• English
  • Polski
Ewcyna
Banner
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA
Author

Ewcyna

Ewcyna

    AzjaChiny

    Moje paranoje

    by Ewcyna 18 maj 2014
    written by Ewcyna

    Plum, plum, plum… Woda jest ciepła jak zupa, ma pewnie ze 30 stopni choć zapadł już zmrok .. co za dziwne uczucie. Szum morza to jeden z najbardziej kojących dźwięków i choć na horyzoncie z prawej i lewej strony wiszą ciężkie chmury, błyska się i walą pioruny, pełna dramaturgia akcji – tu u mnie nic, sucho. Stoję na plaży w Hua Hin nad Zatoką Tajlandzką jakieś 200 km od Bangkoku i szczerze mówiąc jestem trochę wzruszona. Nie, to nie sen, po kilku miesiącach spędzonych na drogach Azji dotarłam nad morze. Na 1 dzień, 1 noc, ale i to cieszy. Nie jestem fanką plażowania i więcej i tak pewnie by mnie znudziło.

    Wychodząc z lotniska w Bangkoku momentalnie wpadłam w gęste, ciężkie, wilgotne nie przepuszczające niemal tlenu powietrze. Uffff… W ciągu kilku sekund jestem mokra i przypominam sobie dlaczego uciekłam z Tajlandii.. O tej porze roku ciężko tam wytrzymać, eh, to nie dla mnie. Wiatrak w moim pokoiku wielkości celi jedynie miele to gorące powietrze. Czy jest tu gdzieś klimatyzacja??? Jest, tylko pokój byłby dużo droższy, trudno, obędę się te kilka dni bez.

    Dziwnie jest po niemal 2 miesiącach znaleźć się ponownie w Tajlandii. 2 godziny lotu to niemal 2 miesiące pedałowania. Mam już zatem swój drogowy przelicznik: 1 godzina samochodem = 1 dzień na rowerze. 1 godzina samolotem = 1 miesiąc pedałowania. Nieźle, przyda się w planowaniu na przyszłość.

    Ale lubię Tajlandię i ten 1 dzień nad morzem daje mi też malutki przedsmak tego, z czym ten kraj jest utożsamiany – piękne plaże, dobre jedzenie, mili ludzie. Tak, teraz po miesiącu spędzonym w Chinach jeszcze bardziej doceniam fakt, że można się niemal z każdym porozumieć, miło mi, że nikt nie charcha, nie pluje, nie rozjeżdża mnie bezczelnie i chamsko na ulicy no a przede wszystkim nie trzyma dymiącego peta w zębach. Tak, to mi naprawdę przeszkadza w Chinach, ale mimo to przyznaję, ze to z pewnością, obok Birmy, najbardziej fascynujący kraj w tej podróży. W Tajlandii wszystko jest łatwe, nawet zbyt łatwe. Czy to jest tak, że im dłuższa podróż tym większych wyzwań poszukujemy?

    Ta podróż to także uczenie się siebie i trochę poszukiwania swojego miejsca na ziemi. Wiem już, że w tropikach nie czuję się dobrze. Kropka. Szukam dalej.

    Tydzień temu plan był taki, żeby nie wygrzebywać się z doliny rzeki Hong He tj. z 200 metrów na 1800, więc postanowiłam przewieźć siebie, rower i rowerowy dobytek autobusem. No, od czasu do czasu wszak można sobie ułatwić życie. Upewniwszy się poprzedniego dnia na dworcu, że nie będzie z tym problemu radośnie przybyłam wcale-nie-tak-wcześnie-rano, po czym kierowcy jeden po drugim rzucając jedynie okiem na mój rower kiwali przecząco głową.

    „ Ale jak to? Przecież jest drabinka na dachu?” nalegałam.

    Na Filipinach właśnie tam najczęściej podróżował mój bicykl. Że za duży? No tak, mały to on nie jest. Po dwóch godzinach dałam za wygraną. Nie to nie! Sama się wdrapię, phi.

    I wszystko szło dobrze, aż los mnie rzucił na drogę numer 323. Drogę numer 323 zapamiętam bardzo dobrze, bo nie była to droga, ale jakiś horror – prace drogowe w pełni, jak na moje oko termin zakończenia około roku 2020. Rozkopana, rozjeżdzona, zakurzona, przemykające motory i przetaczające się ciężko sapiąc ciężarówki.. Jedyna drogowa alternatywa dla autostrady okazała się być niemal nieprzejezdna. Stwierdziłam, że w sumie to może spróbuję swojego szczęścia na autostradzie i z niewinną miną, wpatrując się w horyzont minęłam bramki i budkę strażników. Z ulgą przywitałam gładką nawierzchnię. Moje szczęście nie trwało jednak długo – kilka kilometrów dalej czekal na mnie wóz policyjny, i pan władza grzecznie uświadomił mi prawdę – oczywistą zresztą – że po autostradzie rowerem niet, ale oni mnie zabiorą do następnego wyjazdu. Uff, dobre i to, te kilkanaście kilometrów.. przypomniałam sobie, ze ten myk był już przez moich poprzednikow stosowany np. Rysiek na wjeździe do Pekinu całkiem sobie chwalił podwózkę suką do centrumJ). Najważniejsze, że są mili i mandatów nie wlepiają. Miałam też nadzieję, że po 20 km droga nr 323 znormalnieje, bo bardzo chciałam dotrzeć do Janshui, celu mojej podróży przed zapadnięciem zmroku – zwyczajnie boję się jeździć w ciemnościach i tego nigdy nie robię. No cóż, płonne były me nadzieje i los chciał inaczej. Kapeć w tylnym kole i to drugi w ciągu kilku dni zmusił mnie do rozłożenia warsztatu naprawczego na słynnej już drodze numer 323. Chciałam, naprawdę chciałam złapać jakąś okazję, ale nikt z przejeżdzających nie był zainteresowany pomocą. W odległości jakiś 150 metrów krzątali się robotnicy, zerkali, wgapiali się nawet, ale żaden z nich nie podszedł.

    No, obowiązku wszak nie ma. Chciała blondynka się tułać na rowerku po Chinach to niech sobie radzi.

    Dętka wymieniona, ruszam, bo na rozbicie tu namiotu nie ma szans. Wokół jakieś kamieniołomy, wyrwy i ciemny las.. ale jakoś idzie. Doceniam jak ważne jest dobre oświetlenie roweru a moja lampka, zasilana dynamem zresztą, spisuje się na medal. Fiu, fiu, fiu! Jest spoko. Nie boję się. Po kilkunastu kilometrach w ciemnicy docieram do Janshui. Następna odznaka harcerska zdobyta!

    Miasteczko Janshui zachwalane jest przez przewodniki jako jedno z niewielu w prowincji Yunnan, które zachowało koloryt prowincji, autentyzm architektury i nie poddało się masowej turystyce. To prawda. Spacerując mijam stare, charakterystyczne „prawdziwie chińskie” budynki, zwiedzam drugą co do wielkości w Chinach świątynię Konfuncjańską i odrestaurowaną posiadłość właściciela ziemskiego. Jestem turystką pełną gębą.

    Czas nagli, droga do Kunming wciąż górzysta i daleka, więc ponownie próbuję transportowego szczęścia – tym razem stawiam na pociąg. Udało się! Mam bilet, no, ale bilet to nie wszystko Trzeba najpierw dostać się na peron. Przy wejściu stoi kilku mundurowych w pełnym okarabinowaniu co już sprawia, że czuję się nieswojo. Następnie, tak jak na lotnisku należy cały bagaż do przeskanowania i samemu jest się przeskanowanym tudzież. Hmm.. coś nie tak? Pan mundurowy z kamienną twarzą każe mi otworzyć sakwę. A, tak, mam tam małą niemal pustą butlę gazową, którą wiozę jeszcze z Tajlandii i namiętnie oszczędzam na czarną godzinę.

    „Nie można przewieźć? Ojej. Ale proszę pana, to do gotowania jest! Tu jest taka kuchenka, taki palnik, tak to wygląda.. Nie ma mowy? Ale proszę pana, może by panu konduktorowi w depozyt dać a potem odbiorę? Bo ja tego potrzebuję naprawdę. Nie można..?” Aha, to się wypchajcie, myślę zezłoszczona na te przesadzone kontrole.

    Po chwili jednak przypominam sobie, że bardzo niedawno, zaledwie kilka tygodni temu na początku marca właśnie na dworcu kolejowym w Kunming, gdzie jadę miał miejsce zamach terrorystyczny chińskich separatystów – zostało tu zasztyletowanych 29 osób i wiele zostało rannych. Zginęli niewinni ludzie czekający na pociąg. W ubiegłym miesiącu także coś na nieco mniejszą skalę wydarzyło w innym chińskim mieście – sprawiło to, że miejsca użyteczności publicznej w dużych miastach są kontrolowane przez uzbrojoną policję i wojsko. Dobrze, nie ma co płakać nad ta butlą.

    Do Kunming docieram nieco wcześniej niż planowałam, ale nie robi to różnicy wspaniałej rodzinie z Warmshowers, która mnie tam gości. Mam farta. Dostaję do dyspozycji osobny apartament, trzy sypialnie, dwie łazienki, można się ganiać i bawić w ciuciubabkę. Wow! Czuję się jak księżniczka tudzież jak to mówi Mira- hrabinia jakaś. Ale to nie koniec zaskoczeń. Okazuje się podczas rozmowy, że Jonathan i Annie pracują dla tej samej organizacji co Nan i Suzan które spotkałam kilka dni wcześniej w Luchun i u których gościłam na przyjęciu urodzinowym córki oraz są właścicielami domu, w którym byłam! Myślę, że to niesamowity zbieg okoliczności, w 7 milionowym mieście jakim jest Kunming spotkać właśnie ich.

    W mieszkaniu jest super, ale przemieszczanie się rowerem po Kunming doprowadza mnie do białej gorączki. Światła na skrzyżowaniach są oczywiście dla ozdoby, mogłyby by być fioletowe albo niebieskie, nieważne – i tak nikt na nie nie zwraca uwagi. Jeśli jeszcze raz ktoś zatrąbi mi nad uchem, wyminie z prawej strony, wjedzie z naprzeciwka, zastąpi drogę, żeby być pierwszy – słowo daję, dopadnę i ubiję, przebiję oponę, wyrwę peta i przypalę!

    Nieoczekiwanie sama staję się ofiarą moich złorzeczących myśli. Nie mogąc się przebić kanałem rowerowym schodzę na chodnik i prowadzę rower. Jest pełen rozłożonych stoisk, trudno manewrować.. Niechcący potrącam pedałem jakąś kobietę.. przepraszam, bardzo przepraszam, ale nie obchodzi ją to. Potok chińskich słów, wyrzut i wściekłość w oczach. Kobieta kopie rower, łapie mocno kierownicę nie dając mi odejść i gdzieś dzwoni. Hmmm. To pierwszy jednoznaczny objaw agresji, jaka spotyka mnie w tej podróży. No dobrze, niech dzwoni, co ja poradzę? Może byłam 50-tą osobą, która ją tego dnia potrąciła i na mnie się skupiło. W końcu kobieta odpuszcza, ale bardzo to niemiłe, bardzo. Chcę już stąd jechać jak najprędzej.

    No to w drogę! Odpocząwszy co nieco od rowerowania, aczkolwiek zmęczywszy się bardzo dalszym planowaniem, którego z różnych powodów było dużo, ruszam w trasę. Czas rozpocząć rozdział Chiny – część nr 2. Na horyzoncie 3 i 4 tysięczniki Yunnanu i Syczuanu, tybetańskie wioski no i niecałe 3 tygodnie na przejechanie do następnego przystanku pod tytułem „przedłużenie wizy”. Trzymajcie kciuki!

    Ps. Obiecuję, że następny wpis będzie jedzeniowy J

     

    18 maj 2014 4 comments
    0 FacebookEmail
  • AzjaChiny

    Chińskie spacery

    by Ewcyna 4 czerwiec 2014
    by Ewcyna 4 czerwiec 2014

    Ostatnio dużo spaceruję. Z rowerem i zazwyczaj pod górę. Podziwiam otaczający mnie świat, przyrodę – rzeki, góry, lasy, przyglądam się życiu chińskiego człowieka. Wiele bogactw naturalnych kryje ziemia Yunnanu i Syczuanu. Obserwuję…

    0 FacebookEmail
  • USA

    Podsumowując

    by Ewcyna 12 czerwiec 2012
    by Ewcyna 12 czerwiec 2012

    Zakończył sie zatem mój American Dream i czas na kilka refleksji. USA pozytywnie mnie zaskoczyło. Czułam sie bezpiecznie na drogach, było tez naprawdę czysto – prawo jest tam w dużej mierze przestrzegane…

    0 FacebookEmail
  • Bez kategorii

    A tymczasem na Filipinach..

    by Ewcyna 8 listopad 2013
    by Ewcyna 8 listopad 2013

    Przygotowania przygotowaniami, a tu na Filipinach ostatnimi czasy żywioły szaleją.. najpierw silne trzęsienie ziemi (skwapliwie przemilczane przez nasze telewizyjne serwisy informacyjne) w jednym z najbardziej turystycznych regionów tj. Cebu i Bohol, no a…

    0 FacebookEmail
  • Bez kategorii

    I się zaczęło!

    by Ewcyna 8 październik 2013
    by Ewcyna 8 październik 2013

    Jak tylko ogłosiłam światu (radosną skądinąd) nowinę – no, że jadę i że na Filipiny – od razu się zaczęło. Że co ja robię, że to trzeci świat, że mnie tam koguty…

    0 FacebookEmail
  • Bez kategorii

    One way ticket

    by Ewcyna 24 wrzesień 2013
    by Ewcyna 24 wrzesień 2013

    Klik i gotowe.. Bilet jest i nie ma już odwrotu. Szanghaj i dalej na Filipiny – tam w grudniu rozpoczynam rowerowanie po Azji, a może nie tylko po Azji. Znaczy się – jednak…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Śmiecie

    by Ewcyna 10 maj 2013
    by Ewcyna 10 maj 2013

    Japończycy dbają o środowisko naturalne. W miejscach publicznych w Japonii nie ma koszy na śmieci. Nie ma i już. W toaletach, sklepach, a już na ulicach na pewno ich nie uwidzisz. To…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Zocha

    by Ewcyna 10 maj 2013
    by Ewcyna 10 maj 2013

    Miesiąc minął jak z bicza trzasł i Zocha pojechała do domu. Namówiłam ją jeszcze, aby poświęciła kilka dni na zwiedzanie Kioto i okolic – z tego co wiem tak też się stało.…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Wybrzeże Tohoku

    by Ewcyna 24 maj 2013
    by Ewcyna 24 maj 2013

    Przypadek Ci to czy nie przypadek, ale gdy tylko dotarłam nad Morze Japońskie, które oblewa północne wybrzeże kraju Kwitnącej Wiśni, pogoda zmieniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – właśnie na taką…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Wypadek i gościna u Kou

    by Ewcyna 24 maj 2013
    by Ewcyna 24 maj 2013

    Tego dnia spotkały mnie dwie rzeczy – dobra i zła. Ale zaczęło się od tej złej. Potrącił mnie samochód, co prawda w zasadzie tylko otarł się o sakwę, ale w rezultacie się…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Jezioro Towada

    by Ewcyna 24 maj 2013
    by Ewcyna 24 maj 2013

    Jazda po płaskim bywa jednak na dłuższą metę nudna a ja jechałam już wzdłuz wybrzeża kilka dni, zatem skierowałam się ponownie w głąb lądu za cel obierając nieliczne tu zjawisko przyrody jakim…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Hirosaki i Aomori – jabłkowe zagłębie

    by Ewcyna 24 maj 2013
    by Ewcyna 24 maj 2013

    W kwestii owoców Japonia jest bardzo uboga. Są przeokropnie drogie, czasem pozwalam sobie na grejpfruta no i raz nabyła przecenione jablko za około 3 zl sztuka. Widziałam też czereśnie z Ameryki, pudełeczko,…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Witamy na Hokkaido! Hakodate

    by Ewcyna 4 czerwiec 2013
    by Ewcyna 4 czerwiec 2013

    Hakodate to duże miasto portowe, onegdaj najważniejsze na Hokkaido, jako jedne z 3 pierwszych miast w drugiej połowie XIX wieku otworzyło się na handle i generalnie kontakty ze światem zewnętrznym. Wpływy innych…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Hokkaido – początki

    by Ewcyna 4 czerwiec 2013
    by Ewcyna 4 czerwiec 2013

    Pierwsze dni jazdy na Hokkaido rozczarowały i to bardzo. Masakra. Jazda wzdłuż zatoki Uchiura jedyną mozliwa drogą tj. krajówką nr 5 byłą koszmarna, ale nie było alternatywy. Jakbym znalazła się w innym…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Rower w pociągu po japońsku

    by Ewcyna 15 czerwiec 2013
    by Ewcyna 15 czerwiec 2013

    To może jeszcze przemycę trochę informacji na temat przewożenia roweru pociągami w Japonii. W Polsce to temat rzeka, wiadomo – wszystko zależy od rodzaju pociągu i konduktora. Tu sprawa jest prosta –…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Na dalekiej północy

    by Ewcyna 16 czerwiec 2013
    by Ewcyna 16 czerwiec 2013

    W drodze na północ Hokkaido krajobraz stawał się coraz surowszy, miejscowości czasem istniały tylko na mapie, pustka dookoła i wiatr. Wiało jednakże głównie miło w plecy więc kilometry ino śmigały. Czasem płasko…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Mission completed!

    by Ewcyna 16 czerwiec 2013
    by Ewcyna 16 czerwiec 2013

    …but journey not finished. Misja spełniona, podróż trwa dalej. Panie premierze, prezydencie i Wysoka Izbo, melduję wykonanie zadania. W 68 dniu podróży, mając w pedałach 3900 km dotarłam do przylądka Soya, który…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Morze Ochockie – I like it!

    by Ewcyna 16 czerwiec 2013
    by Ewcyna 16 czerwiec 2013

    Trasa moja wiodła teraz przez kilkaset kilometrów wzdłuż wybrzeża morza Ochockiego. Na sam dźwięk tej nazwy robi mi się zimno, a tu zaskoczyła mnie piękna pogoda i ładne, choć wąziutkie plaże, które…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    W pociągu

    by Ewcyna 16 czerwiec 2013
    by Ewcyna 16 czerwiec 2013

    Nie, nie będzie tu o superszybkim shinkansenie, choć podróż nim to niezwykłe doznanie, ale tym razem jak wiemy przemieszczam się rowerem. Dziś rano dostałam lenia. Od ostatniego odpoczynku minęło 2,5 tygodnia i…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    I na promach..

    by Ewcyna 18 czerwiec 2013
    by Ewcyna 18 czerwiec 2013

    Jako, że miejsca leżące w starym pociągu wzbudziło wiele entuzjazmu donoszę, ze na japońskich promach te standardy wciąż obowiązują! Wchodzisz człowieku, buciki sio i w kimono..

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Ajnoskie klimaty

    by Ewcyna 27 czerwiec 2013
    by Ewcyna 27 czerwiec 2013

    Są dni na przejechanie i dni na pałętanie się. Tego dnia ewidentnie się pałętałam. Niespiesznie, bo było w dół rzeki, tu jedzonko, tu gadu gadu z Nepalczykami i zrobiło się popołudnie. Co…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Osaka

    by Ewcyna 1 lipiec 2013
    by Ewcyna 1 lipiec 2013

    Po urokach japońskiej prowincji i pustkowiach Hokkaido znalezienie się w jednym z największych miast Japonii Osace było dość szokujące. Plany miałam nawet ambitne bo to i pozwiedzać by wypadało i zakupy może…

    0 FacebookEmail
  • Japonia

    Sapporo

    by Ewcyna 27 czerwiec 2013
    by Ewcyna 27 czerwiec 2013

    Pojechałam do Sapporo nie mając jakiegoś większego apetytu na zwiedzanie. Ot, duże miasto w okolicach którego odbyła się olimpiada zimowa w latach 1972, dla Polaków znacząca, gdyż na dużej skoczni triumfował Wojciech…

    0 FacebookEmail
  • 1
  • …
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
Ewa Świderska Ewcyna
Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Witaj na moim blogu! To strona o podróżowaniu solo rowerem w damskim wydaniu i życiu w drodze. Poznaję i opisuję świat, innych i siebie. Nieco więcej o mnie znajdziesz tutaj. Jeśli chcesz mi wirtualnie towarzyszyć - zapraszam!

Wesprzyj moją podróż

Lubisz moje wpisy, uważasz, że są przydatne i masz ochotę wesprzeć moją podróż? Z każdą złotówką mogę więcej. Postaw kawę lub kliknij guzik "donate". Dziękuję!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Częściej kręcę na fejsbuku – zajrzyj!

https://www.facebook.com/Ewcyna-217095148465193/

Gdzie jestem?

Click to open a larger map

Instagram

Feel like cycling the Italian seacoast? Let me tak Feel like cycling the Italian seacoast?
Let me take you to Riviera dei Fiori in Liguria - the Ciclabile dei Fiori is pure magic!.
This beautiful 27-kilometer cycle path overlooking the sea was built on an old railway track - it connects San Lorenzo al Mare and Ospedaletti, just by the French border, breathing new life into the historic railway route between Imperia and Ventimiglia.
There’s something incredibly calming about riding along a quiet, peaceful trail, with the sound of the sea on one side and the mountains on the other. No distractions—just you, the open road, and the warm Mediterranean breeze.
It's one of 2 real longer seacoast cycleways in Italy, know the other one?
.
.
.
.
.
#SoloTravel #BikeTravel #WomenWhoBike #bikeinspirations #RivieraDeiFiori #CyclingItaly #NomadLife #SunshineAndSea #WomenWhoExplore #ItalyByBike #CyclingAdventures #ciclabiledeifiori #MountainToSea #Wanderlust #CyclingNomad #liguria #rowerem #narowerze #outsideisfree
#PodróżeSolo #RoweremPoWłoszech #KobietaNaRowerze #RivieraDeiFiori #WłoskieMorze #SłońceIMorze #Nomadka #WłoskiePrzygody #RowerowaPodróż #PodróżBezPośpiechu #RoweremPoŚwiecie #bikeblogger
I would like the world to always look like it does I would like the world to always look like it does after the rain. It would have clear contours and vivid colors, maybe a cloud or two in the blue sky for decoration. A light breeze would cool my face, and my body would not have to pour out excess sweat. But this paradise, when it comes, usually ends around noon, when the clouds, collected from the humidity, slowly gather over the horizon and you are again gasping for air like a fish, sweat is pouring into your underwear. Then it's time to stop for a siesta.

I've spent 1,5 months in northern Italy this year, making loops and coming back.. saw just road bikers and ebike cyclists so my luggage, which as you know is my home, was a reason for some to stop me and chat.

What 's the most beautiful cycling route in Italy? The Lunga via delle Dolomiti – Great Dolomite Trail, without a doubt! 
It is one of the most rewarding two-wheeled crossings of the entire Alpine arc: you pedal surrounded by some of the peaks recognized by UNESCO as World Heritage Sites. The itinerary follows the route of the railway built during the First World War and decommissioned in the 60ies. 
Come after the rain for the best views!

If my way of life, information and photos inspire you, you might consider support me - the link in my bio. Thank you!
.
.
.
.
#veneto #dolomites #dolomiti #WomenWhoCycle #shetravels #cyclingitaly #bikeblogger #solotravel #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #biketouring #rowerem #roweremprzezświat #polskieblogipodroznicze #lifeontheroad #cyclingeurope #cyclingitaly #biketouring
The #Valsugana cycle path between #Trentino and Ve The #Valsugana cycle path between #Trentino and Veneto provinces was one of my favorites when cycling Italy this year. I came back there twice. It connects Lake Caldonazzo with Bassano del Grappa - it's mostly separated from traffic, 80 km long ciclovia along Brenta river, which originates right here from the lakes of Levico and Caldonazzo and then flows into the Venice lagoon after 175 km. It has always been an important communication route from the mountains to the sea, the Adriatic, the Via Claudia Augusta Altinate, a place of passage and meeting between the Germanic and Latin peoples. It forms one branch of #viaclaudiaaugusta cycle path. You can get there easily by local train but beware - the path is blocked close to Cismon by fallen rocks and the best way to pass is yes, taking a train. 
Due to great quality you can just speed up but the best is to stop and enjoy the small towns you pass by - like #Bassano del Grappa or #Valstagna. The views in the valley are breathing. 
.
.
.
.
#trentinodascoprire #bikelife #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solotraveller #biketouring #rowerem #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
This year I've spent 5 months exploring Italy by b This year I've spent 5 months exploring Italy by bicycle. Not bad, huh? Cycled partly or fully more than 30 routes in most provinces. It's hard to say which one I've enjoyed most.. definitely though the rule that it's the hills or mountains that do the job in the landscape (while you do the job pushing) applies everywhere. It was my first time in the Dolomites and the beauty around was breathtaking. 
While putting together the information from this journey I will be posting now here on Instagram some pictures.. tbc
.
.
.
.
#trentino #soprabolzano #trentinodascoprire #dolomiti #dolomity #trentinoaltoadige #travelnature #bikelife #cyclingitaly #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
When I thought nothing can beat Sicily (joke) I di When I thought nothing can beat Sicily (joke) I directed my two wheels to the Calabria mountains. I've had it in mind for a long time but attempted with a lot of worry if I manage to cycle (and push through) at least a bit of 545 km Ciclovia dei Parchi della Calabria - Calabria Parks Cycle Route that crosses 4 national parks on top of the hills. The reason is - I love nature and silence and even though the coast is spectacular, you share road with many cars. Not my thing at all. 
But The Parks Cycle Path is difficult. Requires lots of effort. More than 12000 metres of climbing but yes, descending too. Oh man!! 
But you know what.. I don't need to be quick. Most days I've cycled like 40 km a day. I've done some detours and completed some 70-80 % of the length - jeeeez, I don't remember when I pushed that hard. Rewarded with serene forests, plains, meadows, silence though. Great people that are both surprised and happy to see a foreigner in their villages. 
Met very few cyclists but maybe not a season yet. All of them bikepack, I have been the only one (very) fully loaded. Maybe the first Polish cyclist here? 
Today I will (most probably) cycle down to the coast but already planning detouring Inland of Italian boot when following north. That's when authenticity is. 
.
.
.
.
#cicloviaparchicalabria #calabria #travelnature #bikelife #parcoaspromonte #parcopollino #parcosila #offthebeatentrack #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoorwomen #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wpis na Instagramie – 18002816936577222 Wpis na Instagramie – 18002816936577222
Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and Central Sicily. Loneliness, sweat, fierce wind and unbelievable beauty. Thank you God for places like this.
.
.
.
.
.
.
#siciliainbici #cicloturismo #offthebeatentrack #cyclingitaly #solo #bikeblogger #bikeinspirations #italiainbici
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
#sipedala
..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying ..Want to spend a pleasant relaxing day, enjoying the peace and beauty that the landscapes of Western Sicily offer? the Marsala cycle path is what you are looking for!..
That's how the typical commercial would start but in this case I would second that. It wasn't even marked on my app (shame mapy.cz) so came with a surprise when I was cycling along the coast from Marsala to Trapani in western Sicily. The Stagnone cycle path is about 8 km long, but as it crosses the evocative landscape of the saline with its windmills, to multicolored tanks and the pretty islands of the Stagnone lagoon is to me one of the most beautiful cycling itineraries in Italy. And in April it was absolutely quiet. If it was a bit later in a year I would add a nice bath in the shallow water of lagoon having tens of flying kite's in view. Go there, especially at sunset!
.
.
.
.
.
#ciclabile #pistaciclabile #marsala #trapani #saline #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #goitaly #italiainbici #solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #polskieblogipodróżnicze
Guess where was I the previous weekend?!! Yes! Guess where was I the previous weekend?!!  Yes!  - in Bologna, at the CYCLING TOURISM fair, i.e. Fiera del Cicloturismo!

I came there (flew) looking for Italian cycling inspirations, but also the desire to meet people who have a similar passion, take advantage of workshops and lectures.  I was very tempted to come here - for myself, but also for you. I don't know if I told you that I want to spend the next few weeks traveling around Italy to create a knowledge base about bicycle routes in this beautiful country?  So I say 🙃.

By a thousand coincidences I managed to get there and then I got lost seeing the endless options.. I've seen a lot in Italy, I've ridden many routes and beyond, but I didn't expect to see - on paper and virtually - such an offer for two-wheel travel enthusiasts.  Each region has several, a dozen, several dozen bicycle routes, of which I want to select the most important ones.  I also acquired some practical information  that will be useful to Poles.

Companies producing bicycles and organizing trips, as well as representatives of several foreign destinations, unfortunately without Poland, were also present at the fair.  What's more, probably the most important thing - lots of workshops on every topic you need, lectures, prizes - including separate prizes for women. 

See at least a little of it in the photos.  I would love to have a similar event in Poland!
Fiera del Cicloturismo - thank you for a great event.  It was worth it!
My bicycle and luggage was waiting for me near Marsala in Sicily, from where I went to traverse the island, but more about what happened earlier and later in the next episodes - usually on Ewcyna Facebook though. 
.
.
.
.
.
#fieradelcicloturismo #cicloturismo #cyclingitaly #bikeblogger #bikeinspirations #goitaly #italiainbici 
#solotravel #cyclingnomad #travelblogger #outdoorwomen #narower #cyclinglife #travelblog #inbici #travelbike #outdoor #siciliainbici #podróżerowerem #outsideisfree #solowomancycling #solopodróż #solotraveller #biketouring #rowerem #rowerowapodróż #onmybike #roweremprzezświat #cicloturismo #polskieblogipodróżnicze #lifeontheroad
Wczytaj więcej... Obserwuj na Instagramie

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Wkrótce jadę do?

Polska!

Kategorie i tematy

Albania Armenia Azerbejdżan Azja Bez kategorii Bliski Wschód Bośnia Bułgaria Bułgaria rowerem Chiny Chorwacja Czarnogóra Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria Europa Filipiny Francja / Szwajcaria Grecja Gruzja Iran Japonia Jedwabny Szlak Kambodża Kaukaz Kirgistan Korea Południowa Laos Myanmar (Birma) Oman Polska Polska - Polska Wschodnia praktycznie PRZEMYŚLENIA Rumunia Serbia Tajlandia Turcja Ukraina Ukraina - Krym USA Uzbekistan Wietnam Węgry Włochy Włochy Zjednoczone Emiraty Arabskie

Ikony facebook, RSS, Mail

Archiwum

Zaglądam do

  • Bicycle.pl
  • WorldBiking.info
  • Cycling Duch Girl
  • Podróżerowerowe.info

Tagi

Azja rowerem Bałkany rowerem Birma Birma rowerem Burma by bike Chiny Chiny rowerem cycling Burma cycling Japan cycling Korea cycling Laos cycling Myanmar cycling Philippines ewcyna Filipiny rowerem Grecja rowerem Hokkaido Iran kobieta rowerem Iran rowerem Japan by bike Japonia Japonia rowerem Jedwabny Szlak Jedwabny Szlak rowerem Kambodża rowerem Kambodża rowerem. rowerem po Azji Kaukaz rowerem Korea rowerem Laos Laos by bike Laos rowerem Myanmar by bike not for speed Philippines by bike podróże rowerem Polska rowerem rowerem po Azji Tajlandia Tajlandia rowerem Urumczi USA rowerem Wietnam rowerem Włochy rowerem Xinjiang Yunnan

  • Facebook
  • Instagram
  • Email
  • Rss

@2019 - All Right Reserved. Created by WP Doctor


Back To Top
Ewcyna
  • O mnie
  • Azja
    • Turcja
    • Kirgistan
    • Japonia
    • Filipiny
    • Myanmar (Birma)
    • Chiny
    • Korea Południowa
    • Tajlandia
    • Laos
    • Kambodża
    • Wietnam
    • Uzbekistan
  • Bliski Wschód
    • Zjednoczone Emiraty Arabskie
    • Oman
    • Iran
  • EUROPA
    • Bułgaria
    • Grecja
    • Włochy
    • Rumunia
    • Ukraina
      • Ukraina – Krym
    • Węgry
    • Francja / Szwajcaria
    • Czarnogóra/ Kosovo/ Macedonia/ Bułgaria
  • Kaukaz
    • Azerbejdżan
    • Gruzja
    • Armenia
  • Polska
  • USA
    • USA
  • PRAKTYCZNIK
    • Azja rowerem praktycznie
    • Niezbędnik czyli co mi się przydaje w podróży?
    • Transport roweru samolotem – jak to ogarniam? Moje doświadczenia
    • Przewóz roweru autobusem Flixbus – poradnik
    • This is a men’s world.. czy kobieta w samotnej podróży musi się bać?
    • Odzież zimowa na rower – co się sprawdza?
    • Sandały do turystyki rowerowej – Teva, Keen, Source, Shimano.. jakie wybrać?
    • Sprzęt i akcesoria w podróży rowerem – co mi się przydaje?
    • Rowerem w świat – poradnik dla kobiet
    • Warmshowers – gościnność w podróży rowerem
    • USA
    • Japonia praktycznie
    • Birma (Myanmar)
  • Podróże
  • WSPÓŁPRACA
  • WYDARZENIA
  • MEDIA