Ajnoskie klimaty

Tagi: , ,

Są dni na przejechanie i dni na pałętanie się. Tego dnia ewidentnie się pałętałam. Niespiesznie, bo było w dół rzeki, tu jedzonko, tu gadu gadu z Nepalczykami i zrobiło się popołudnie. Co zamierzałam nacisnąć na pedały to coś. I tak też było z Ajnoską wioską – skansenem, który mi się napatoczył po drodze i o którym nie było słowa wzmianki w przewodniku i na mapie.. Miejsce pod drzewem tuż nad brzegiem rozlewiska zapory aż prosiło się by tam zostać na noc… ale – myślę sobie – dziewczyno! nie można tak się obijać cały dzień, jeszcze trochę trzeba ujechać. No i wyjeżdżając zobaczyłam plakat zapraszający na wieczór muzyki ajnoskiej na żywo .. w sobotę od godziny 16.00… a była sobota, godzina 17.00..
Pojechalam i wpadłam na całego. Fajna muzyka, grille, dużo ludzi – nawet zauważyłam kilka bladych twarzy. Po koncercie zapadał już zmrok więc już W pełni usprawiedliwiona i zadowolona pojechałam na wcześniej upatrzoną miejscówkę i zostałam na noc.

Leave a Reply