W pociągu

Tagi: , , , , ,


Nie, nie będzie tu o superszybkim shinkansenie, choć podróż nim to niezwykłe doznanie, ale tym razem jak wiemy przemieszczam się rowerem.
Dziś rano dostałam lenia. Od ostatniego odpoczynku minęło 2,5 tygodnia i moje cztery litery się zbuntowały. Nie chciały się ruszyć i wsiąść na rower. Zapadła decyzja – zostaję, choć z uwagi na prognozowany następnego dnia deszcz powinnam pociągnąć jeszcze jeden dzień i przeczekać. No, ale cóż.. Miejscówka była idealna – na parkingu przed położonym na brzegu lasu parkiem rekreacyjnym z polem golfowym, namiotowym (nie podobało mi się) i starym wagonem kolejowym z lokomotywą stojącym tu zapewne w celach muzealnych. Duże stanowisko ze zlewami sugerowało nawet, że jest to miejsce przystosowane do biwakowania – spotkałam już takie wcześniej.
Pojechałam do miasta na zakupy a po przyjeździe zastałam na namiocie kartkę.. coś tu nie gra zapewne. Zaraz potem pojawił się pan i a nuż tłumaczyć, ze nie można tutaj się rozbijać.. namiot nie może tu stać i już. Że tam na górce jest pole namiotowe.. że nocleg w domku kosztuje 2000 jenów, w namiocie 500 jenów.. ale tu – i zaprowadził mnie do wagonu kolejowego – można spać za free.. nietrudno się domyśleć, jaka była moja decyzja zwłaszcza w obliczu nadciągających opadów. A wagon Ci to zupełnie odmienny od naszych, bo są w nim jedynie miejsca leżące, a tak naprawdę jedna duża powierzchnia do leżenia. Tak kiedyś zatem wyglądały pociągi w Japonii i uważam, że to świetny patent.
W międzyczasie pan wykonywał jakieś telefony pewnie do bossa i po jakimś czasie pojawił się drugi pan w garniturze i maseczce na twarzy (pół nacji nosi te maseczki) – pewnie to był ten boss. Wypełniliśmy jakiś dokument, zapewne rachunek, bo opiewał na kwotę 0 jenów. Zastanawiam się czy mieli tam rubrykę „spanie w starym wagonie kolejowym”, czy tez została stworzona specjalnie dla mnie.
Pan pierwszy w ramach zapewne przeprosin za zaistniały kłopot przyniósł mi słodycze i krakersy, a pan drugi (boss?) ulotkę na temat miasteczka i okolic i życzył udanego pobytu pytając się, ile czasu zamierzam zostać. Bo oni codziennie sprzątają w tym wagonie.. wyraziłam swoje zdziwienie tym faktem, ale odpowiedział, że jutro w zasadzie to nie muszą sprzątać.
Podobało mi się w tym wagonie, ale że mi się już trochę zaczynało spieszyć stwierdziłam, ze poczekam jedynie, aż przestanie padać.

Padało dość porządnie, więc sobie tam siedziałam, a w południe następnego dnia panowie przyszli spytać się, czy wszystko ok i czy nic mi nie trzeba. I że nie muszę się spieszyć. Ale zaraz potem przestało lać, więc opuściłam ten gościnny przedział.

Dodano 2 myśli na temat “W pociągu

  1. Wagon bez krzesełek wydaje sie wielce praktyczny, bo znacznie więcej osób tam wejdzie – to raz. A po dwa- nikt nikomu nie musi ustępować miejsca czy wypatrywać i oceniać po ruchach ciała i drobnych gestach tego, który zamierza zwolnic jakoweś
    ( ja w tym doszłam do perfekcji). A położyć sie w pustawym tramwaju w drodze do domu po pracy- to niejednokrotnie bym chciała. Ale chyba sie nie odważę……..

Dodaj komentarz