Włochy rowerem. Mugello i Ziemie Dantego, czyli Toskania jakiej nie znacie

Tagi: , , , , , , ,

Włochy przytłaczają autentycznością – z każdego zaułka wyziera wielowiekowa historia miejsc i ludzi, którzy ją tworzyli, tych bardzo znanych i nieznanych zupełnie, budynki i dzieła sztuki niezwykłego piękna i wartości, trudne do ogarnięcia umysłem do tego stopnia, że po jakimś czasie niemal przestaje się zwracać na nie uwagę i całe to piękno wokół staje się czymś oczywistym.

Upodobałam sobie Italię już jako nastolatka, mieszkałam tam i odwiedzam ją dość regularnie od lat, w tym trzykrotnie rowerem. Tym razem podróż przybrała kolor jaskrawozielonożółtych odcieni rozkręcającej się na dobre wiosny a umiarkowane temperatury kwietnia sprzyjały pedałowaniu. Jak dla mnie to najlepszy okres do zwiedzania krajów basenu morza Śródziemnego, które latem są obezwładniająco gorące.

TE Toskańskie pocztówkowe widoczki!
Widok na Monte Amiata z Pienza

Bardziej los niż wcześniejszy plan rzucił mnie na kilka tygodni do znajdującej się w środkowo-północnej części „buta” półwyspu Apenińskiego Toskanii. Z uwagi na wartość historyczno-artystyczną oraz piękno natury – budowle i dzieła sztuki, urokliwe pagórki, kamienne domy i miasteczka, wysadzane cyprysami aleje –  Toskania jest top-destynacją turystyczna i co tu dużo mówić – przez większą część roku zapchana jest przez miliony odwiedzających. Większość turystów kieruje się do regionu Chianti, który słynie z winnic i średniowiecznych miasteczek, bądź też słynnych kurortów wybrzeża morza Tyrreńskiego. 

A ja tymczasem, klucząc bocznymi drogami ominęłam Chianti, Sienę, a nawet Florencję i skierowałam się w Apeniny.

San Giovanni d’Asso – mój dom wiosną i jesienią 2019 r
Apeniny – Biforco. Tu mieszka Kasia

Dlaczego tam?

Zaledwie rzut kamieniem na północ od Florencji, na tle urokliwych górskich apenińskich przełęczy rozciąga się historyczna kraina zwana Mugello. Część obszaru to rozległa dolina położona w górnej części rzeki Sieve. Na północy, między szczytami górskimi i szlakami, które schodzą po drugiej stronie łańcucha górskiego w kierunku Bolonii i regionu Emilia Romania, w górnej części rzek Santerno, Senio i Lamone znajduje się Alto Mugello (Górne Mugello).

To rodzinne strony słynnego rodu Medyceuszy, miejsce narodzin artystów Giotto i Beato Angelico.To miejsce, gdzie żył i tworzył na początku XIV wieku, po wygnaniu z rodzinnej Florencji średniowieczny poeta Dante Aligieri, twórca „Boskiej komedii”.

Pomimo piękna i historii sięgającej czasów wczesnośredniowiecznych, znamienitych nazwisk osób, które się tu urodziły bądź żyły wieki temu, nie docierają tu tłumy odwiedzające pobliską stolicę regionu. Ja może też nie trafiłabym tutaj, gdybym nie poznała Kasi, która zakochana w tym miejscu osiadła tam na stałe w Domu z kamienia (który tez jest nazwą jej bloga) w miejscowości Marradi.

Bardziej współczesnym akcentem, dość egzotycznym dla mnie po miesiącach spędzonych na pokonywaniu lokalnych, głównie azjatyckich dróg, to ciekawie opracowana strona internetowa „Mugello in bike”. Propozycje wycieczek rowerowych po okolicy o różnym stopniu trudności, w tym dużo dla lubiących podjazdy – są podane przewyższenia, lokalne atrakcje i wydarzenia. To wystarczająco dużo, by zatrzymać się tu kilka dni, a zatem… klik!

Wjechałam chyba trochę nietypowo – od strony Dicomano, małej miejscowości położonej na zachodnim krańcu doliny. Podjechałam tu lokalnym pociągiem, ładnym niskim składem z miejscem przeznaczonym do przewozu rowerów (w pociągach lokalnych we Włoszech nie ma z tym problemu, obowiązuje bilet na rower za 3 EUR dziennie na całej pokonywanej trasie, roweru nie można jednak przewieźć w pociągach ekspresowych) i niby nie ma na co narzekać, ale .. odjazd z peronu trzeciego do którego można się dostać jedynie przez przejście podziemne a winda nieczynna. Trzy kursy z sakwami i rowerem w górę i w dół, prawo Murphego obowiązuje!

ścieżka rowerowa wzdłuż rzeki Sieve

Gdy już koła zaczynają się toczyć myśl o poprzednich uciążliwościach znika błyskawicznie. Droga po południowej stronie rzeki jest mniejsza niż główna prowadząca po północnej, panuje tu znikomy ruch. Przed oczami roztacza się widok na dolinę i wciąż przykryte lekko śniegiem apenińskie szczyty. Na polach zasiewy, leniwie pasące się zwierzęta, kwiaty kwitną, ptaki ćwierkają – można powiedzieć idealny przykład „obrzydliwej” sielanki. Żeby było jeszcze bardziej „nieznośnie” po kilkunastu kilometrach w Ponte Vicchio rozpoczyna się ścieżka rowerowa, która prowadzi brzegiem rzeki. Ciągnie się przez pola pachnącego teraz kwitnącego rzepaku przez stolicę regionu – Borgo San Lorenzo niemal do San Piero a Sieve.

To jedno z tych małych, kamiennych włoskich średniowiecznych miasteczek z ulicami zbiegającymi się na rynku.

Tu dopada mnie zapach pizzy. To nierozsądne, wiem, ale nigdzie, ale to nigdzie nie dostanie się takiej pizzy jak w kraju jej pochodzenia. Tylko tu jest taka, jaka według mnie być powinna – ciasto jest cieniutkie, wyrabiane na miejscu i wypiekane najczęściej w glinianym piecu, lekko pomazane sosem pomidorowym a nie zalane keczupem, przykryte serem mozarella a nie jego słabym odpowiednikiem.. a dodatki każdy sobie już dobiera według uznania. Pizza alle verdure, czyli z grillowanymi warzywami, jaką zamawiam jest absolutnie perfekcyjna i nic dziwnego, że wracam tam następnego dnia.  Poza tym, Włochy dość intensywnie wyciągają pieniądze z portfela, a pizza to wciąż jedno z najtańszych dań, które można dostać już od 5 Euro. A potem czas na lody. Nie ma lepszych lodów niż włoskie. A, no i jeszcze kupić ser.

– Poproszę trochę pecorino dolce mówię do sprzedawcy. W Polsce no nie umiemy robić takich serów..

– ale robicie świetnych papieży! odpowiada ze śmiechem

Było już o autentyczności, ale z drugiej strony tej autentyczności mi brak. W supermarketach warzywa i owoce o smaku i bezsmaku europejsko ustandaryzowanym, wyregulowanym i opakowanym, głośniki w marketach krzyczące, by do wybierania owoców zakładać jednorazowe foliowe rękawiczki, które niedługo wyrzucone do morza będą zapychać żołądki fauny morskiej, ten cały absurd, który doprowadził naszą planetę na skraj destrukcji.

Okolice San Piero a Sieve gdzie znajduje się kemping Mugello Verde to świetne miejsce, by zrobić sobie bazę i pokręcić się trochę po okolicy bez sakw. W niedalekiej odległości znajdują się najstarsze posiadłości rodu Medyceuszy – forteca San Martino oraz ufortyfikowane Villa del Trebbio i Villa di Cafaggiolo. Te eleganckie pałace położone na szczytach wzgórz, otoczone rozległymi ogrodami, które w pełniły rolę wiejskich rezydencji rodziny, która na stałe mieszkała we Florencji.

Rodzina Medyceuszy rządziła Toskanią przez trzy wieki od XIV do XVIII wieku. To ówcześni biznesmeni – byli bankierami władców europejskich, m.in. królów angielskich, politycy oraz mecenasi sztuki. Ród wydał trzech papieży oraz dwie królowe francuskie (Katarzyna Medycejska i Maria Medycejska). Nic dziwnego, że ich dziedzictwo – między innymi posiadłości w Mugello są niezwykle piękne i cenne.  To doskonałe przykłady renesansowej i barokowej architektury i był to główny powód, dzięki któremu niektóre z nich w 2013 roku trafiły na listę światowego dziedzictwa UNESCO. 

Taki był plan zwiedzania na dziś.

Ale jak to, zamknięta?

Ale jak to, własność prywatna?

Aha, i do tego remont?

No cóż, pocałowałam przysłowiowe klamki. Oba pałace są w rękach prywatnych, a dodatkowo Villa di Cafaggiolo przechodzi remont i nie ma możliwości zwiedzania. Dobrze chociaż, że jest doskonale widoczna z drogi – to charakterystyczny dla toskańskiego renesansu kształt budynków – czworobok z dziedzińcem i wieża z wykuszem są imponujące. Podobny kształt ma Villa Pecori Giraldi w Borgo San Lorenzo, którą odwiedzam później. Tym razem to nie własność prywatna – mieści się tam Muzeum Manufaktura Chini, w której zebrano dzieła sztuki – obrazy i secesyjną ceramikę należącą do rodziny Chini.

Jeśli ze zwiedzania nici to czas na rowerowy relaks czyli rundkę wokół Jeziora Bilancino. Ten akwen to sztuczny twór – zostało stworzone po zbudowaniu zapory na rzece Sieve w celu rozwiązania problemów systemu hydrotechnicznego we Florencji – powodzi bądź suszy. Faktem jest, że świetnie wkomponowuje się w krajobraz i sprawdza się też jako miejsce wypoczynku, uprawiania sportów wodnych – nie tylko na terytorium Mugello, ale i całego regionu Toskanii. No i połowu ryb. Napotykam kilkoro cyklistów na wyścigówkach, ale pomimo pięknej słonecznej pogody na kąpiel jeszcze za wcześnie.

Droga w wyznaczonej na dziś pętli zaczyna się dość intensywnie piąć po apenińskich zboczach. Ukrył się tu stary konwent Bosco ai Frati, jeden z najstarszych w Toskanii, powstał jeszcze w X wieku, przekazany później wraz z większą częścią lasu św. Franciszkowi z Asyżu.  Wśród cennych drewnianych krucyfiksów znajduje się jeden przypisywanych mistrzowi Donatello.

Bosco ai Frati

Wzdłuż prowadzącej doń drogi, gęsto ustawione są tabliczki – „wejście do lasu zabronione, tylko dla uprawionych do zbierania grzybów”. Mam wrażenie, że we Włoszech wszystko jest ogrodzone i zakazane.. na czele zresztą z możliwością spania na dziko. Takie znaki zakazu też spotykam dość często. 

Za Galliano leży wioska Santa Agata, najstarsza miejscowość w okolicy. Pomimo godzin południowych w otwartej w centrum knajpce gwar – zgromadziło się tu oprócz miejscowych kilkoro amatorów trekkingu z plecakami – tu u podnóża Apeninów krzyżują się szlaki piesze.

A za Saint Agata, zaczyna się zjazd i moim zdaniem, najpiękniejszy kawałek regionu Mugello. Coś, co sprawia, że ​​jest wyjątkowy i różni się na przykład od widoków toskańskich regionów Chianti lub Val d’Orcia – to widok na szczyty Apeninów sięgające 1300 metrów. Lasy,  gaje drzew oliwnych i nieliczne łaty winnic na tle harmonijnej przenikających się wyższych i niższych wzgórz. W oddali jezioro Bilancino.

Ale Scarperia – co można przetłumaczyć jako „miasto butów” – należy do miast oficjalnie uznanych za najpiękniejsze we Włoszech. Wcale butów tam nie robią, ale wciąż kilkoro rzemieślników wyrabia noże – bo właśnie z wyrobu narzędzi z żelaza służące do cięcia i krojenia zasłynęła miejscowosć a w położonym na centralnym płazu Palazzo dei Vicchari znajduje się ich muzeum. Budynek, kolejny przykład medycejskiego renesansu był od XV wieku siedzibą Wikariusza wysłanego z Republiki Florenckiej w celu zarządzania rozległym obszarem powiatu Mugello. Fronton zdobią herby tutejszych możnych rodzin, ściany dziedzińca zdobią renesansowe malowidła.

Ciągnie mnie w bardzo wyższe partie Mugello, jednakże trudno zaplanować optymalną pętlę. Z obawy, czy uda mi się pokonać dystans i przewyższenia pojawia się pomysł skorzystania z tzw. pociągu Dantego. Z poetą ma on tyle wspólnego, że leży na szlaku miast, w których przebywał – rodzinną Florencja z miastem Faenza po drugiej stronie Apeninów. Teraz to nowoczesny skład z miejscem na rowery, widokowa linia kolejowa, która pokonuje wielu wiaduktów i tuneli na wysokości ponad 500 metrów npm.

pociąg Dantego

Pociąg w 20 minut przerzuca mnie na drugą stronę przełęczy do Crespino i stąd już droga wije się w kierunku Marradi. Woda w rzece Lamone jak to górska rzeka jest przejrzysta a do tego ma wręcz nierealny zielonkawo-turkusowy kolor. Latem można się w niej kąpać, a dobrze odwiedzić te okolice w październiku, kiedy to w Marradi odbywa się Święto Kasztanów jadalnych, najsłynniejsze w Italii.  

Rzeka Lamone

Z Marradi znowu podjazd. Aby dotrzeć do lezącego wśród gór Palazzuolo sul Senio trzeba pokonać przełęcz. Może nie jest najcięższy z podjazdów, jakieś 300 metrów w pionie do wysokości ponad 700 metrów, ale jednak. A potem w nagrodę tyle samo w dół ! Dla chcących są tu dużo wyższe przełęcze, to tylko kwestia planowania – ja wyruszyłam za późno.. cykliści włoscy upodobali sobie ten region.

droga Marradi – Palazzuolo sul Senio

W godzinach południowych Palazzuolo sul Senio tkwi w letargu. Dwie ulice na krzyż, w tym jedna wzdłuż rzeki, w której nurcie stoi dwóch wędkarzy. W tej ciszy hałasem wydaje się stąpanie po ulicach, zatem bezwiednie wspinam się na palce stąpając po bruku, by nie zakłócić tej atmosfery. Z zamkniętej teraz piekarni wciąż czuć zapach chleba, nieśmiało przemyka pies, na parapecie wygrzewa się kot. No, a sklepy zamknięte, bo to wszak święty czas sjesty. Śmiać mi się chce, że od lat nic się w tej kwestii nie zmieniło – czas odpoczynku musi być! Tu apeluję do podróżników, którzy obiorą za cel Włochy – pamiętajcie o tym, że w godzinach 13.00-16.00 w małych miejscowościach wszystko zamknięte będzie na cztery spusty (bo w tych dużych można jeszcze czasem „ustrzelić” czynny sklep). Najlepiej wtedy zewrzeć szyki i też oddać się nicnierobieniu, bo latem najczęściej na pedałowanie jest w tych godzinach za gorąco.

Ziemie Dantego

…”Coś ty Italii zrobił, Alighiery,

Że ci dwa groby stawi lud nieszczery,

Wygnawszy pierwéj…”

pisze Cyprian Kamil Norwid w Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie…

Dwa groby? Choć Florencja upominała się o prochy poety, pochowano go w położonej po przeciwnej stronie masywu Apeninów Rawennie, gdzie mieszkał pod koniec życia i zmarł. Docieram tam opuściwszy region Mugello.

Kamieniczki w Brisighella

Ale wróćmy do Dantego. Poeta zmarł w 1321 r. Nie widział rodzinnej Florencji przez 20 lat i do niej nie wrócił. Lata te spędził wędrując, odmawiając pojawiających się potem warunkowych ofert powrotu do Florencji na warunkach, które uważał za niesprawiedliwe. Boska Komedia jest dziełem napisanym na wygnaniu, a co więcej – wygnanie to było źródłem jej powstania. Osobiste losy autora, rozgoryczenie sytuacją panującą w ojczyźnie, wszystko co go poruszało znalazło w dziele bezpośrednie odbicie. Obecność poety, jest w rzeczywistości odczuwalna wszędzie.

w drodze przez Apeniny do Rawenny

Na ulicach Rawenny słychać różne języki, ale miasto zdaje się żyć po swojemu, nie przyduszone turystami. Słynie z biznatyjskiej architektury i mozaik, którymi ozdabiano wnętrza ważnych budynków, głównie sakralnych. Są to najlepiej zachowane mozaiki poza Konstantynopolem, następne obiekty znajdujący się na liście Unesco. W przeszłości miasto położone było tuż nad morzem, na lagunie przybrzeżnej, co czyniło je idealnym portem, w ciągu wieków na skutek jej zamulenia odsunęło się od niego o dobre 10 km.  Mozaiki w tutejszej bazylice świętego Witalisa są najpiękniejsze, pochodzą z V i VI wieku. Nad kolumnadą w nawie głównej Bazyliki znajdują się starotestamentalne freski: historia Abrahama, ofiara z Izaaka, życie Mojżesza, a także opowieść o biblijnych: Kainie i Ablu. Ponadto wnętrze jest ozdobione 15 medalionami-mozaikami, przedstawiającymi Jezusa i apostołów… nic tylko zadrzeć głowę i podziwiać.

Rawenna i jej mozaiki
Rawenna

Niespotykaną przyjemność sprawia mi odkrywanie powiązań ludzi i miejsc, poznawanie ich historii, radość z tego, że idę tym samym traktem, którym szedł wieki temu sławny KTOŚ, patrzę na ten sam kamienny dom, w którym mieszkał i dotykam tych samych drzwi. Historię na żywo przyjmuje się inaczej, niż historię z książek i podręczników. Tak podana wsiąka przez skórę na zasadzie osmozy. W latach szkolnych szorowałam zakładanymi na buty filcowymi kapciami posadzki muzeów, teraz mogę niemal dotknąć, ba – przejechać rowerem.

Leave a Reply