• English
  • Polski
Ewcyna
Banner
  • About me
  • Asia
    • Turkey
    • Kirgistan
    • Japan
    • Philippines
    • Myanmar (Burma)
    • China
    • South Korea
    • Thailand
    • Laos
    • Cambodia
    • Vietnam
    • Uzbekistan
  • Middle East
    • United Arab Emirates
    • Oman
    • Iran
  • EUROPE
    • Bulgaria
    • Greece
    • Italy
    • Romania
    • Ukraine
      • Ukraine – Krym
    • Hungary
    • France / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Caucasus
    • Azerbaijan
    • Georgia
    • Armenia
  • Poland
  • USA
    • USA
  • IN PRACTICE
    • Asia by bike - practical info
    • A must-have or what is useful to me when traveling?
    • Transporting a bicycle by plane - as I understand it? My experiences
    • Flixbus bus bike transport guide
    • This is a men’s world... should a woman travelling solo be scared?
    • Winter bike clothing - what works for me the best?
    • Sandals for cycling - Teva, Keen, Source, Shimano.. which ones to choose?
    • Equipment and accessories when traveling by bike - what is useful for me?
    • Bike in the world - a guide for women
    • Warmshowers – hospitality while traveling by bike
    • USA
    • Cycling Japan in practice
    • Burma (Myanmar)
  • Journeys
  • COOPERATION
  • EVENTS
  • MEDIA
Tag:

Kumtag

    AsiaChinaSilk Road

    To Turpan or the story of I did not manage the litter box

    by Ewcyna 29 May 2017
    written by Ewcyna

    the view

    Z trudem odpieram ciężar kładącego się na mnie objuczonego roweru. Rama wbija mi się w biodro, stopy rozstawiam szeroko modląc się, by utrzymały mnie w pionie.. ściskam kierownicę, palce sztywno tkwią na hamulcach. Jeszcze krok i ten przednio-boczny wicher zepchnie mnie z tym całym rowerowym majdanem na środek jezdni, prosto pod koła jakiejś ciężarówki. I have a feeling, że to zapasy a ja siłuję się z przeciwnikiem, ale mam niewielkie szanse by wygrać pojedynek. W półtorej godziny posuwam się może półtora kilometra, bardziej stoję próbując nie upaść niż idę. O jeździe w ogóle nie ma mowy. Szacuję, że jakieś 8, maybe 10 km dzieli mnie od bramek wjazdowych na autostradę, jedynego miejsca w okolicy, gdzie mogę szukać wybawienia. Wokół pustka, wielkie nic, pasmo drogi, kamienie, trochę piachu. Najbliższa miejscowość leży 40 km dalej i 800 m w górę po rozkopanej w chińskim stylu drodze. I choć jeszcze godzinę temu wydawało mmi się, że być może uda mi się tam dotrzeć to teraz wszelkie plany porwało to wietrzysko. Pizgawica, która zerwała się z minuty na minutę szybko pokazuje mi, gdzie jest moje miejsce i że nie mam z nią żadnych szans. A miejsce jest gdzieś na poboczu. Honestly, jeśli jakimś cudem jakimś dotrę do tych bramek autostrady to położę się tam w poprzek jezdni i tak, nie ruszę się, tak tam będę leżeć! Aż mnie ktoś stamtąd zabierze.

    the view

    the view

    Drogą toczą się kolumny wypełnionych po brzegi ciężarówek, czasem jakieś mniejsze samochody osobowe. Łapię te chwile, gdy mnie mijają, żeby zrobić kilka kroków, bo choć na kilka sekund blokują wiatr. Niech ktoś mnie tu zauważy, pomyśli chwilę i się zatrzyma.. nawet obrócić głowy nie mogę, żeby zobaczyć bo stracę równowagę. Wbijać stopy w asfalt, trzymać kierownicę, odpierać ciężar roweru i walczyć o pion, oto zadanie na dzisiejszy poranek.

    A jeszcze do wczorajszego popołudnia było tak pięknie. Mój pierwszy rowerowy wypad w zachodniochiński plener do Turpan – liczącej wiele wieków oazy na Jedwabnym Szlaku udał się znakomicie. Gdzieś za mną zostały wieżowce Urumczi i wjechałam surową, pustynną, bezdrzewną przestrzeń. Równina wypełniona po horyzont wiatrakami pomiędzy przykrytymi śniegiem szczytami gór Tienszan i pasące się przy drodze wielbłądy – to wszystko ma znany smak nowości i przygody – czyli coś, na co czekałam przez długie zimowe miesiące. Ahoj przygodo!

    the view

     

    the view

    the view

    Droga do Turpan

    Po dwóch dniach pedałowania z wiatrem w plecy i dwóch noclegach na dziko – a znalezienie miejscówki, gdy dookoła ani widu ani slychu krzaczka było wyzwaniem – docieram do Turpan. Miasto wita mnie typowo nowochińskimi przedmieściami pełnymi wieżowców i .. informajcą turystyczną! Incredible. Duży budynek zachęca do skorzystania z usług. Chwila radości, po czym mina rzednie. Of course, no speak English. Żadnych materiałów po angielsku, thank you, xiexie, bye-bye. Jak na jedną z głównych atrakcji prowincji słabiutko.

    the view

    Turpan to jednak inna inszość. I have a feeling, że miasto nie poddało się tak do końca chińskiemu walcowi, co to „przyszedł i wyrównał”. Chińczyków w zasadzie na ulicach nie widać, wszędzie Ujgurzy. Architektura środkowoazjatycka i taki ma klimat, wypełnione ludźmi, straganami i gwarem ulice..

    the view

    the view

    ale to co najpiękniejsze i najciekawsze znajduje się poza miastem, w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Stacjonuję w klimatycznym hostelu Dap a pod wieczór pedałuję zwiedzić odległego o 10 km ruiny antycznego miasta Jiahoe – to nieźle zachowane pozostałości budynków głównie z epoki Tang, czyli XII- XIX wieku, gdy miasto liczyło ponad 7 thousand. mieszkańców, głównie buddyjskich Ujgurów.

    ruiny miasta Jiahoe
    ruiny miasta Jiahoe
    Jiahoe na liscie Unesco

    Turfan położony jest w depresji, drugiej najgłębszej na świecie po morzu Martwym – to jakieś 150 metrów poniżej poziomu morza, do których zjeżdżam przez dwa dni z położonego ok. 1000 metrów wyżej i 200 km dalej Urumczi. Miasto słynie z rozwiniętego systemu irygacyjnego zwanego Kerez, dzięki któremu mieszkańcy mogli i wciąż mogą utrzymywać się z rolnictwa. Miasto otaczają liczne winnice i uprawy. Turpan słynie tez z rekordowych temperatur – to tutaj odnotowano także chiński rekord temperatury powietrza + 47 stopni C. Na początku maja jest jednak zaledwie 35 stopni..

    winnice w okolicach Turpan

    As, że atrakcje Turpan położone są w promieniu nawet 100 km następnego dnia postanawiam wynająć sobie samochód i kierowcę. W ostatniej chwili dołączył do mnie rubaszny Rosjanin, zatem dzielimy się kosztem, który wyniósł 100 PLN na głowę – to nieduży wydatek zważywszy na odległości i odwiedzone miejsca. Rowerem ogarniałabym w kilka dni, a kilku dni nie mam.. As, że pustynia do tej pory raczyła mnie głównie kamiennymi widokami marzy mi się zobaczenie prawdziwych, wysokich wydm. No bo pustynia to wszak piach, truth? Jednakże nie wydmy, ale dolina i wioska Tuyoq zrobiły na mnie największe wrażenie. Licząca kilkanaście wieków, lecz wciąż tętniąca życiem, wciśnięta w zbocza Płonących Gór (Flaming mountains) to żyjące muzeum – wioska wciąż zamieszkana przez ludność ujgurską. Domy zbudowane z brunatnoczerwonej gliny, której kolor stapia się z kolorem otaczających wioskę wzgórz. Stary muzułmański przykryty kopułą Mazar, do którego wstęp mają jedynie wyznawcy Allacha, meczet na centralnym placu i oddalone o kilka km od miasta buddyjskie (!) jaskinie – groby wykute w zboczu skały. Widok księżycowy, piękno księzycowe.

    kanion doliny Tuyuq

    caves - buddyskie rock tombs Bezeklikk

    Oddalona o kilkadziesiąt km pustynia Kumtag, do której docieramy potem spada w moim prywatnym rankingu oczko niżej, ale to nie znaczy, że nie warto tu jechać – choć jak to w Chinach za wejście trzeba płacić i wewnątrz spory tłumek to wydmy ciągną się po horyzont i można się na nich zgubić. Kumtag połozona jest obok, a praktycznie niemal w mieście Nanshan – to połozona najbliżej miasta pustynia na świecie – wchodzi się tam niemal z ulicy. Zaskakuje mnie istniejące tam miejsca z oznaczeniem „camping”! W Turpan i okolicy mam jeszcze sporo do zobaczenia, ale musze odłożyć to na następną wizytę (już niebawem!).

    the view

    pustynia Kumtag
    Kumtag

    Droga powrotna wbrew obawom układa się wzorcowo i nie wiedzieć kiedy robię 60 km. Idą dwa koty przez pustynię. Jeden do drugiego: wiesz stary, nie ogarniam tej kuwety… Rechoczę ze śmiechu czytając ten tekst z relacji rowerowej z marokańskich pustynnych szlaków kolegi Baltazara, który czytam sobie zabijając czas podczas odpoczynku pod wiaduktem – wytęsknionym i jedynym skrawku cienia w promieniu od 30 km. Wyjątkowo dobrze odosi się on do mojej sytuacji, bo tez jak te koty nie ogarniam tej rozciągającej się po horyzont kuwety zwanej pustynią Taklamakan. A za chwilę nie ogarnę jeszcze bardziej.

    Dopijam resztki ciepłej wody i ruszam. Niebawem horyzont zasnuwa jakaś chmura, choć trochę dziwny ma wygląd w zasadzie mnie o cieszy – słońca Ci wszak już miałam przez ostatnie dni pod dostatkiem. Chmura jednak ma w sobie coś złowieszczego, niby tak to z chmurami często jest, ze sa złowieszcze, robi się ciemniej i z minuty na minutę pizgać zaczyna niemiłosiernie… Kieleckie niech się schowa, tu nie idzie ustać na nogach. What to do? Na horyzoncie gdzieś w głębi pola widzę jakieś baraki, dwa samochody tam stoją – musze się tam doturlać. To nie jest proste nie jest, drogi do owych budynków brak. Jakieś ogrodzenia, jakieś koleiny, drzewka posadzone świeżo popodlewane – przecież to pustynia, trzeba zasiać, zaorać, ucywilizować, płot postawić.. W końcu jestem, udaje mi się, brama otwarta, jakiś człowiek przechodzi przez niewielkie podwórko.. YOU CAN NOT! what, że wejść nie można?! Panie, co Pan, nie widzi Pan co się dookoła dzieje?l Ja nie mam wyjścia, potrzebuję się schować, przecież nie ma gdzie.. wtaczam się na teren pomimo jego kwaśnej miny. Stoję w kącie, nie wiem co robić. Jacyś inni ludzie czasem przejdą, popatrzą, łypną, podśmieją się. Śmiech, choć pewnie skrywa zakłopotanie, nie jest lekarstwem w tej sytuacji. Nikt tu mnie nie rozumie, nie chce zrozumieć. Są tu jakieś samochody, jakiś pickup stoi, może się uda dogadać, żeby podwieźli.. zapłacę przecież. Stoję w tym kącie, dzwonię do kolegi, zna chiński, oferował pomoc.. jeśli tylko będzie trzeba.. poza zasięgiem.. brak mi już pomysłów, czy to tak trudno zrozumieć.. najchętniej bym stąd poszła, ale nie da się. Udaje mi się skontaktować z kimś innym, chwila tłumaczenia, oddanie słuchawki, negocjacje cenowe trwają.. pada cena – 200 PLN . What??!! Tyle kasy za taki nieduży dystans, maybe 30 km, to chyba żart. Krew mnie zalewa na tą chińską pazerność na pieniądze, nie dziękuję, nie wiem co zrobię, ale nie zapłacę wam tyle! Temat skończony, ludzie się chowają po barakach a ja dalej sterczę w kącie. Zmrok tuz tuż, nie wiem ci mam robić, łzy same mi lecą, one zawsze same tak z siebie nie wiadomo kiedy i po co, wiatr pizga, wyjść nie mogę.. Jakaś kobieta wynosi mi miskę smażonego ryżu, i każe iść za sobą do jednego z baraków. W środku kilka łóżek, wskazuje na to w rogu. Yep, zostanę, co mam zrobić, dziękuję Pani bardzo. Są tam jeszcze dwie inne kobiety, szybka wieczorna toaleta, światło gaśnie. W nocy spać nie idzie, barak się trzęsie, zaraz odfrunie razem z nami.. czuję się jak wzbijającym się w powietrze samolocie. Siku, chce mi się siku, musze wyjść, what to do. Pierwszy krok za drzwi i wiatr mnie prawie powala, zdmuchuje okulary z nosa i trzaska nimi o beton. Były i nie ma. Nie ma okularów, połamane, potłuczone.. co ja zrobię, ślepa jestem bez nich, nie mam drugich. Rano budzik dzwoni, gdy jest jeszcze ciemno. Kobiety się szykują, ja tez wychodzę, idę do swojego podwórkowego kąta… gdy robotnicy wyjeżdżają przypomina mi się, że ktoś zapraszał na śniadanie, ale dopiero teraz zgłodniałam.. gdzie była ta kuchnia? Zaglądam w okno jakiegoś baraku, drzwi się otwierają i ten sam człowiek, który wczoraj nie chciał mnie wpuścić wymownym gestem pokazuje mi bramę. Dziś pizga chyba jeszcze gorzej, ale mam to gdzieś – musze się stąd wytoczyć, nikt mnie tu nie chce a ja nie chce ich, jest poranek, jakoś to będzie.. walka z rowerem, wichurą, road, asfalt, ciężarówki z zerwanymi plandekami, poobijane biodro, zesztywniale od ściskania kierownicy palce, niech ktoś pomyśli i się zatrzyma, nawet głowy nie mogę odwrócić, puścić kierownicy by pomachać… NIE WIERZĘ. KTOŚ SIĘ ZATRZYMAŁ. Chińczyk. kierowca ciężarówki, na którą szybko wrzuciliśmy rower mówi, że jedzie do Urumczi ze szczęścia chce mi się płakać. Rowerostop prosto do domu! Mętlik w głowie, co o tym wszystkim myśleć, nie ma co się zastanawiać, trzeba pędem robić nowe okulary…

    Drogi kocie, nie łatwo ogarnąć taką kuwetę, ale tym razem prawie się udało.

    ps. Tego dnia drogę zamknięto. Samochody nie dawały rady jechać

    29 May 2017 2 comments
    0 Facebook<span class="share-count">11</span>Email
Ewa Świderska Ewcyna
Photo. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Welcome to my blog! This is a website about solo cycling the world as a female and life on the road. I get to know and describe the world, others and myself too.. A little more about me you can find here. If you want me to follow my journey - - you are more then welcome!

Support my trip

Do you like my entries, you think, that they are useful and you want to support my trip? With every penny I can do more. Buy me a coffee or click the donation button (lower comission :) "donate". Thank you!
Buy me a coffee at buycoffee.to

More often, I am pedalling on Facebook – join!

https://www.facebook.com/Ewcyna-217095148465193/

Where am I?

Click to open a larger map

Instagram

Feel like cycling the Italian seacoast? let me till Feel like cycling the Italian seacoast?
Let me take you to Riviera dei Fiori in Liguria - the Ciclabile dei Fiori is pure magic!.
This beautiful 27-kilometer cycle path overlooking the sea was built on an old railway track - it connects San Lorenzo al Mare and Ospedaletti, just by the French border, breathing new life into the historic railway route between Imperia and Ventimiglia.
There’s something incredibly calming about riding along a quiet, peaceful trail, with the sound of the sea on one side and the mountains on the other. No distractions—just you, the open road, and the warm Mediterranean breeze.
It's one of 2 real longer seacoast cycleways in Italy, know the other one?
.
.
.
.
.
#SoloTravel #BikeTravel #WomenWhoBike #bikeinspirations #RivieraDeiFiori #CyclingItaly #NomadLife #SunshineAndSea #WomenWhoExplore #ItalyByBike #CyclingAdventures #ciclabiledeifiori #MountainToSea #Wanderlust #CyclingNomad #liguria #bicycle #cycling #outsideisfree
#SoloTravel #BikeAroundItaly #WomanOnBike #RivieraDeiFiori #ItalianSea #SunAndSea #Nomad #ItalianAdventures #BikeTravel #JourneyWithout Rush #BikeAroundTheWorld #bikeblogger
I would like the world to always look like it does I would like the world to always look like it does after the rain. It would have clear contours and vivid colors, maybe a cloud or two in the blue sky for decoration. A light breeze would cool my face, and my body would not have to pour out excess sweat. But this paradise, when it comes, usually ends around noon, when the clouds, collected from the humidity, slowly gather over the horizon and you are again gasping for air like a fish, sweat is pouring into your underwear. Then it's time to stop for a siesta.

I've spent 1,5 months in northern Italy this year, making loops and coming back.. saw just road bikers and ebike cyclists so my luggage, which as you know is my home, was a reason for some to stop me and chat.

What 's the most beautiful cycling route in Italy? The Lunga via delle Dolomiti – Great Dolomite Trail, without a doubt! 
It is one of the most rewarding two-wheeled crossings of the entire Alpine arc: you pedal surrounded by some of the peaks recognized by UNESCO as World Heritage Sites. The itinerary follows the route of the railway built during the First World War and decommissioned in the 60ies. 
Come after the rain for the best views!

If my way of life, information and photos inspire you, you might consider support me - the link in my bio. Thank you!
.
.
.
.
#veneto #dolomites #dolomiti #WomenWhoCycle #shetravels #cyclingitaly #bikeblogger #solotravel #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżeremem #outsideisfree #biketouring #biketouring #biketouring #polskieblogipodroznicze #lifeontheroad #cyclingeurope #cyclingitaly #biketouring
The #Valsugana cycle path between #Trentino and Ve The #Valsugana cycle path between #Trentino and Veneto provinces was one of my favorites when cycling Italy this year. I came back there twice. It connects Lake Caldonazzo with Bassano del Grappa - it's mostly separated from traffic, 80 km long ciclovia along Brenta river, which originates right here from the lakes of Levico and Caldonazzo and then flows into the Venice lagoon after 175 km. It has always been an important communication route from the mountains to the sea, the Adriatic, the Via Claudia Augusta Altinate, a place of passage and meeting between the Germanic and Latin peoples. It forms one branch of #viaclaudiaaugusta cycle path. You can get there easily by local train but beware - the path is blocked close to Cismon by fallen rocks and the best way to pass is yes, taking a train. 
Due to great quality you can just speed up but the best is to stop and enjoy the small towns you pass by - like #Bassano del Grappa or #Valstagna. The views in the valley are breathing. 
.
.
.
.
#trentinodascoprire #bikelife #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #podróżrowerem #outsideisfree #solowomancycling #solotraveller #biketouring #byrower #onmybike #byrowerprzeświat #polishtravelblogs #lifeontheroad
This year I've spent 5 months exploring Italy by b This year I've spent 5 months exploring Italy by bicycle. Not bad, huh? Cycled partly or fully more than 30 routes in most provinces. It's hard to say which one I've enjoyed most.. definitely though the rule that it's the hills or mountains that do the job in the landscape (while you do the job pushing) applies everywhere. It was my first time in the Dolomites and the beauty around was breathtaking. 
While putting together the information from this journey I will be posting now here on Instagram some pictures.. tbc
.
.
.
.
#trentino #soprabolzano #trentinodascoprire #dolomiti #dolomites #trentinoaltoadige #travelnature #bikelife #cyclingitaly #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #journey by bike #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #bycycle #rowerowapodróż #onmybike #polskieblogipodróżcze #lifeontheroad
When I thought nothing can beat Sicily (joke) I'm in When I thought nothing can beat Sicily (joke) I directed my two wheels to the Calabria mountains. I've had it in mind for a long time but attempted with a lot of worry if I manage to cycle (and push through) at least a bit of 545 km Calabria Parks Cycle Route - Calabria Parks Cycle Route that crosses 4 national parks on top of the hills. The reason is - I love nature and silence and even though the coast is spectacular, you share road with many cars. Not my thing at all. 
But The Parks Cycle Path is difficult. Requires lots of effort. More than 12000 metres of climbing but yes, descending too. Oh man!! 
But you know what.. I don't need to be quick. Most days I've cycled like 40 km a day. I've done some detours and completed some 70-80 % of the length - jeez, I don't remember when I pushed that hard. Rewarded with serene forests, plains, meadows, silence though. Great people that are both surprised and happy to see a foreigner in their villages. 
Met very few cyclists but maybe not a season yet. All of them bikepack, I have been the only one (very) fully loaded. Maybe the first Polish cyclist here? 
Today I will (most probably) cycle down to the coast but already planning detouring Inland of Italian boot when following north. That's when authenticity is. 
.
.
.
.
#cicloviaparchicalabria #calabria #travelnature #bikelife #parcoaspromonte #parcopollino #parcosila #offthebeatentrack #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoorwomen #journey by bike #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #by bike #rowerowapodróż #polskieblogipodróżcze #lifeontheroad
Instagram post 18002816936577222 Instagram post 18002816936577222
Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and unbelievable beauty. Thank you God for places like this.
.
.
.
.
.
.
#siciliainbici #cicloturismo #offthebeatentrack #cyclingitaly #solo #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #journey by bike #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #by bike #bike trip #onmybike #by bike through the world #polskieblogipodróżcze #lifeontheroad
#sipedala
..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying ..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying the peace and beauty that the landscapes of Western Sicily offer? the Marsala cycle path is what you are looking for!..
That's how the typical commercial would start but in this case I would second that. It wasn't even marked on my app (shame mapy.cz) so came with a surprise when I was cycling along the coast from Marsala to Trapani in western Sicily. The Stagnone cycle path is about 8 km long, but as it crosses the evocative landscape of the saline with its windmills, to multicolored tanks and the pretty islands of the Stagnone lagoon is to me one of the most beautiful cycling itineraries in Italy. And in April it was absolutely quiet. If it was a bit later in a year I would add a nice bath in the shallow water of lagoon having tens of flying kite's in view. Go there, especially at sunset!
.
.
.
.
.
#ciclabile #pistaciclabile #marsala #trapani #saline #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #goitaly #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #outdoor #siciliainbici #travel by bike #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring # by bike #bicyclejourney #onmybike #bicyclethroughtheworld #polishtravelblogs
Guess where was I the previous weekend?!! Yes! Guess where was I the previous weekend?!!  Yes!  - in Bologna, at the CYCLING TOURISM fair, i.e. Fiera del Cicloturismo!

I came there (flew) looking for Italian cycling inspirations, but also the desire to meet people who have a similar passion, take advantage of workshops and lectures.  I was very tempted to come here - for myself, but also for you. I don't know if I told you that I want to spend the next few weeks traveling around Italy to create a knowledge base about bicycle routes in this beautiful country?  So I say 🙃.

By a thousand coincidences I managed to get there and then I got lost seeing the endless options.. I've seen a lot in Italy, I've ridden many routes and beyond, but I didn't expect to see - on paper and virtually - such an offer for two-wheel travel enthusiasts.  Each region has several, a dozen, several dozen bicycle routes, of which I want to select the most important ones.  I also acquired some practical information  that will be useful to Poles.

Companies producing bicycles and organizing trips, as well as representatives of several foreign destinations, unfortunately without Poland, were also present at the fair.  What's more, probably the most important thing - lots of workshops on every topic you need, lectures, prizes - including separate prizes for women. 

See at least a little of it in the photos.  I would love to have a similar event in Poland!
Cycle tourism fair - thank you for a great event.  It was worth it!
My bicycle and luggage was waiting for me near Marsala in Sicily, from where I went to traverse the island, but more about what happened earlier and later in the next episodes - usually on Ewcyna Facebook though. 
.
.
.
.
.
#fieradelcicloturismo #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #goitaly #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #journey with a rower #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #rowerowaprzeświat #cicloturismo #polskieblogipodróżcze #lifeontheroad
Load More... Follow on Instagram

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Soon I'm going to?

Poland!

Categories and Topics

Albania Armenia Azerbaijan Asia Uncategorized Middle East Bosnia Bulgaria bike Bulgaria China Croatia Montenegro Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria Europe Philippines France / Szwajcaria Greece Georgia Iran Japan Silk Road Cambodia Caucasus Kirgistan South Korea Laos Myanmar (Burma) Oman Poland Poland - Eastern Poland practically PRZEMYŚLENIA Romania Serbia Thailand Turkey Ukraine Ukraine - Krym USA Uzbekistan Vietnam Hungary Italy Italy United Arab Emirates

Ikony facebook, RSS, Mail

Archive

I look into

  • Bicycle.pl
  • WorldBiking.info
  • Cycling Duch Girl
  • Podróżerowerowe.info

Tags

Asia by bike Burma Birma rowerem Burma by bike China by bike China China bicycle cycling Burma cycling Japan cycling Korea cycling Laos cycling Myanmar cycling Philippines cycling USA ewcyna Philippines bicycle Greece bicycle Hokkaido Japan by bike Japan Japonia rowerem Silk Road Silk Road bike Cambodia by bicycle Cambodia by bicycle. cycling in Asia Caucasus by bicycle Korea rowerem Laos Laos by bike Laos cycling Myanmar by bike not for speed Philippines by bike podróże rowerem Polish bike cycling in Asia lonely journey by bicycle Thailand Thailand by bicycle Urumcz the USA rowerem uzbekistan bike Viet Nam by bike Italy by bicycle Xinjiang

  • Facebook<span class="share-count">11</span>
  • Instagram
  • Email
  • Rss

@2019 - All Right Reserved. Created by WP Doctor


Back To Top
Ewcyna
  • About me
  • Asia
    • Turkey
    • Kirgistan
    • Japan
    • Philippines
    • Myanmar (Burma)
    • China
    • South Korea
    • Thailand
    • Laos
    • Cambodia
    • Vietnam
    • Uzbekistan
  • Middle East
    • United Arab Emirates
    • Oman
    • Iran
  • EUROPE
    • Bulgaria
    • Greece
    • Italy
    • Romania
    • Ukraine
      • Ukraine – Krym
    • Hungary
    • France / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Caucasus
    • Azerbaijan
    • Georgia
    • Armenia
  • Poland
  • USA
    • USA
  • IN PRACTICE
    • Asia by bike - practical info
    • A must-have or what is useful to me when traveling?
    • Transporting a bicycle by plane - as I understand it? My experiences
    • Flixbus bus bike transport guide
    • This is a men’s world... should a woman travelling solo be scared?
    • Winter bike clothing - what works for me the best?
    • Sandals for cycling - Teva, Keen, Source, Shimano.. which ones to choose?
    • Equipment and accessories when traveling by bike - what is useful for me?
    • Bike in the world - a guide for women
    • Warmshowers – hospitality while traveling by bike
    • USA
    • Cycling Japan in practice
    • Burma (Myanmar)
  • Journeys
  • COOPERATION
  • EVENTS
  • MEDIA
 

Loading Comments...