Hokkaido – początki

Tagi:

Pierwsze dni jazdy na Hokkaido rozczarowały i to bardzo. Masakra. Jazda wzdłuż zatoki Uchiura jedyną mozliwa drogą tj. krajówką nr 5 byłą koszmarna, ale nie było alternatywy. Jakbym znalazła się w innym kraju. Bród, smród i ubóstwo. Zardzewiałe to wszystko, droga nadgryziona mrozami tak, że ciężko się było trzymać pobocza. Gdzieś zniknęły tak wypielęgnowane dotychczas domy i obejścia. Wrażenia wizualne i że tak to określę węchowe (ten nadmorskie zapaszki) były bezcenne i zaliczam ten odcinek do najgorszych póki co podczas mojego ponad już 2 miesięcznego pobytu w Japonii.. Widocznie jednak muszą być też takie miejsca by poczuc róznorodność. Do tego brak sklepów przez długie kilometry kazał mi nastawić się na robienie większych zapasów no i do łask wróciło gotowanie.
Pogoda tez nei rozpieszczała i znowu przeszły wichury tak, ze prawie dwa dni spędziłam w namiocie na nadmorskim deptaku pewnej miłej skądinąd mieściny która mi się napatoczyła. Od tamtej pory jest już jednak dużo lepiej.
Nie było tez tak źle, za Hakodate natrafiłam na piękne jeziorko Onuma a nad nim równie piekny co bezpłatny (!) kemping.. aż szkoda sie było stamtąd ruszać. Rano przyszedł pan z obsługi sprzątającej i wyszorował czyste plastikowe krzesła. Nie przetarł tylko wyszorował.

Leave a Reply