedbałością o otoczenie czytaj – otoczeniem tłuczniowo-betonowo- śmieciowym nie sprzyjają jednak pozytywnym odczuciom.

    Zdaję sobie sprawę, jaki wpływ na to ma katastrofalny stan gospodarki w kraju i fakt, że nie ma zasobów na takie czynności jak sprzątanie ulic, ale jakoś najwyraźniej straciłam już tolerancję na chaos i nieporządek. Albania to dla mnie europejska Azja – gdzie azjatycka jest oczywiście dużym uogólnieniem. Ryby sprzedawane wprost z bruku na głownej ulicy miasta. Kury wożone związanymi nogami, wiszące po obu stronach motorków. W krajobrazie straszą betonowe konstrukcje, po części zbudowane domy, tak jakby ktoś kiedyś dał pieniądze albo zwolnił z podatków jedynie zalewanie betonem fundamentów a na wykończenie już nie było pieniędzy. Może to tez pokłosie końca lat 90-tych, kiedy to piramidy finansowe zrujnowały ponownie podnoszący się po rządach Edgara Hodży kraj. Tego ostatniego wspominam bynajmniej nie z czułością mijając co jakiś czas i straszące w krajobrazie bunkry. Jakie psychologiczne czy inne zależności rządzą światem, że naród podporządkowuje się choremu wymysłowi jednego człowieka wydając miliardy na te niepotrzebne betonowe koszmarki podczas gdy ludzie przymierają głodem? Duże miasta nadmorskie jak np. Vlora, gdzie widzę hotel przy hotelu, nowiuśkie, a tuż pod balkonami ziemia niczyja, syf, błoto, piach, śmiecie. I do tego „plaża” będąca jakimś błotnym nieporozumieniem. Ale – plaże podobno właśnie porządkują, może będzie lepiej.

    P1140931

    P1140667

    Po wyjściu z niefortunnego hotelu obieram kurs na lotnisko – wygląda na to, że może da radę tam się przespać. I nagle z otchłani ciemności wyłania się oświetlony własnym generatorem (słyszę) hotel 4 gwiazdkowy a przy nim.. kemping. Dodajmy – czynny kemping! Po wjeździe ogarnia mnie jeszcze większe zdumienie, gdy widzę stojące na równej czystej i mokrej murawie dwa namioty a obok cztery rowery. Pierwszy raz odkąd wyruszyłam we wrześniu z Polski widzę czynny kemping i pierwszy raz tez spotykam na swojej drodze sakwiarzy.

    To trójka młodych Francuzów i Hiszpan, którzy spotkali się w drodze i od jakiegoś czasu jadą razem – tak jak ja w stronę słońca. Miłą odmianą jest pogawędzić wieczorem, oj miłą.. ale już próba wspólnej jazdy jakoś nie wychodzi. Ten do banku, ten siku, ten na zakupy, za chwilę znowu na zakupy.. ja tez po coś.. słowa „Not for Speed”, które uważam za swoje motto nabierają innego wymiaru. Można być wolniejszym ode mnie!  Spędzamy jeszcze razem następną noc a moi nowi znajomi zadziwiają mnie gotowaniem wielodaniowej kolacji oraz koncertem gitarowo-fletowo-akordeonowym. Grają pięknie i jak się okazuje dawali takie uliczne koncerty w co większych miastach wspomagając tym swój podróżniczy budżet, aczkolwiek ten pomysł przyszedł im do głowy dopiero w podróży.

    P1140606

    P1140616

    Coraz więcej widzę pomysłów na wspomaganie swojego podróżniczego budżetu. Dwa tygodnie wcześniej w Czarnogórze spotkałam parę podróżników, którzy stali na głównym placu Kotoru, miejsca tylez pięknego co bardzo turystycznego a na ich rowerach poprzyczepiane były niby-pocztówki będące ich zdjęciami z podróży. Sprzedawali je za datki i jak się okazuje było sporo ludzi zainteresowanych nie tyle kupnem pocztówki co wspomożeniem ich budżetu. Ciekawy pomysł.

    Droga wzdłuż wybrzeża zaczyna się wić, wspinać, opadać, bardziej jednak wznosić niż opadać… czy mi się tylko wydaje? wjazd na 300 m, zjazd do poziomu morza, potem na 500 i znów 300 w dół.. i tak cały czas. Wydaje mi się, ze naprodukowali znaków 10% nachyłu a potem według nich pobudowali drogi. Tak, na pewno tak musiało być! Nie widzę innych znaków jak 10%. Jest pięknie, ale.. już nie mogę, ludzie, nie mogę nawet pchać! Dystans 25-35 km dziennie to ostatnio standard. W takim tempie to i na Wielkanoc do Aten nie dojadę..

    P1140933

    W końcu nadchodzi – przełęcz Llogara. Wjazd na 1000 m n.p.m. zajmuje mi ponad dobę. W słońcu sandały, w cieniu lodowato. Mam ambicję pokonać wjazd jednego dnia by znaleźć nocleg nad morzem po drugiej stronie góry. Pcham resztkami sił i godiznę przed zmrokiem mam jeszcze jakies 3-4 km do szczytu. Może się uda, zimno tu jak diabli.. Gdy na chwilę staję by odetchnąc z domu wybiega kilkunastoletni chłopak.

    Can I help you? pyta. Może chcesz spać tutaj, o tam jest takie ładne miejsce, do szczytu jeszcze 7 km! Za darmo, za darmo! dodaje. Jest bardzo sympatyczny, dobrze mówi po angielsku no a tymi 7 km stromego popychu do szczytu to już zupełnie mnie przekonał. Rozstawiam namiot przy drodze, w pobliżu jest kilka domów, palimy ognisko, rozmawiamy.

    Ciężko jest w Albanii. Ojciec nie żyje. Do szkoły mam 20 km, ale nie mam na bilet. W zamian za podwożenie busem w weekendy pracuję u kierowcy – wypasam owce. Zobacz – pokazuje na szew na ręce. Miałem złamanie, taki Niemiec co tu był dał mi 200 EUR na operację. U nas nie ma nic za darmo. O, a teraz ząb, zobacz – stara się mi coś pokazać w głębi jamy ustnej choć nie mam ochoty tam zaglądać. Nie wierzysz mi, widzę, ze mi nie wierzysz, ale tak jest!

    Robi mi się głupio. Na pewno mam dużo więcej niż on, ale sama mam teraz nie za dużo i naprawdę żyję oszczędnie. Rankiem, gdy wyjeżdżam z ich domu wychodzi kobieta, matka zapewne i międzynarodowym gestem pocierania o siebie dwóch palców doprawionym dla jasności słowami „money” żąda pieniędzy.

    Nie, „no money” odpowiadam i widzę jej twarz wykrzywioną w grymasie. Idzie potem drogą i gdera w złości „no money, no money”! Tak, o ile jeszcze myślałam o tym, żeby coś zostawić tak im bardziej gdera, tym bardziej czuję złość bo nawet nie spałam na ich podwórku tylko przy drodze, nic nie wzięłam i nie wiem już czy ta cała opowieść chłopca była szczera, czy nie, choć pewnie tak, ale jakoś trudno mi się w tym wszystkim połapać.

    P1140704

    P1140774

    W Sarandzie, dużej miejscowości turystycznej tuż przed granicą z Grecją znajduję jakiś hostel, zostawiam bety i dla odmiany jadę autobusem do górskiej miejscowości Gjirokastra. Kamienne, przypięte do zbocza góry miasteczko z osmańską zabudową i królującą nad miastem twierdzą przekonuje mnie, że serce i urok Albanii leży w górach. Może kiedyś tam dotrę.

    P1140863

    13 grudzień 2015 11 comments
    0 FacebookEmail
Ewa Świderska Ewcyna
Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Witaj na moim blogu! To strona o podróżowaniu solo rowerem w damskim wydaniu i życiu w drodze. Poznaję i opisuję świat, innych i siebie. Nieco więcej o mnie znajdziesz tutaj. Jeśli chcesz mi wirtualnie towarzyszyć - zapraszam!

Wesprzyj moją podróż

Lubisz moje wpisy, uważasz, że są przydatne i masz ochotę wesprzeć moją podróż? Z każdą złotówką mogę więcej. Postaw kawę lub kliknij guzik "donate". Dziękuję!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Częściej kręcę na fejsbuku – zajrzyj!

https://www.facebook.com/Ewcyna-217095148465193/

Gdzie jestem?

Click to open a larger map

Instagram

Feel like cycling the Italian seacoast? Let me tak Feel like cycling the Italian seacoast?
Let me take you to Riviera dei Fiori in Liguria - the Ciclabile dei Fiori is pure magic!.
This beautiful 27-kilometer cycle path overlooking the sea was built on an old railway track - it connects San Lorenzo al Mare and Ospedaletti, just by the French border, breathing new life into the historic railway route between Imperia and Ventimiglia.
There’s something incredibly calming about riding along a quiet, peaceful trail, with the sound of the sea on one side and the mountains on the other. No distractions—just you, the open road, and the warm Mediterranean breeze.
It's one of 2 real longer seacoast cycleways in Italy, know the other one?
.
.
.
.
.
#SoloTravel #BikeTravel #WomenWhoBike #bikeinspirations #RivieraDeiFiori #CyclingItaly #NomadLife #SunshineAndSea #WomenWhoExplore #ItalyByBike #CyclingAdventures #ciclabiledeifiori #MountainToSea #Wanderlust #CyclingNomad #liguria #rowerem #narowerze #outsideisfree
#PodróżeSolo #RoweremPoWłoszech #KobietaNaRowerze #RivieraDeiFiori #WłoskieMorze #SłońceIMorze #Nomadka #WłoskiePrzygody #RowerowaPodróż #PodróżBezPośpiechu #RoweremPoŚwiecie #bikeblogger
I would like the world to always look like it does I would like the world to always look like it does after the rain. It would have clear contours and vivid colors, maybe a cloud or two in the blue sky for decoration. A light breeze would cool my face, and my body would not have to pour out excess sweat. But this paradise, when it comes, usually ends around noon, when the clouds, collected from the humidity, slowly gather over the horizon and you are again gasping for air like a fish, sweat is pouring into your underwear. Then it's time to stop for a siesta.

I've spent 1,5 months in northern Italy this year, making loops and coming back.. saw just road bikers and ebike cyclists so my luggage, which as you know is my home, was a reason for some to stop me and chat.

What 's the most beautiful cycling route in Italy? The Lunga via delle Dolomiti – Great Dolomite Trail, without a doubt! 
It is one of the most rewarding two-wheeled crossings of the entire Alpine arc: you pedal surrounded by some of the peaks recognized by UNESCO as World Heritage Sites. The itinerary follows the route of the railway built during the First World War and decommissioned in the 60ies. 
Come after the rain for the best views!

If my way of life, information and photos inspire you, you might consider support me - the link in my bio. Thank you!
.
.
.
.
#veneto #dolomites #dolomiti #WomenWhoCycle #shetravels #cyclingitaly #bikeblogger #solotravel #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #biketouring #rowerem #roweremprzezświat #polskieblogipodroznicze #lifeontheroad #cyclingeurope #cyclingitaly #biketouring
The #Valsugana cycle path between #Trentino and Ve The #Valsugana cycle path between #Trentino and Veneto provinces was one of my favorites when cycling Italy this year. I came back there twice. It connects Lake Caldonazzo with Bassano del Grappa - it's mostly separated from traffic, 80 km long ciclovia along Brenta river, which originates right here from the lakes of Levico and Caldonazzo and then flows into the Venice lagoon after 175 km. It has always been an important communication route from the mountains to the sea, the Adriatic, the Via Claudia Augusta Altinate, a place of passage and meeting between the Germanic and Latin peoples. It forms one branch of #viaclaudiaaugusta cycle path. You can get there easily by local train but beware - the path is blocked close to Cismon by fallen rocks and the best way to pass is yes, taking a train. 
Due to great quality you can just speed up but the best is to stop and enjoy the small towns you pass by - like #Bassano del Grappa or #Valstagna. The views in the valley are breathing. 
.
.
.
.
#trentinodascoprire #bikelife #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solotraveller #biketouring #rowerem #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
This year I've spent 5 months exploring Italy by b This year I've spent 5 months exploring Italy by bicycle. Not bad, huh? Cycled partly or fully more than 30 routes in most provinces. It's hard to say which one I've enjoyed most.. definitely though the rule that it's the hills or mountains that do the job in the landscape (while you do the job pushing) applies everywhere. It was my first time in the Dolomites and the beauty around was breathtaking. 
While putting together the information from this journey I will be posting now here on Instagram some pictures.. tbc
.
.
.
.
#trentino #soprabolzano #trentinodascoprire #dolomiti #dolomity #trentinoaltoadige #travelnature #bikelife #cyclingitaly #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
When I thought nothing can beat Sicily (joke) I di When I thought nothing can beat Sicily (joke) I directed my two wheels to the Calabria mountains. I've had it in mind for a long time but attempted with a lot of worry if I manage to cycle (and push through) at least a bit of 545 km Ciclovia dei Parchi della Calabria - Calabria Parks Cycle Route that crosses 4 national parks on top of the hills. The reason is - I love nature and silence and even though the coast is spectacular, you share road with many cars. Not my thing at all. 
But The Parks Cycle Path is difficult. Requires lots of effort. More than 12000 metres of climbing but yes, descending too. Oh man!! 
But you know what.. I don't need to be quick. Most days I've cycled like 40 km a day. I've done some detours and completed some 70-80 % of the length - jeeeez, I don't remember when I pushed that hard. Rewarded with serene forests, plains, meadows, silence though. Great people that are both surprised and happy to see a foreigner in their villages. 
Met very few cyclists but maybe not a season yet. All of them bikepack, I have been the only one (very) fully loaded. Maybe the first Polish cyclist here? 
Today I will (most probably) cycle down to the coast but already planning detouring Inland of Italian boot when following north. That's when authenticity is. 
.
.
.
.
#cicloviaparchicalabria #calabria #travelnature #bikelife #parcoaspromonte #parcopollino #parcosila #offthebeatentrack #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoorwomen #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wpis na Instagramie – 18002816936577222 Wpis na Instagramie – 18002816936577222
Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and unbelievable beauty. Thank you God for places like this.
.
.
.
.
.
.
#siciliainbici #cicloturismo #offthebeatentrack #cyclingitaly #solo #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
#sipedala
..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying ..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying the peace and beauty that the landscapes of Western Sicily offer? the Marsala cycle path is what you are looking for!..
That's how the typical commercial would start but in this case I would second that. It wasn't even marked on my app (shame mapy.cz) so came with a surprise when I was cycling along the coast from Marsala to Trapani in western Sicily. The Stagnone cycle path is about 8 km long, but as it crosses the evocative landscape of the saline with its windmills, to multicolored tanks and the pretty islands of the Stagnone lagoon is to me one of the most beautiful cycling itineraries in Italy. And in April it was absolutely quiet. If it was a bit later in a year I would add a nice bath in the shallow water of lagoon having tens of flying kite's in view. Go there, especially at sunset!
.
.
.
.
.
#ciclabile #pistaciclabile #marsala #trapani #saline #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #goitaly #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze
Guess where was I the previous weekend?!! Yes! Guess where was I the previous weekend?!!  Yes!  - in Bologna, at the CYCLING TOURISM fair, i.e. Fiera del Cicloturismo!

I came there (flew) looking for Italian cycling inspirations, but also the desire to meet people who have a similar passion, take advantage of workshops and lectures.  I was very tempted to come here - for myself, but also for you. I don't know if I told you that I want to spend the next few weeks traveling around Italy to create a knowledge base about bicycle routes in this beautiful country?  So I say 🙃.

By a thousand coincidences I managed to get there and then I got lost seeing the endless options.. I've seen a lot in Italy, I've ridden many routes and beyond, but I didn't expect to see - on paper and virtually - such an offer for two-wheel travel enthusiasts.  Each region has several, a dozen, several dozen bicycle routes, of which I want to select the most important ones.  I also acquired some practical information  that will be useful to Poles.

Companies producing bicycles and organizing trips, as well as representatives of several foreign destinations, unfortunately without Poland, were also present at the fair.  What's more, probably the most important thing - lots of workshops on every topic you need, lectures, prizes - including separate prizes for women. 

See at least a little of it in the photos.  I would love to have a similar event in Poland!
Fiera del Cicloturismo - thank you for a great event.  It was worth it!
My bicycle and luggage was waiting for me near Marsala in Sicily, from where I went to traverse the island, but more about what happened earlier and later in the next episodes - usually on Ewcyna Facebook though. 
.
.
.
.
.
#fieradelcicloturismo #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #goitaly #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #cicloturismo #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wczytaj więcej... Obserwuj na Instagramie

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Wkrótce jadę do?

Polska!

Kategorie i tematy

Albania Armenia Azerbejdżan Azja Bez kategorii Bliski Wschód Bośnia Bułgaria Bułgaria rowerem Chiny Chorwacja Czarnogóra Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria Europa Filipiny Francja / Szwajcaria Grecja Gruzja Iran Japonia Jedwabny Szlak Kambodża Kaukaz Kirgistan Korea Południowa Laos Myanmar (Birma) Oman Polska Polska - Polska Wschodnia praktycznie PRZEMYŚLENIA Rumunia Serbia Tajlandia Turcja Ukraina Ukraina - Krym USA Uzbekistan Wietnam Węgry Włochy Włochy Zjednoczone Emiraty Arabskie

Ikony facebook, RSS, Mail

Archiwum

Zaglądam do

  • Bicycle.pl
  • WorldBiking.info
  • Cycling Duch Girl
  • Podróżerowerowe.info

Tagi

Azja rowerem Birma Birma rowerem Burma by bike China by bike Chiny Chiny rowerem cycling Burma cycling Japan cycling Korea cycling Laos cycling Myanmar cycling Philippines cycling USA ewcyna Filipiny rowerem Grecja rowerem Hokkaido Japan by bike Japonia Japonia rowerem Jedwabny Szlak Jedwabny Szlak rowerem Kambodża rowerem Kambodża rowerem. rowerem po Azji Kaukaz rowerem Korea rowerem Laos Laos by bike Laos rowerem Myanmar by bike not for speed Philippines by bike podróże rowerem Polska rowerem rowerem po Azji samotna podróż rowerem Tajlandia Tajlandia rowerem Urumczi USA rowerem uzbekistan rowerem Wietnam rowerem Włochy rowerem Xinjiang

  • Facebook
  • Instagram
  • Email
  • Rss

@2019 - All Right Reserved. Created by WP Doctor


Back To Top
Ewcyna
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
 

Loading Comments...